"Gdzie grał? Wszędzie". Są dwie piątki, ale i jedna dwójka. Reprezentanci Polski ocenieni

Dawid Szymczak
Polska ograła 3:0 Andorę, ale nie zachwyciła. Kamil Jóźwiak znowu był motorem napędowym większości akcji. Nie zawiódł też Robert Lewadnowski. Zobacz, jak oceniliśmy biało-czerwonych w skali od jednego do sześciu.

Wojciech Szczęsny: 3. Po tym meczu będzie miał tylko zdarte gardło i żadnych wspomnień. Dwie dobre interwencje przed polem karnym na początku drugiej połowy. Równie dobrze moglibyśmy napisać jak w przypadku późno wpuszczanych rezerwowych: grał za mało, by go oceniać. 

Zobacz wideo Sousa ma na oko Piątkowskiego. Trening pełen uwag

Bartosz Bereszyński: 3. Oddał pierwszy strzał w meczu, ale później na wiele minut został z tyłu. W drugiej połowie atakował znacznie częściej. Dobrze dośrodkował do Piątka, ale ten nie trafił w bramkę.

Kamil Glik: 3. Taki to był mecz, że nawet obrońców będziemy rozliczać za grę do przodu. Wyprowadzaniem piłki dzielił się po równo z Piątkowskim. I obaj robili to dość wolno. Zagrywali w poprzek, a Sousa wychodził z siebie.

Kamil Piątkowski: 3. Za odporność na stres: piątka z plusem, za całość - nieco mniej. W pierwszej połowie grał najbliżej Sousy i co chwilę był poprawiany. Niemal każde jego zagranie podlegało ocenie. Podawał i od razu słyszał swoje imię. Na początku grał zachowawczo, z czasem się rozkręcił i zagrywał od razu do pomocników. O to selekcjonerowi chodziło. Tylko raz musiał odebrać piłkę Aaronowi Sanchezowi i zrobił to bez problemu.

Maciej Rybus: 4. To on dokładnie dośrodkował do Roberta Lewandowskiego z rzutu wolnego przy golu na 1:0. Odważnie ruszał do przodu i oskrzydlił wiele akcji. Nie zawsze dostawał piłkę. Na Wembley zmierza krok przed Arkadiuszem Recą.

Grzegorz Krychowiak: 3. Solidnie, spinał polski środek pola, ale w pierwszej połowie też się nasłuchał. Z reakcji Sousy wynika, że za często zwlekał z podaniem do przodu i oddawał piłkę stoperom lub bocznym.

Grzegorz Krychowiak nie przejmuje się falą krytyki. Grzegorz Krychowiak nie przejmuje się falą krytyki. "Jak jest źle to wyrzucamy Krychowiaka"

Piotr Zieliński: 3+. Cały czas przy piłce. Grał obok Krychowiaka, dzięki czemu miał większy wpływ na grę. Bez jednego cudownego zagrania, za to z kilkoma pomysłowymi podaniami, po których Paulo Sousa klasnął w dłonie. Gdyby choć jedno podanie okazało się tym idealnym i wpłynęło na wynik meczu, ocenilibyśmy go wyżej.

Kamil Jóźwiak: 5. Bohater z Budapesztu w pierwszej połowie znów był najaktywniejszym piłkarzem na boisku: wywalczył dwa rzuty rożny, trzy wolne. Wchodził w pojedynki, mijał Andorczyków. Jak już on nie zrobił przewagi, to nie zrobił jej nikt. W drugiej połowie asystował przy trafieniu Lewandowskiego i zapracował na wyróżnienie w kolejnym meczu.

Najwybitniejszy piłkarz Andory walczy o sprawiedliwość. Najwybitniejszy piłkarz Andory walczy o sprawiedliwość. "To mała Korea Północna w Europie"

Arkadiusz Milik: 2+. Wychodzimy z założenia, że lepiej dochodzić do sytuacji bramkowych i je zmarnować, niż prawie ich nie mieć. Dlatego Piątka oceniamy odrobinę lepiej. Miał inne zadania, grał za plecami Piątka, podobnie jak Lewandowski. Od kapitana był jednak znacznie mniej widoczny. Rzadziej dostawał piłkę niż na Węgrzech. Główkował pod koniec pierwszej połowy, ale piłka przeleciała nad bramką.

Krzysztof Piątek: 3. Odwrotnie niż w Budapeszcie: tam miał jedną okazję i od razu ją wykorzystał. Przeciwko Andorze miał cztery szanse, ale wszystkie zaprzepaścił. A to niedokładnym przyjęciem, to za długim oczekiwaniem, to niecelnym strzałem. Dobrze się ustawiał, ale znacznie gorzej było z wykończeniem. 

Robert Lewandowski: 5. Gdzie grał? Wszędzie. Jak grał? Jak na swoje możliwości dość przeciętnie. Ale później strzelił dwa gole, zamknął mecz i zapewnił sobie czas na odpoczynek. Pan kapitan. Zszedł po godzinie. Mógł mieć hat-tricka, ale w pierwszej połowie nie wykorzystał niespodziewanej okazji.

Rezerwowi:

Kamil Grosicki: 3+. Nie gra w klubie, ale do zgrupowania przygotowywał się indywidualnie, zanim pozostali kadrowicze dotarli do Warszawy. Jego forma była zagadką. I wciąż nią jest. Rywal bronił bardzo głęboko, więc brakowało miejsca na boisku, by pokazał swoje naturalne atuty. Plusik za asystę przy golu Świderskiego.

Paweł Dawidowicz: 3+. Miał komfortowe warunki, by wprowadzić się do kadry Sousy. Wchodził przy 2:0, napastnicy nie zawracali mu głowy. Mógł się skupić na rozgrywaniu - wychodziło nieźle.

Przemysław Płacheta: 3. Chęci były. Odkąd wszedł na boisko wciąż krzyczał: "szukamy trzeciego gola". Polacy go znaleźli, ale on akurat nie bardzo w tym pomógł. 

Karol Świderski: 4. Przypieczętował wynik golem na 3:0. Napastnik, który gra 30 minut i strzela gola, musi być oceniony wysoko. Ostatnio napastnicy wchodzący z ławki bardzo reprezentacji pomagają. Piątek na Węgrzech, Świderski w Warszawie. 

Kacper Kozłowski: 3. Wielkie dni dla tego piłkarza. Gdy był na szerokiej liście powołanych - byliśmy zdziwieni. Gdy został w kadrze po kolejnych cięciach - prosiliśmy, by nas uszczypnąć. Ponoć bardzo spodobał się Sousie na treningach i tam zapracował na debiut. Chciał grać do przodu, nie wystraszył się, ale w kwadrans niewiele zdążył pokazać.

Więcej o: