Wojciech Szczęsny pod wrażeniem przygotowań do Euro 2020. "Jesteśmy drużyną bardziej niż kiedykolwiek"

Dawid Szymczak
Wojciech Szczęsny jest pod wrażeniem organizacji zgrupowania w Opalenicy, wyważenia proporcji między dbaniem o dobrą atmosferę a szlifowaniem formy. - Jeśli atmosfera i organizacja zgrupowania mają przełożenie na turniej, to sprawiedliwym jest, że w 2016 roku poszło nam bardzo dobrze i sprawiedliwym jest też, że w 2018 roku poszło nam niedobrze. Teraz, jeśli taka prawidłowość jest, powinno być bardzo dobrze - uważa polski bramkarz.

Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański mijają się od lat. Najpierw w bramce Arsenalu, później reprezentacji Polski, a w ostatnich dniach za konferencyjnym stołem. W sobotę z dziennikarzami spotkał się Fabiański, w niedzielę Szczęsny. Ale podczas Euro ma być odwrotnie - to młodszy z bramkarzy będzie tym pierwszym. Paulo Sousa chciał szybko rozwiać wszelkie wątpliwości w tej sprawie i decyzję podjął już kilka miesięcy temu, jeszcze przed pierwszym zgrupowaniem. Bramkarzy poinformował podczas rozmowy przez internet. W przeszłości było inaczej: Adam Nawałka wybierał podstawowego bramkarza tuż przed turniejem, a Jerzy Brzęczek rotował nimi w meczach eliminacyjnych Euro i w Lidze Narodów. - Osobiście wolę aktualną sytuację - przyznał Szczęsny. 

Zobacz wideo "Świerczok przeskoczył w hierarchii napastników Świderskiego i Kownackiego"

Wojciech Szczęsny o zgrupowaniu w Opalenicy. "Najlepsze na jakim byłem"

Wielokrotnie podczas konferencji prasowej zapewniał o doskonałej atmosferze w kadrze i o organizacji treningów na najwyższym poziomie. Trwające w Opalenicy zgrupowanie nazwał najlepszym na jakim był z reprezentacją. Takie recenzje to miód na serce Paulo Sousy, który od początku starał się połączyć szlifowanie formy z budowaniem więzi w drużynie. Dlatego zaprosił na tydzień do hotelu rodziny i bliskich piłkarzy. Poprosił o zorganizowanie w tym czasie wielu atrakcji. Piłkarze obejrzeli film, bawili się na koncercie Golców, śmiali się na występie stand-up'era Piotra Szumowskiego, zagrali turniej w FIFA 21, wzięli udział w wielu grach i zabawach na świeżym powietrzu. 

Co ważne, nie odbywało się to kosztem treningów. Wielu piłkarzy przyznawało, że ćwiczą intensywnie i zajęcia organizowane przez Paulo Sousę są dość wymagające. - Mogę to chyba zdradzić. Przed zgrupowaniem zadzwoniłem do trenera poprosić o zgodę na przyjazd we wtorek, a nie w poniedziałek. Powiedziałem, że mam mecz w niedzielę wieczorem, więc i tak pewnie nie będę trenował. Usłyszałem, że wszyscy mają być w poniedziałek i wyjątków nie ma, a w treningu normalnie biorę udział, mimo że miałem mecz. I uwierzcie, to nie był rozruch - uśmiechał się Szczęsny.

- Na poprzednich zgrupowaniach najpierw mieliśmy zgrupowanie w Juracie i to był taki wprowadzający tydzień. Tu już pierwszego dnia zabraliśmy się do roboty i pracujemy bardzo intensywnie. Jest luz w atmosferze i naprawdę ogromna intensywność, gdy przechodzimy na boisko. To najlepsze zgrupowanie w mojej historii w kadrze. Ta drużyna jest drużyną bardziej niż kiedykolwiek była. Duża w tym zasługa trenerów, ale też naszych rodzin, które tu były. Fajnie grać z przyjaciółmi - powiedział bramkarz reprezentacji i ciekawie porównał poprzednie zgrupowania przed wielkimi turniejami do obecnego: - Jeśli atmosfera i organizacja zgrupowania mają mieć przełożenie na turniej, to sprawiedliwe jest, że w 2016 roku poszło nam bardzo dobrze, sprawiedliwym jest też, że w 2018 roku poszło nam niedobrze. Teraz, jeśli taka prawidłowość jest, powinno być bardzo dobrze.

Gianluigi Donnarumma do Juventusu? "Nie wiem, nie decyduję o transferach. Ale jeśli tak, to nie moim kosztem"

Szczęsny, w przeciwieństwie do Fabiańskiego, powiedział że czuje już dreszczyk emocji przed Euro. To zrozumiałe, bo jest pewny, że jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, zacznie turniej w pierwszym składzie. - Czuć ten dreszczyk, ale mamy jeszcze trochę czasu: najpierw sparing, później tydzień zgrupowania przed pierwszym meczem, więc na razie bardziej niż o meczach, myślę o tym, żeby jak najlepiej się przygotować i pomagać zespołowi. Mam też nadzieję, ze zespół pomoże mi - mówił Szczęsny.

Porównał też wymagania co do swojej gry w klubie i w reprezentacji. - Wszystko zależy od koncepcji gry. Trener Sousa wymaga trochę innego grania niż trener w klubie. W klubie mam trochę większe pole do podejmowania ryzyka, w reprezentacji mamy z przodu piłkarzy świetnie grających głową. W sytuacjach ryzykownych, raczej nie będziemy robić rzeczy, których nie potrafimy. Nie jesteśmy Barceloną za Pepa Guardioli i jeszcze długo nią nie będziemy. Przy ostrym pressingu rywali mogę wybić piłkę np. na Roberta Lewandowskiego. W klubie to ryzyko naprawdę podejmowaliśmy duże. Czasami się to opłacało, a czasami nie. Kilka bramek przez to straciliśmy. W Euro to nie przejdzie - uważa Szczęsny. 

Polski bramkarz zapewnił też, że nie ma mowy o jego odejściu z Juventusu, o czym ostatnio spekulowały media, przewidując transfer do Turynu Gianluigiego Donnarummy. - Nie wiem czy zawodnik, o którym mówicie ma przyjść do Juventusu, bo to nie ja decyduję o transferach. Ale jeśli tak, to nie moim kosztem - uciął Polak.

Szczęsny nie chciał wchodzić w dywagacje co na Euro będzie sukcesem, a co porażką. - To gra w zgadywanki. Mądrze powiedział Robert Lewandowski na pierwszej konferencji, więc powtórzę po nim. Celem jest to, żeby Polacy byli z nas dumni podczas turnieju. A co to znaczy, to już zdecydują Polacy.

Pierwszy mecz Euro reprezentacja Polski zagra 14 czerwca ze Słowacją. We wtorek czeka ją ostatni test przed turniejem - sparing z Islandią w Poznaniu.

Więcej o:
Copyright © Agora SA