Takie oceny dostali reprezentanci Polski! Tylko jedna piątka. "Bohater meczu"

Antoni Partum
Reprezentacja Polski w debiucie Paulo Sousy zremisowała 3:3 z Węgrami. Polacy zagrali słabo, przebudzili się dopiero w ostatnich 30 minutach. Bohaterami okazali się rezerwowi. Zobacz, jak oceniliśmy biało-czerwonych w skali od jednego do sześciu.

Wojciech Szczęsny - 2. Paulo Sousa zadeklarował, że Szczęsny będzie jedynką, ale tym występem bramkarz Juventusu nie zakończył dyskusji, kto powinien grać: on czy Łukasz Fabiański. Mógł się zachować lepiej przy pierwszej bramce, choć i tak największa wina leżała po stronie Jana Bednarka. Przy pozostałych golach też nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Można go pochwalić właściwie tylko za jedno przytomne wyjście z bramki, gdy głową przeciął akcję Węgrów. 

Zobacz wideo Czy Zieliński może być liderem kadry? „On jedną akcją nie odmieni losów meczu”

Arkadiusz Reca - 2. Niedokładny i chaotyczny. Tak najlepiej opisać pierwszą połowę w jego wykonaniu. Po przerwie grał już lepiej. Starał się pokazywać partnerom i warto pochwalić go za udział przy drugim golu. Problem w tym, że zgubił krycie przy trafieniu Orbana.

Michał Helik - 2. Jego obecność w pierwszym składzie była największą niespodzianką. Choć Helik przebojem przedarł się do składu Barnsley, to debiutu w kadrze raczej nie będzie dobrze wspominał. Tym bardziej że był zamieszany przy utracie drugiego gola. Można go pochwalić za zachowanie z 35. minuty, gdy przytomnie odegrał piłkę głową do Bednarka, ale w tej sytuacji nie zorientował się stoper Southampton.

Jan Bednarek - 2. Mógł naprawić błąd Jakuba Modera, ale przegrał pojedynek biegowy z Rolandem Sallaiem, a w konsekwencji Węgier zdobył bramkę. Stoper Southampton był także spóźniony w kilku innych sytuacjach. To był jeden z jego gorszych występów w kadrze.

Bartosz Bereszyński - 3. W pierwszej połowie wyglądał przyzwoicie na tle reszty obrońców. Dobrze się ustawiał i zagrał dwie ciekawe prostopadłe piłki do przodu. W drugiej popełnił kilka błędów, ale w końcówce meczu popisał się świetną asystą przy golu Lewandowskiego.

Michał Karbownik oficjalnie zawodnikiem BrightonPiekarski zwrócił się do Paulo Sousy: Nie możemy pomijać piłkarza z takim potencjałem

Sebastian Szymański - 2. Za pierwszą połowę można go pochwalić za jedno groźne dośrodkowanie w pole karne (Arkadiusz Milik niecelnie główkował). I to byłoby na tyle. Kreatywność Szymańskiego (zaliczył aż trzy kluczowe podania) na pewno przyda się kadrze. Pytanie, czy pomocnik Dinamo Moskwa powinien grać jako prawy wahadłowy? Po tym spotkaniu wydaje się, że nie.

Piotr Zieliński - 3+. Zieliński przyzwyczaił już nas, że nie traci piłek (aż 94 proc. skuteczności podań). W dodatku w czwartek popisał się kapitalną asystą przy bramce Jóźwiaka. Zagrał nieźle, ale znów liczyliśmy na coś więcej.

Grzegorz Krychowiak - 3. Paulo Sousa mówił, że chce oglądać takiego Krychowiaka, jaki grał w Sevilli. Może pomocnik nie nawiązał do najlepszego okresu w swojej karierze, ale i tak nie było źle. Dużo walczył w środku pola i starał się zapewniać balans między ofensywą i defensywą. Zanotował kilka przechwytów i celnie podawał. Szkoda tylko, że spowalniał wiele akcji. Brakuje mu dynamiki.

Jakub Moder - 2+. Wystąpił w pierwszym składzie najpewniej tylko dlatego, że Mateusz Klich złapał koronawirusa. I już na początku meczu pomocnik Brighton zanotował stratę, która skutkowała utratą gola. Później starał się być aktywny, grał przyzwoicie. I choć trudno go pochwalić za ten mecz, to pokazał, że w przyszłości może być ważnym elementem kadry.

Arkadiusz Milik - 2. Cztery strzały i aż cztery niecelne. Milik przegrywał większość pojedynków z obrońcami. I choć nie można odebrać mu chęci do gry, to jednak wypadł blado.

Robert Lewandowski - 3. Lewandowski rozgrywał 117. mecz w kadrze, ale co najmniej połowa z nich była znacznie lepsza niż czwartkowe spotkanie. Napastnik starał się cofać, by pomagać przy rozegraniu, ale często tracił piłkę. Jedna ze strat zaowocowała utratą bramki. Lewandowski oddał tylko jeden celny strzał - na szczęście zakończony golem.

Krzysztof Piątek - 4. Wszedł na boisko w 59. minucie, a już 60 sekund później cieszył się z gola. Niezwykle ważnego, bo kontaktowego. Później starał się szarpać z przodu, ale konkretów zabrakło.

Kamil Jóźwiak - 5. Wszedł na ostatnie pół godziny, ale odmienił grę reprezentacji. Najpierw zanotował asystę, a później strzelił gola. Wygrał pięć z ośmiu pojedynków i aż cztery razy był faulowany. Bohater meczu. Właśnie załatwił sobie grę w pierwszym składzie w kadrze Paulo Sousy.

Kamil Glik - 4. Jego wejście wprowadziło nieco spokoju w chaotyczną grę linii defensywy, choć mógł zachować się lepiej przy trzecim golu. Doświadczenie stopera Benevento przyda się w kolejnych meczach. Ten mecz pokazał, że Glik powinien grać w podstawowej jedenastce.

Paulo Sousa - 4. Portugalczyk zdecydował się na nowe ustawienie. Problem w tym, że kadrowicze jeszcze się w nim nie połapali. Sousa wykazał się jednak prawdziwym instynktem, gdy wpuścił na boisko Piątka i Jóźwiaka, którzy ożywili mecz. I trzeba go pochwalić za to, że naprawił swoje błędy. A także za odwagę, by grać trzema napastnikami. Poprzednik raczej nie zdecydowałby się na taki wariant.

Kamil Grosicki grał za krótko, by go ocenić. Maciej Rybus też.

Więcej o: