Krzysztof Piątek komentuje ustawienie z Lewandowskim i Milikiem

- Wydaje mi się, że na tego typu przeciwników musimy tak wychodzić. Mamy dużą siłę ataku i jeżeli nie będziemy tego próbować z takimi przeciwnikami, to kiedy? - mówił Krzysztof Piątek po wygranym 3:0 meczu z Andorą o współpracy z Robertem Lewandowskim i Arkadiuszem Milikiem.

Reprezentacja Polski pokonała w niedzielę 3:0 Andorę w meczu eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, a jedno trafienie dołożył debiutant, Karol Świderski. Pomimo pewnego zwycięstwa obraz gry daleki był od ideału. Wszystkie bramki padły po dośrodkowaniach z bocznych sektorów. Dużo niżej notowany rywal bronił się całym zespołem blisko własnego pola karnego i skuteczne rozbijał wszelkie próby ataku pozycyjnego naszej kadry. Dla Polaków było to już drugie spotkanie w tych eliminacjach. W czwartek podopieczni Paulo Sousy zremisowali w Budapeszcie z Węgrami 3:3. 

Zobacz wideo Sousa ma na oko Piątkowskiego. Trening pełen uwag

Krzysztof Piątek nie do końca zadowolony po meczu z Andorą. "Początek nie był łatwy"

Niedzielne spotkanie wzbudziło mieszane uczucia nie tylko wśród dziennikarzy i kibiców, ale też wśród piłkarzy. - Na pewno wiedzieliśmy, że Andora będzie z tyłu praktycznie całą drużyną. Grali ustawieniem 5-4-1, czy praktycznie 6-4. Wiedzieliśmy, że musimy być cierpliwi, by stworzyć sytuacje i strzelić bramkę, ale mieliśmy ich trochę. Wydaje mi się, że mogło to się skończyć nawet 5:0 lub 6:0 - mówił zawodnik Herthy Belin.

Szczególnie niezbyt okazale wynik osiągnięty z Andorą wygląda, gdy spojrzymy na skład, jaki wybiegł na boisko w tym meczu. Selekcjoner Paulo Sousa zdecydował się na bardzo ofensywne ustawienie z trójką napastników - Lewandowski, Milik i właśnie Piątek. - W Budapeszcie w drugiej połowie to wyglądało bardzo dobrze. Tutaj też stworzyliśmy parę sytuacji. Wydaje mi się, że na tego typu przeciwników musimy tak wychodzić. Mamy dużą siłę ataku i jeżeli nie będziemy tego próbować z takimi przeciwnikami, to kiedy? - pytał Piątek. - Graliśmy dwoma obrońcami, później "Krycha" zabezpieczał. Chcieliśmy dużą ilością zawodników atakować. Graliśmy tak naprawdę z jedną dziewiątką, dwie dyszki tak po boku. Próbowaliśmy, początek nie był łatwy, ale mieliśmy trochę tych sytuacji i powinniśmy strzelić dwie-trzy bramki więcej - przyznał 25-latek.

Reprezentacja Polski kolejny mecz w ramach eliminacji do mistrzostw świata w Katarze rozegra już w środę 31 marca. Polacy zmierzą się z reprezentacją Anglii na stadionie Wembley w Londynie. Rozpoczęcie spotkania zaplanowane jest na godzinę 20:45. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.