Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Słowacki dziennikarz ostrzega Polaków: Mogą zagrać w formacji 4-6-0. Zaparkują autobus

Paweł Karpiarz
Pesymizm wśród kibiców, trener, który pracuje z kadrą od kilku miesięcy i zespół, który ciągnie praktycznie jeden piłkarz - tak wygląda reprezentacja Słowacji przed meczem z Polską na Euro 2020. - Jestem ciekaw, jak zamierzają poradzić sobie z Lewandowskim, bo to jest niemożliwe - mówi w rozmowie ze Sport.pl słowacki dziennikarz, Lukas Vrablik.

W poniedziałek reprezentacja Polski rozegra pierwszy mecz na mistrzostwach Europy. 14 czerwca rywalem podopiecznych Paulo Sousy będzie reprezentacja Słowacji. To spotkanie będzie kluczowe dla "Biało-Czerwonych" w kontekście awansu do 1/8 finału, bo w kolejnych spotkaniach poprzeczka pójdzie zdecydowanie w górę. Tymczasem, po dwóch remisach w sparingach z Rosją (0:0) i Islandią (2:2), trudno szukać pozytywów. "Kadra Portugalczyka zrobiła dotąd niewiele, by jej ufać. Musimy wierzyć, że z momentem rozpoczęcia Euro wszystko odmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W tej chwili więcej jest znaków zapytania i niepewności niż odpowiedzi" – pisze dziennikarz Sport.pl, Piotr Majchrzak.

Zobacz wideo Kiedy Jan Bednarek będzie gotowy do gry? "Nie chcemy ryzykować"

Wbrew szansom po awans

Słowaccy kibice też patrzą z niepokojem na to, co zaprezentują ich ulubieńcy. Pod koniec października na stanowisku trenera reprezentacji doszło do zmiany – ku zaskoczeniu wielu obserwatorów Pavla Hapala zastąpił Stefan Tarković. Przyczyną miał być kiepski styl gry reprezentacji Słowacji. Brzmi znajomo?

- Nastroje są dosyć pesymistyczne jeśli popatrzeć na wyniki z ostatnich 12 miesięcy. W październiku doszło do zmiany trenera, co było szokiem. Stefan Tarković zastąpił Pavla Hapala. Tarković wszedł do drużyny i od razu oczekiwano wyników. Zespół grał nudną piłkę przez ostatnie miesiące. Kibice krytykowali drużynę i nie wierzyli, że może ona wyjść z grupy. Widziałem wiele komentarzy, że nie zdobędą żadnego punktu, ale ja tak nie sądzę. Jest dużo pesymizmu, ale to chyba też kwestia mentalności – powiedział w rozmowie ze Sport.pl Lukas Vrablik, dziennikarz słowackiego portalu "Dennik N". Mimo wszystko Vrablik przestrzega przed lekceważeniem słowackiej kadry. Ta już mierzyła się z sytuacją, w której nikt na nią nie stawiał, łącznie z własnymi kibicami.

- Myślę, że będą walczyć o awans. Osobiście sądzę, że jakoś się przeczołgają do następnej rundy. Niemal za każdym razem tak było, że oczekiwania przed wielkim turniejem były niskie, ale reprezentacja potrafiła zaprzeczyć szansom. Sądzę, że są w stanie zrobić to ponownie. Patrząc realistycznie, jakość piłkarzy nie jest taka, żeby myśleć o awansie z grupy, ale ja uważam, że jakoś się to uda. Ogólnie jednak nie jest optymistycznie – przewiduje Lukas Vrablik.

Euro 2020. Christian Eriksen jest reanimowany podczas meczuOficjalnie: Christian Eriksen w szpitalu. Jego stan jest stabilny

Polskę czeka droga przez mękę?

Ze słów dziennikarza wynika, że w poniedziałek Polaków czeka trudna przeprawa. Będą mierzyć się nie tylko z rywalem, ale także z tym, co od lat jest bolączką polskich piłkarzy – atakiem pozycyjnym. To Polacy będą faworytami, a rywale najprawdopodobniej cofną się i będą czekali na swój moment. W dodatku możliwe jest, że środek pola będzie w tym meczu niezwykle zagęszczony.

- Słowacy ustawią się głęboko i będą czekać na kontrataki. Jestem ciekaw, jak zamierzają poradzić sobie z Lewandowskim, bo to jest niemożliwe. Uwielbiam go jako piłkarza, moim zdaniem jest teraz najlepszy na świecie. Słowacy będą skupieni na defensywie. Istnieje problem z pozycją środkowego napastnika, więc może nawet zagrają w formacji 4-6-0 z trzema defensywnymi pomocnikami, co już się zdarzało w ostatnich meczach. W obecnej sytuacji, kiedy nie ma dobrego napastnika czy też napastnika w formie, to nie będą starać się kontrolować piłki. Mamy też problemy na skrzydłach. Hamsik zagra pewnie jako "dziesiątka". Ondrej Duda będzie fałszywą "dziewiątką", a reszta piłkarzy będzie ustawiona głębiej. Moim zdaniem to najbardziej prawdopodobna opcja – przewiduje Vrablik.

- Będą raczej reagować na to, co się stanie. Widzieliśmy to w towarzyskim meczu Słowacji z Austrią (0:0 - red.). Austriacy mieli sporo szans. Tak się dzieje, kiedy ustawiasz się głęboko. Możesz być pewny, że przeciwnik na pewno stworzy sobie jakieś sytuacje. Z tego co widziałem w waszych meczach, to mogę powiedzieć, że Polska jest faworytem, ale Słowacja będzie outsiderem we wszystkich spotkaniach. Najprawdopodobniej zaparkują autobus, tym bardziej że będzie tam Lewandowski. Nie sądzę też, żeby w meczu ze Słowacją brak Milika był decydujący – dodał słowacki dziennikarz.

Barbora Krejcikova i Maciej Synówka po wygraniu przez Czeszkę debla na Wimbledonie 2018"Krejcikova jest dieslem. Gdyby pojechała 180 km/h, toby się rozpadła". Czeszka zaskoczyła nawet ekspertów

Mocne strony? Stoperzy, środek pola i ich lider

Według większości polskich obserwatorów brak Milika to fatalna informacja dla Paulo Sousy, który szykował się do gry dwoma napastnikami. Oczywiście, w kadrze pozostają Jakub Świerczok, Karol Świderski i Dawid Kownacki, ale nie wiadomo, czy będą oni w stanie dać kadrze tyle jakości, co zawodnik Olympique'u Marsylia. Ta będzie potrzebna, bo Lewandowski z pewnością będzie pieczołowicie pilnowany przez słowackich obrońców, a ci, według Lukasa Vrablika, prezentują dobrą formę.

- Słowacy będą czekać na swoją szansę. W przeszłości to działało. Prawdopodobnie nie będzie działać to zawsze. Ale spodziewam się remisu. Nie jestem pewien, czy obronią się przed Lewandowskim. Będzie to trudne, ale mamy dobrych stoperów – Milana Skriniara i Lubomira Satkę, który najprawdopodobniej zagra. Słowacji będzie bardzo trudno odnieść jakiekolwiek zwycięstwo w tym turnieju. To będzie dla nich trudna walka. Przez ostatni rok żadna wygrana nie przyszła im łatwo. Nie wiem czego się spodziewać – przyznaje Vrablik. Na pytanie o inne mocne strony Słowaków odpowiada dwoma słowami.

- Marek Hamsik. Drużyna jest zbudowana wokół niego. Bez niego bardzo trudno jest Słowakom skonstruować jakąkolwiek akcję. Polegają na nim i jego kreatywności, kontroli piłki. Jest przykładem dla innych graczy. Wszystko działa znacznie, znacznie lepiej, kiedy on jest na boisku. Było to widać w meczach z Cyprem (0:0) i Maltą (2:2) w marcu, kiedy Hamsika nie było przez kontuzję. Mieli bardzo duży problem. Nie byli w stanie przedrzeć się przez obronę rywali. Bez niego będzie bardzo trudno. Teoretycznie jest "dziesiątką", ale wolno mu poruszać się po całym boisku. Nie jest typem lenia, tylko liderem jeśli chodzi o pressing. Bierze udział w bronieniu. Robi na boisku wszystko. Jest bardzo dobry we wspieraniu ataków. Słowacja opiera się na wejściach środkowych pomocników w pole karne. Tak gra, chociażby Juraj Kucka, który jest piłkarzem typu "box to box" i strzelił wiele bramek. Środek pola jest największym zagrożeniem dla każdego przeciwnika Słowacji. Mamy nadzieję, że Hamsik zagra, bo bez niego nie będzie szans – twierdzi Vrablik. Podczas gdy w Polsce monitoruje się w ostatnich dniach głównie stan zdrowia Jana Bednarka, który dopiero w sobotę wrócił do treningów, tak na Słowacji kibice drżeli właśnie o Hamsika. Jego występ też stał pod znakiem zapytania. Ten wydaje się być coraz mniejszy. W czwartek piłkarz IFK Goeteborg wznowił treningi z drużyną i wiele wskazuje na to, że wyjdzie w pierwszym składzie.

Liga Narodów: Polska - Brazylia, siatkówkaSelekcja Heynena wkracza w kluczową fazę. Trener nie dostał wielu odpowiedzi

Lukas Vrablik to słowacki dziennikarz portalu "Dennik N". Publikował również na łamach zagranicznych mediów, takich jak "The Guardian", "Independent", "ESPN", "442" i "Athletic". Specjalizuje się w analizach taktycznych.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ