Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Debata w Hiszpanii. Morata kozłem ofiarnym. Na ławce rezerwowych prawie się rozpłakał

Jakub Kręcidło
Tylko za trzech piłkarzy w historii futbolu zapłacono więcej, niż za Alvaro Moratę. Ale z jego transferów zadowolony nie był nikt. Hiszpan robi wszystko, co napastnik powinien, ale w sezonie ligowym nigdy nie strzelił więcej niż piętnastu goli, a na Euro koszmar nieskuteczności powrócił. Miał dwie stuprocentowe okazje, nie wykorzystał żadnej. La Roja zremisowała ze Szwecją (0:0), a 28-latek został wzięty na celownik przez kibiców i media.

Korespondencja z Sewilli

Nowa reprezentacja, stare problemy. W poniedziałek Hiszpanie wymienili blisko tysiąc podań, ale gola nie strzelili. Wraz ze złym rezultatem, wróciły debaty z przeszłości. W Hiszpanii, której mieszkańcy mają krótki lont i potrzebują mieć na kogo zwalić winę, kozła ofiarnego znaleziono błyskawicznie. Nie było to zresztą trudne. Bramkarz nic nie zawalił, bo roboty za wiele nie miał, więc postawiono na napastnika. Kiedyś czepiano się Fernando Torresa, teraz grillowany jest Alvaro Morata. "Z nim ten mecz musiał skończyć się 0:0" – piszą krytycznie dziennikarze "Diario de Sevilla". 

Zobacz wideo

Paradoks Alvaro Moraty. To napastnik świetny, acz nieskuteczny

Występ ze Szwecją był podsumowaniem kariery Moraty – napastnika świetnego, tylko nieskutecznego. Gdyby oceniać snajperów za pracę w pressingu, poświęcanie się na rzecz drużyny czy branie udziału w grze kombinacyjnej, 28-latek pewnie byłby w światowej czołówce. Ale ma problem z tym, co najważniejsze: ze zdobywaniem bramek. Dlatego też trudno mu zagrzać miejsce w którejkolwiek z ekip grających o trofea. Na elitarnym poziomie kluczowa jest efektywność, a o Moracie można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest efektywny, nawet mimo tego, że w 41 występach w narodowych barwach strzelił 19 goli.

Spain Sweden Euro 2020 SoccerW przerwie Hiszpanie się zachwycali: "Stać nas na wszystko". Ale po meczu balonik pękł

– Każdy ma prawo do błędu. On daje drużynie naprawdę dużo – przekonywał Pedri. Ale już dawno przydatność żadnego hiszpańskiego piłkarza nie była tak kwestionowana przez kibiców jak przydatność Moraty. "Que malo eres" ("Jak słaby jesteś") śpiewali mu kibice w Madrycie podczas sparingowego meczu z Portugalią (0:0), w którym Alvaro też zmarnował stuprocentową okazję. W poniedziałek 28-latek został wygwizdany, gdy schodził z boiska. Wszyscy pamiętamy celebrację Mario Balotellego z 2011 roku, gdy po zdobyciu bramki w meczu Manchesteru City z Manchesterem United pokazał koszulkę z napisem "Why always me?" ("Dlaczego zawsze ja?"). Morata też mógłby ją pokazać, choć z mniej dwuznacznych powodów.

Alvaro Morata w kadrze nie strzela, ale Luis Enrique ze składu go nie wyrzuci

– To, że Alvaro został wygwizdany, nie jest niczym nowym. On nie miał szczęścia pod bramką rywala, ale w kolejnym meczu może ustrzelić trzy gole i zamknąć usta krytykom – przekonywał Aymeric Laporte. Stoper był jednym z kilku hiszpańskich piłkarzy, którzy po meczu usłyszeli pytanie o Moratę. Te zadawane były w dość tendencyjny sposób, zgodnie z lokalnym zwyczajem poszukiwania polemiki. – Nie rozumiem, dlaczego go wygwizdują. To wielki piłkarz i bardzo go potrzebujemy – przekonywał Dani Olmo. Luis Enrique problemu nie widział. – Ja słyszałem, że bili mu brawo. Dużo łatwiej grać, gdy czuje się wsparcie – przekonywał selekcjoner, który ma cenić Alvaro za niewidoczną na pierwszy rzut oka pracę dla zespołu.

Jego przywiązanie do Moraty dziwi, na co uwagę w radiu Onda Cero zwracał np. Bernd Schuster. – Alvaro nie zagrał najlepiej, ale trener też ponosi winę. Miał na ławce najskuteczniejszego hiszpańskiego napastnika, ale wprowadził go dopiero w 75 minucie. Dlaczego? – rozkładał ręce niemiecki trener od lat mieszkający w Hiszpanii. Odnosił się on do Gerarda Moreno – autora 30 goli w 46 meczach dla Villarrealu. Został on przywitany wielką owacją. Dał drużynie dużo, wykorzystał szansę, ale z Polską od pierwszej minuty prawdopodobnie go nie zobaczymy. Hiszpanie zwracają uwagę, że Luis Enrique jest nieprawdopodobnie uparty i musiałoby wydarzyć się coś naprawdę zaskakującego, by odwrócił się od Moraty, szczególnie w tak trudnym dla niego momencie. Selekcjoner raz jeszcze wyciągnie rękę do napastnika, by odbudować go mentalnie. O ile jest to możliwe.

Jan Bednarek podczas meczu Polska - Słowacja na Euro 2020. St. Petersburg, 14 czerwca 2021Polacy od miesięcy kpili z logiki. Tak kadra Sousy straciła siedem goli z dziesięciu!

"Alvaro Morata potrafi doprowadzić samego siebie do autodestrukcji"

Dla Moraty był to już czwarty z rzędu mecz w kadrze bez gola. W radiu Cadena SER tłumaczono, że zawodnik czuje się dobrze i twierdzi, że krytyka wynika z zazdrości. "Jego CV nakazuje w niego wierzyć" – podkreślał Javi Herraez. Ale z Alvaro już tak jest, że gdy idzie, to idzie. Gdy przestaje iść, pojawiają się wątpliwości, które wydają się przygniatać napastnika. Łatka piłkarza wątłego psychicznie przylgnęła do Moraty wiele lat temu. W każdym wywiadzie musi on odpowiadać na pytania, czy czuje się mocny mentalnie. On za każdym razem mówi, że tak, ale później nadchodzi weryfikacja na boisku. – Z napastnikami już tak jest. Im więcej myślą, tym mniej strzelają – przekonywał Santiago Segurola, nestor hiszpańskiego dziennikarstwa sportowego, a inny żurnalista, Axel Torres, przekonywał: – Morata potrafi doprowadzić się do autodestrukcji.

Widzieliśmy to w poniedziałek. Luis Enrique zdjął go z boiska po godzinie, ale już we wcześniejszych kilkunastu minutach 28-latek wydawał się być w innym miejscu. Pocieszali go Koke czy kapitan Jordi Alba, pokrzykiwał selekcjoner, ale do Moraty to nie docierało. Gdy zszedł z boiska i usiadł na ławce rezerwowych, prawie się rozpłakał. W programie "El Chiringuito" podawano, że napastnik był przybity, że po zakończeniu spotkania pocieszali go koledzy i że tym, który otoczył go największą opieką, był Gerard Moreno. – Alvaro spisał się świetnie, ale nie wykorzystał swoich okazji. Jest przyzwyczajonych do krytyki, ale nie jest to łatwa sytuacja. Ja dalej w niego wierzę – przekonywał Lucho. 

Lewandowski liderem jednej ze statystycznych klasyfikacji Euro 2020. Okazuje się, że Lewandowski liderem jednej ze statystycznych klasyfikacji Euro 2020. Okazuje się, że "nie głodował"

Hiszpanie chcą zwalić winę na Moratę, ale cała kadra nie jest skuteczna

Przed drugim meczem na mistrzostwach Europy, w Hiszpanii wróci debata ws. obsady pozycji napastnika, ale problem ze skutecznością ma cały zespół. W poniedziałek stuprocentowe okazje zmarnowali też Koke czy Olmo. Drużyna wymieniła ponad 900 podań, oddała 17 strzałów, miała ponad 75 proc. posiadania piłki, 21 razy odbierała futbolówkę w ostatniej tercji boiska czy 18 razy dośrodkowywała, ale nie była w stanie pokonać szwedzkiego golkipera. 

"Nasza reprezentacja jest jak grupa wyróżniających się studentów" – czytamy w "El Mundo". – "Wszyscy ładnie się uśmiechają, mówią dzień dobry, dziękuję i proszę, ale boją się pomylić. Brakuje zdolności do improwizacji, nieprzewidywalności, która jest konieczna do przełamania tak dobrze zorganizowanego muru" – dodają dziennikarze. W poniedziałek Hiszpanie właściwie nie dryblowali, była tylko jedna próba takiego pojedynku. Sprawiali wrażenie zespołu, któremu z trudem przychodzi kreowanie okazji strzeleckich pod bramką rywala i którego relatywnie łatwo skrzywdzić, bo nie byli w stanie poradzić sobie z Alexandrem Isakiem

Liderzy kadry po klęsce schowali głowy w piasek. Liderzy kadry po klęsce schowali głowy w piasek. "Nie, nikt mnie nie wypchnął"

– Z dziesięciu takich meczów wygralibyśmy dziewięć – przekonywał Laporte. I pewnie miał rację. Ale hasło "brakuje nam tylko goli" Hiszpanie powtarzają ostatnio zadziwiająco regularnie. Nie ulega wątpliwości, że niewiele drużyn w Europie potrafi tak zdominować rywala jak La Roja. Pressing, doskok, kontrola tempa – to wszystko wygląda świetnie, lepiej niż podczas mistrzostw świata w Rosji. Ale problem ze skutecznością pozostał. W trzynastu ostatnich meczach strzelili 20 goli, z czego aż dziesięć w popisowych występach z Ukrainą (4:0) i Niemcami (6:0). W pozostałych jedenastu zdobyli ledwie dziesięć bramek. Nie da się tego systemowego problemu zrzucić na samego Moratę. 

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ