Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Przerywamy program". Gadulstwo, szukanie winnych i o jedno zdanie za dużo. Ale to był dzień zwycięstwa

Kilkanaście osób ratowało Christiana Eriksena, tysiące wokół zamarło z przerażenia, a największy tłum odreagowywał stres gadulstwem, diagnozami na odległość i szukaniem winnych. Samo życie. Może mogli nie dogrywać od razu Dania - Finlandia (0:1). Może ktoś mógł powiedzieć o jedno zdanie mniej. Ale jakie to ma znaczenie? Przecież to był dzień zwycięstwa.

Antonio Puerta miał niespełna 23 lata i narzeczoną w ósmym miesiącu ciąży, gdy nieatakowany przez nikogo upadł na murawę w upalną sobotę, w pierwszej połowie meczu Sevilla – Getafe. Kolega z drużyny, Ivica Dragutinović, rzucił się wtedy do niego od razu, jak Simon Kjaer do Christiana Eriksena. Zrozumiał co się stało i nie chciał dopuścić do zadławienia się językiem. Puerta wstał i o własnych siłach zszedł z boiska. Mecz trwał dalej. Nikt nie pytał piłkarzy, czy chcieli grać dalej czy nie. Nikt też nie mówił, że to wszystko przez nieludzki kalendarz i chęć zysku za cenę zdrowia przemęczonych piłkarzy. Nie byli przemęczeni. To była pierwsza kolejka sezonu 2007-2008. 25 sierpnia 2007. Pierwsza sobota ligi. 

Zobacz wideo Trudny wybór Paulo Sousy. Rybus: Jest jeszcze kilka treningów

Pod koniec pierwszej połowy okazało się, że Puerta w szatni zemdlał jeszcze kilka razy i trafił do szpitala. Gdy piłkarze wychodzili na drugą połowę, przyszły lepsze wiadomości: stan się ustabilizował. Sevilla wygrała 4:1. Po meczu prezes klubu przekazał, że serce zatrzymywało się dwa razy, było zagrożenie życia, ale teraz Antonio jest już w szpitalu po pierwszych badaniach. Potem okazało się, że serce zatrzymywało się nie dwa, ale pięć razy, a stan Antonio Puerty w chwili przyjęcia do szpitala był daleki od stabilizacji. Piłkarz zmarł niespełna trzy dni po meczu. Został pochowany na cmentarzu San Fernando, niespełna trzy kilometry od stadionu La Cartuja, na którym za tydzień Polska zagra z Hiszpanią drugi mecz Euro.

Ratownicy medyczni biegną do Christiana Eriksena podczas meczu Dania - Finlandia na Euro 2020"Sytuacja nagle się pogorszyła". Lekarz, który ratował Eriksena opowiedział, co się wydarzyło

"W związku z sytuacją Christiana Eriksena przerywamy program. Wrócimy, gdy sytuacja się wyjaśni"

Michael Laudrup, który w tamtym meczu z Sevillą trenował Getafe, był w sobotę w studio przy meczu Dania - Finlandia. Komentatorzy meczu od pewnego momentu akcji ratunkowej milczeli, słychać było tylko szmer stadionu. Oddali głos do studia, a tam prowadzący miał problem z wypowiedzeniem przez ściśnięte gardło kilku zdań. Laudrup też. Niedługo później studio zostało zdjęte z anteny. Pojawiła się plansza: „W związku z sytuacją Christiana Eriksena przerywamy program. Wrócimy, gdy sytuacja się wyjaśni".

 

To się wszystko zdarzyło w meczu, który do chwili upadku Eriksena oglądało się jak symboliczny koniec smutnego futbolu, kilkunastu miesięcy pandemicznej piłki. Były wypełnione, głośne trybuny, znakomita atmosfera. A potem cisza trybun wróciła z innego powodu. Jako niesamowite tło dla tych wszystkich spływających informacji: z Eriksenem już lepiej, przeszedł badania, rozmawiał już z kolegami z drużyny, chce, żeby grali, itd.  

Piłkarze duńskiej reprezentacji zebrani wokół reanimowanego Christiana Eriksena podczas meczu Euro 2020 w KopenhadzeUEFA dała Duńczykom dwie opcje. "Absolutnie haniebne. Barbarzyńska decyzja"

Blisko 30 lat temu Duńczycy zostali bohaterami bajki o drużynie, która została zebrana z urlopów, plaż, żeby zastąpić w Euro 92 wykluczoną sankcjami Jugosławię i wygrała turniej. Tak naprawdę, wcale nie byli ściągani z plaż: byli już wtedy na zgrupowaniu, ale takim o mniejszym rygorze – żeby być w gotowości, bo wyrzucenie Jugosławii było bardzo prawdopodobne. A już na pewno nie byli w nastrojach urlopowych. Bramkarz Peter Schmeichel wspominał w rozmowie ze Sport.pl, że czuli podwójną odpowiedzialność: nie tylko wobec Danii, ale też Jugosławii, bo było im jej piłkarzy i kibiców żal. Pierwszy mecz Duńczycy grali wtedy z Anglią. Zremisowali, ale potraktowali ten mecz jak porażkę, niewykorzystaną szansę. – Czuliśmy, że zasłużyliśmy na więcej. Przysięgam na Boga, nasza szatnia była po meczu jak cmentarz – mówił Schmeichel. Często tak rozmawiamy o futbolu, jakby był sprawą życia i śmierci. Potem patrzymy, jak ratują życie piłkarza i wiemy, że te porównania są dziecinne. Ale wiemy też, że za chwilę do nich wrócimy.   

Dania przegrała, ale wygrała. Nawet jeśli nic już więcej w Euro nie zdziała 

W sobotę w Kopenhadze syn Petera Schmeichela, Kasper, został jednym z bohaterów historii, która też będzie wspominana latami. To Kasper był jednym z tych, którzy zachowali najwięcej zimnej krwi i zarządzali sytuacją. To on podbiegł do narzeczonej Christiana Eriksena, żeby jej przekazać informacje z miejsca reanimacji, on i Kjaer przytulili ją, żeby mogła się wypłakać. Peter Schmeichel był jednym z najważniejszych bohaterów historii o drużynie mistrzów z plaży (choć nie z plaży).

A Kasper został jednym z najważniejszych bohaterów historii o Drużynie. Wielką literą. O tych minutach, gdy kilkanaście osób w pobliżu Christiana Eriksena zrobiło wszystko jak trzeba, pomogli uratować ludzkie życie i jeszcze ochronić godność tej chwili. Drużyna Petera zremisowała pierwszy mecz, a czuła się jak przegrana. Drużyna Kaspera przegrała pierwszy mecz, a w jakiś sposób wygrała. Nawet jeśli nic już w Euro nie zdziała.  

Sensacyjne zwycięstwo Finlandii w dramatycznym meczu z Danią. Historyczny wyczyn FinówSensacyjne zwycięstwo Finlandii w dramatycznym meczu z Danią. Historyczny wyczyn Finów

Może nie trzeba było dogrywać od razu tego meczu. Może ktoś mógł powiedzieć o jedno zdanie mniej, gdy na ekranie widać było walkę o życie piłkarza. Ale jakie to będzie mieć po latach znaczenie? Pamiętam upadek Antonio Puerty, jakby zdarzył się przed chwilą. Ale tego, czy tamten mecz dokończyli, czy nie, bez sprawdzania bym sobie nie przypomniał. I gdyby dało się cofnąć czas i coś z tamtych dni zmienić, to akurat nie byłaby to decyzja o dokańczaniu meczu.  

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ