Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

O tej kadrze wiadomo tylko jedno. Rywale na Euro już zacierają ręce [SPOSTRZEŻENIA]

Na sześć dni przed pierwszy meczem Euro o reprezentacji Polski nie wiemy właściwie nic, poza tym, że popełnia proste błędy w obronie. Przez nie zremisowała 2:2 z Islandią i na turniej jedzie jako wielka niewiadoma. Ostatni sparing, który miał odpowiadać na pytania, jeszcze bardziej zamazał obraz.

Dla Polaków był to ostatni sprawdzian przed Euro, dla Islandii początek budowania nowej reprezentacji, której celem jest pojechać na mistrzostwa świata w 2022 roku. Tym bardziej martwi remis 2:2, po golach straconych w bardzo prosty sposób. To problem, który pojawiał się już w poprzednich meczach: na Węgrzech wynikał ze źle zakładanego pressingu i braku zgrania, przeciwko Anglii z nieuważności Michała Helika, a w końcówce z nieupilnowania Harry’ego Maguire’a, z Rosją piłkę za plecy dostał Tymoteusz Puchacz, a Islandczycy pierwszego gola strzelili po drzemce polskich obrońców przy rzucie rożny, drugiego - po błędzie Grzegorza Krychowiaka. Zmieniają się nazwiska, problem pozostaje. A problem pozostaje, bo zmieniają się nazwiska? W żadnym z tych meczów Paulo Sousa nie wystawił tych samych obrońców.

Zobacz wideo Paulo Sousa podjął ważną decyzję. "Chce budować dobrą atmosferę"

Kontuzja Kamila Glika w trakcie meczu Polska - IslandiaKamil Glik złapał się za lewą nogę. Polacy wstrzymali oddech, gdy padł na murawę

Zaskakujący skład na sześć dni przed pierwszy meczem Euro 2020. Doszły kolejne pytania

Kto spodziewał się próby generalnej przed pierwszym meczem Euro, ten widząc skład wystawiony przez Paulo Sousę, mógł być zaskoczony. Na ławce zostali m.in. Bartosz Bereszyński, Kamil Jóźwiak czy Mateusz Klich, a więc piłkarze, którzy uchodzą za pewnych miejsca w składzie przeciwko Słowacji. W wyjściowej jedenastce nie było również Macieja Rybusa, który już w czwartek wrócił do treningów z całą drużyną. W jego przypadku podejmowanie ryzyka nie miało jednak większego sensu. Kontuzja i tak zabrała kadrze Arkadiusza Milika, a wcześniej Krystiana Bielika, Jacka Góralskiego, Arkadiusza Recę i Krzysztofa Piątka, który oglądał ten mecz z trybun, siedząc tuż za ławką rezerwowych.  

Na sześć dni przed turniejowym meczem ze Słowacją o reprezentacji Polski nie wiemy właściwie nic. Po meczu z Islandią wątpliwości jest jeszcze więcej: jak poradzimy sobie z kontuzją Arkadiusza Milika, skoro ustawianie Jakuba Świerczoka obok Roberta Lewandowskiego nie daje dobrych efektów? Czy chociaż w jednym z pięciu spotkań za Paulo Sousy zagraliśmy ustawieniem, jakim wyjdziemy na Euro? Kto zagra w trójce środkowych obrońców i dlaczego poza kadrą na ten mecz znalazł się Jan Bednarek? Czy po niezłym meczu Tymoteusza Puchacza wciąż podstawowym wahadłowym kadry będzie Maciej Rybus? Czy to dobrze świadczy o reprezentacji, że w końcówce meczu karty rozdaje Kacper Kozłowski, który ma 17 lat i nie on miał być liderem tej drużyny? Czy Jóźwiak u Sousy zawsze będzie tylko jokerem?  

Bramka Alberta Gudmundssona w meczu z PolskąIslandia wyszła na prowadzenie po decyzji ekipy Szymona Marciniaka. Sędzia widział spalonego

Gole i chwile grozy. Na szczęście Kamil Glik i Robert Lewandowski skończyli mecz bez urazów 

Strata gola po rzucie rożnym nie smuciła bardziej niż widok niepodnoszącego się po tej akcji Kamila Glika. Aż przypomniał się 2018 r. i przygotowania przed mundialem w Rosji, gdy kilkanaście dni przed turniejem środkowy obrońca nabawił się urazu barku. Tuż po tym jak piłka wpadła do polskiej bramki nastąpił dłuższa chwila konsternacji: leżał Glik, sędzia boczny trzymał chorągiewkę w górze i dopiero po dwóch minutach arbiter usłyszał podpowiedź od sędziów VAR, że spalonego nie było. Zaraz po tym, jak Polacy wznowili grę od środka, Glik wrócił na boisko. 

Polacy odpowiedzieli po dziewięciu minutach. Do środka pola kolejny raz cofnął się Robert Lewandowski, rozpędził się z piłką, minął dwóch rywali, trzeci wyraźnie go sfaulował, ale piłka trafiła pod nogi Tymoteusza Puchacza, więc akcja była kontynuowana. Po jego dośrodkowaniu na piłkę dobrze nabiegł Piotr Zieliński i strzelił na 1:1. Gdy połowa stadionu cieszyła się z gola, druga połowa zatroskana spoglądała na leżącego na środku boiska Lewandowskiego. Również Paulo Sousa był w tej drugiej grupie. Gol właściwie go nie zainteresował, ważniejsze było zdrowie Lewandowskiego. Z kapitanem na szczęście wszystko było w porządku. Gorzej może być jednak z jego rękami. W środę obudzi się z silnymi zakwasami, bo niemal każdą akcję recenzował wymownymi gestami. Najczęściej zadowolony nie był.

Szybka odpowiedź Polaków! Piotr Zieliński wykańcza ładną akcję zespołu [WIDEO]Szybka odpowiedź Polaków! Piotr Zieliński wykańcza ładną akcję zespołu [WIDEO]

Oklaski od poznaniaków dla byłych piłkarzy Lecha Poznań 

I chociaż na stadionie było ponad 19 tys. kibiców, to nikt nie klasnął w dłonie więcej razy niż selekcjoner Paulo Sousa. Czasami motywował w ten sposób do ostrzejszego pressingu, w innych akcjach domagał się szybszej gry, a często zdarzało się, że ze złości po niedokładnych podaniach nerwowo uderzał jedną ręką o drugą. Szczególnie dużo pretensji miał do środkowych obrońców. W kibicach z biegiem czasu też narastała frustracja. Około 70. minuty, przy długiej wymianie piłki pod polem karnym Islandii, pojawiały się gwizdy. Kibice wydawali się znużeni powolną grą kadry.  

Pożegnany oklaskami został schodzących w końcówce meczu Robert Lewandowski. Poznańscy kibice energicznie reagowali też na zawodników z niedawną przeszłością w Lechu. Porcją braw przywitany został Kamil Jóźwiak, głośne brawa żegnały Tymoteusza Puchacza.

Dopiero w końcówce meczu piłkarze poderwali kibiców żywszą grą i tworzonymi co chwilę okazjami do strzelenia gola. W końcu się udało - dobre dośrodkowanie wykorzystał Karol Świderski. Remis 2:2 z Islandią wydaje się dobrze oddawać sytuację reprezentacji Polski w przeddzień Euro. Podkreśla wady (grę w defensywie) i pokazuje, że potencjał ofensywny tej drużyny pozwala jej w każdym meczu wykreować szanse na strzelenie goli i kilka z nich wykorzystać. Drugie połowy są lepsze niż pierwsze, każdy plan B Paulo Sousy wypada lepiej niż plan A, drużynie nie brakuje ambicji i chęci, potrafi grać ładnie i szybko, ale tylko fragmentami. Gdy pozwala sobie na chwilę dekoncentracji, płaci za to straconymi golami.  

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ