Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polacy zagrają na Euro 2020 na kartoflisku. Skandaliczne warunki i chaos

Jakub Kręcidło
W normalnych okolicznościach areny mistrzostw Europy są przygotowane idealnie. Ale na tym Euro nic nie jest normalne, także stadiony. I choć Hiszpanie dwoją się i troją, to La Cartuja na turniej gotowa nie jest. A najlepszym tego dowodem jest jej murawa. Hiszpanie mówią o boisku niewiele lepszym od kartofliska, a już w sobotę odbędzie się tam kolejny mecz mistrzostw - La Roja podejmie tam Polskę (19.06, 21.00).

To żadna wymówka, a rzeczywistość: trudno jest grać na takim boisku. Piłkarze narzekali na to już w przerwie – przekonywał Luis Enrique po meczu Hiszpania – Szwecja (0:0). I trudno się z nim nie zgodzić. Murawa nie przypominała dywanu, na którym zwykle odbywają się spotkania mistrzostw Europy. W wielu miejscach była pożółkła, nierówna, długa i sucha, co przeszkadzało piłkarzom, na co uwagę zwracał np. były zawodnik Realu i komentator radia Cadena SER Alvaro Benito. – By pokonać tak defensywnie ustawionego rywala jak Szwecja, potrzebujesz szybkości w rozegraniu. A w takich warunkach nawet bardzo utalentowani technicznie zawodnicy mają problem z opanowaniem piłki. Tłumaczono mi, że to wina wysokich temperatur – narzekał selekcjoner La Roja.

Zobacz wideo "Kibiców nie interesuje, że chłopaki siedzą na zgrupowaniu i mają fajną atmosferę"

Hiszpanie nie mają wątpliwości: "Gdybyśmy grali w innym kraju, warunki na La Cartuje określalibyśmy za skandaliczne". Absurd gonił absurd

I rzeczywiście – w Sewilli w ostatnich dniach było gorąco, jak każdego lata w Andaluzji, więc takich problemów można było się spodziewać. Problemem jest jednak fakt, że na La Cartuje regularnie nie gra się w piłkę. W listopadzie i w marcu grała tam reprezentacja, w styczniu odbyły się tam mecze Superpucharu Hiszpanii, a w kwietniu finał Pucharu Króla. Tydzień po nim potwierdzono, że Sewilla przejmie od Bilbao prawa do organizacji mistrzostw Europy. Wówczas rozpoczęły się gorączkowe przygotowania do turnieju. Trzeba było załatwić wszystko – od stref VIP, przez miejsca dla dziennikarzy, aż po sklepiki z jedzeniem i piciem dla kibiców. Jak pisaliśmy, udało się to ogarnąć, chociaż wszystko dopinano "trytytkami" z myślą, że jakoś to będzie. I było. Jakoś.

Spain Sweden Euro 2020 SoccerW przerwie Hiszpanie się zachwycali: "Stać nas na wszystko". Ale po meczu balonik pękł

Gdy w hiszpańskim radiu Cadena SER dyskutowano o infrastrukturze Euro w Sewilli, dziennikarze zwracali uwagę, że gdyby nie grali u siebie, a w jakimś innym kraju, warunki na La Cartuje określiliby jako "skandaliczne". Nawet mimo tego, że - jak podkreślali sami pracownicy obiektu - "to cud, iż gramy w Sewilli, która na przygotowania miała ledwie siedem tygodni, a nie, jak Bilbao, siedem lat". Chaos widać było na każdym kroku. Dziennikarze wjeżdżali na trybunę windą towarową, kibice mieli problemy z wejściem na obiekt, w nocy trudno było się z niego wydostać, a do tego w ostatniej chwili sanepid zmniejszył liczbę dostępnych wejściówek z 16 tysięcy do 12,5 tysiąca. Absurd gonił absurd, jednak grać trzeba było, a Andaluzyjczycy - zostając wrzuconymi na minę - łapali mnóstwo srok za ogon i robili, co się da.

Kto jest odpowiedzialny za murawę na La Cartuje, nie wiadomo. Ale Baskowie mogą triumfować. "Gdyby UEFA nie przeniosła Euro, nie byłoby problemu"

Najważniejsza była jednak murawa, której stan martwił piłkarzy i szefów federacji już przed startem meczu. Wówczas prezes Luis Rubiales i dyrektor sportowy Jose Molina narzekali operatorom obiektu, że płyta powinna być przygotowana lepiej. Tylko, jak to w Hiszpanii, nie do końca wiadomo, kto za to odpowiada. Jak podkreślano w dzienniku "MARCA", po finale Pucharu Króla (17.04) zarządzanie obiektem przejął andaluzyjski rząd. Ale w regulaminie UEFA znajdziemy zapis, że to hiszpańska federacja odpowiada za przygotowanie murawy. I koło się zamyka.

Spain Sweden Euro 2020 SoccerDebata w Hiszpanii. Morata kozłem ofiarnym. Na ławce rezerwowych prawie się rozpłakał

– Gdybyśmy strzelili gola, nie rozmawialibyśmy o murawie – powiedział Elias Bendodo, doradca andaluzyjskiego premiera. A baskijskie media, po politycznej wojnie o przeniesienie mistrzostw do Sewilli, zwracają uwagę: "Gdyby UEFA nie przeniosła Euro, nie byłoby problemu, bo na San Mames murawa jest przygotowana perfekcyjnie i nie ma problemów z temperaturą".

Polacy w piekle nie zagrają. Klimat ma się polepszyć, a wraz z nim murawa

Wydaje się, że krytyka przyniesie efekty. Tuż po zakończeniu spotkania na murawę La Cartujy ruszyli ogrodnicy, którzy od poniedziałku mają intensywnie starać się poprawić stan płyty. Prace mają trwać cały tydzień, aż do piątkowych treningów Hiszpanów i Polaków oraz do sobotniego meczu. – Nie zremisowaliśmy przez złą murawę, ale mogłaby być ona lepiej przygotowana. Mamy nadzieję, że uda się to załatwić i że spokojnie będziemy mogli grać swoje – podkreślał Pedri. 

Karol Linetty - gol podczas meczu Polska - Słowacja na Euro 2020. St. Petersburg, 14 czerwca 2021Tak wygląda sytuacja w grupie Polaków po meczu Hiszpania - Szwecja

W polepszeniu się stanu płyty La Cartujy pomóc może także pogoda. W najbliższych dniach synoptycy zapowiadają kolejne ochłodzenie. Jeszcze kilka dni temu temperatury przekraczały 40 stopni, w poniedziałek wskazywały 35 "kresek", ale do końca tygodnia ma być mniej niż 30 stopni. Niewykluczone są też rzadko spotykane w Andaluzji opady deszczu. Z prognozy długoterminowej wynika, że w momencie rozpoczęcia sobotniego meczu temperatura ma wynosić około 22 stopni. To byłaby świetna wiadomość dla reprezentacji Polski, która nie musiałaby mierzyć się z sewilskim piekłem, co musieli zrobić Szwedzi – w poniedziałek pierwszy gwizdek arbitra rozbrzmiał przy 32 stopniach.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ