Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"W dniu meczu z Realem odebraliśmy wyniki. Tragedia. Ale dzisiaj jest ten mecz..." [KOCHANI]

Dawid Szymczak
Bywa, że to, czy reprezentacja Polski wygrywa, czy przegrywa, jest mało ważne. Ważne, że reprezentacja w ogóle jest. Dla Kacpra wielkie polskie Euro 2016 to wszczepienie endoprotezy. Nieudany mundial w Rosji - kolejna operacja. Mecze oglądane w szpitalnych salach, kibice pomagający finansowo, piłkarze dodający otuchy. I marzenie: jeszcze kiedyś samemu pokopać. Dziś to możliwe. Ale strach jest cały czas, bo nowotwór Ewinga Sarcoma lubi wracać.

Opowieść o Kacprze to pierwszy z serii reportaży o kibicowaniu. Przy okazji meczów reprezentacji Polski chcemy opowiedzieć o tych, którzy są po drugiej stronie ekranu. O tym, czym dla nich jest futbol, koszulka z orzełkiem, kim idole z reprezentacji. Czym jest przeżywanie meczu reprezentacji dla Polonii po drugiej stronie oceanu, czym dla chorego dziecka, czym dla wychowanków domu poprawczego, itd.

Kilka godzin po operacji Kacper leży podpięty pod aparaturę monitorującą funkcje życiowe. W telewizji leci mecz jego ukochanej Legii Warszawa. Jeden z tych, w których Legii nie idzie: rywal dominuje, ma więcej okazji. Gdy wreszcie Legia podchodzi pod bramkę, na monitorze kontrolującym tętno podskakują zielone linie. Maszyna zaczyna piszczeć. - Kacper, uspokój się, bo zaraz wyłączę ten mecz - ostrzega pielęgniarka, a rodzicom trudno powstrzymać się od śmiechu. Tego wieczoru maszyna będzie piszczeć jeszcze wiele razy. Gdy gra Legia albo reprezentacja Polski, w domu jest święto. Bywało, że podczas meczów kadry oddziały dziecięce w szpitalach zmieniały się w strefy kibica: koszulki, flagi, pomalowane twarze. Na chwilę dało się zapomnieć o spływających kroplówkach, zastrzykach i zaplanowanych operacjach.

- Nie wiem jak byśmy przez to wszystko przeszli, gdyby nie piłka - mówi Agnieszka Szczucka, mama Kacpra.  

Zobacz wideo Lewandowski: Jesteśmy gotowi na granie nowym systemem

Pani doktor: "Kacper ma zostać w domu”. "Ale on dzisiaj ma wyprowadzić piłkarza Realu na mecz"

Ważne mecze przez ostatnie lata przeplatały się z operacjami Kacpra. Szczuccy pamiętają, że jakaś operacja musiała być w 2018, bo po wybudzeniu Kacper oglądał w szpitalnej sali mecz mundialu. Operacja wszczepienia endoprotezy? 2016, bo Euro. Najgorszy moment choroby? Końcówka 2016, bo bardzo osłabiony Kacper wyprowadzał Garetha Bale’a na meczu Legii z Realem Madryt. Od kiedy jest dobrze? Od końcówki eliminacji do mistrzostw Europy, czyli od października - listopada 2019 roku. - Nowotworowo, odpukać, Kacper jest czysty. Właśnie mija rok - mówi jego mama.  

Jest 15 listopada 2020, odwiedzam Szczuckich przy okazji meczu Włochy - Polska w Lidze Narodów. Do rozpoczęcia jest jeszcze godzina, na razie w telewizorze zamiast piłkarzy biegają postacie z gry Fortnite. Sterują nimi Kacper i jego dwa lata młodszy brat - Szymon. Słychać: "strzelaj, biegnij".  

"Nie pozwolę, by ktoś, kto wypisuje bzdury, próbował mnie upokorzyć". Bartosz Bednorz zły

Bracia do meczu siadają przygotowani, wiedzą kto nie zagra u Włochów, który z Polaków nie ma formy, gdzie Jerzy Brzęczek popełnił błąd. Hymn. Wszyscy wstają, chłopcy śpiewają na całe gardło. - Kiedyś nie wstawaliśmy, dopiero młodszy syn nas tego nauczył. Przyniósł to z przedszkola, nauczycielka na przykładach opowiedziała im, czym jest patriotyzm. Że wstawanie podczas hymnu przed meczami kadry też nim jest. I tak już od paru lat zawsze wstajemy - uśmiecha się Agnieszka Szczucka.  

Polacy grają słabo, akcji pod bramką Włochów właściwie nie ma, więc możemy poprzeglądać zdjęcia i powspominać. Chłopcy mają zdjęcie z prezesem PZPN, Zbigniewem Bońkiem. - To zabawna historia: Kacper i Szymon kojarzyli go z FIFA, w którą dużo grają. Szymek jest bardzo bezpośredni, więc pokazał na pana Bońka i mówi do Kacpra: zobacz, legenda, Boniek! Prezes usłyszał, zrobiło mu się miło. Po chwili jednak wyszło, że „legenda” to określenie specjalnych kart w FIFA - śmieje się mama chłopców. Tata pyta: - A gdzie grał Boniek? - W Piemonte Calcio. - Gdzie?! - dziwi się mama. Piemonte Calcio to nazwa Juventusu w FIFA, bo włoski klub prawa do wizerunku sprzedał producentowi innej gry piłkarskiej.   

Kacper SzczuckiKacper Szczucki prywatne archiwum Szczuckich

W przerwie meczu Kacper prowadzi do swojego pokoju. Meble biało-czerwono-zielone, z herbem Legii. Wszędzie piłki, puchary, zdjęcia z boiska i trybun. Nad łóżkiem najpiękniejsze wspomnienie oprawione w ramkę - Kacper wyprowadzający Garetha Bale’a. Kacper nie ma na tym zdjęciu włosów, jest chudszy niż dzisiaj. - Był wtedy w ciężkim stanie, miał bardzo duże spadki. Rano, w dniu tego meczu z Realem, odebraliśmy wyniki. Tragedia. Zadzwoniłam je skonsultować z naszą panią doktor, która od razu powiedziała, że Kacper ma siedzieć w domu. „Ale dzisiaj jest ten mecz…” - przypomniałam nieśmiało. Kacper o nim marzył, odliczał do niego. Wiedział, że będzie wyprowadzał któregoś piłkarza Realu. I pani doktor się zgodziła. Ustaliliśmy, że jedziemy na mecz, a najwyżej po nim pojedziemy do szpitala, żeby wzmocnić Kacpra kroplówkami - opowiada Agnieszka Szczucka.   

Niemcy sprawdzili, że najwolniejszymi piłkarzami w Bundeslidze są dwaj PolacyNiemcy sprawdzili, że najwolniejszymi piłkarzami w Bundeslidze są dwaj Polacy

- Jechaliśmy, ale syn był bardzo, bardzo słaby. Zwymiotował, jak zjeżdżaliśmy tymi ślimakami z Mostu Północnego niedaleko stadionu. Wtedy powiedziałam mężowi, żeby zawrócił do domu, bo to nie ma sensu. Ale Kacper bardzo prosił, żeby jechać dalej. Uległam, ale potwornie się bałam. To był najgorszy moment choroby, Kacper był naprawdę słabiuteńki. Dopiero jak poszedł się przebrać w strój, zobaczył te gwiazdy Realu, wstąpiła w niego jakaś niesamowita energia. Zachowywał się, jak gdyby nigdy nic. Nie wiem, skąd wydobył tę siłę. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Wyprowadził Bale’a, ale gdy on strzelał gola, my byliśmy już w domu. Obejrzenie meczu na stadionie to byłoby za dużo. Jak wróciliśmy, to Kacpra jeszcze te emocje trzymały. Dopiero rano zeszła adrenalina i wylądowaliśmy w szpitalu. To trochę o tym, jakie znaczenie ma piłka w życiu Kacpra i naszym - podsumowuje mama.   

Musimy o tym rozmawiać?

Trwał trening w Legia Soccer School, Kacper czuł ból w prawej ręce. Wrócił do domu, nie przechodziło, powiedział rodzicom, w nocy byli w szpitalu. Usłyszeli, że to nowotwór Ewinga Sarcoma.  

- Musimy o tym rozmawiać? - przerywa Szymon, młodszy brat Kacpra. - Bardzo to przeżył. Kacper cierpiał fizycznie i psychicznie, ale Szymon też to odczuł. Miał wtedy pięć lat, tłumaczyliśmy mu sytuację, na tyle, na ile mógł zrozumieć - mówi Agnieszka Szczucka. Rodzice opowiadają dalej.   

- W tym całym nieszczęściu mieliśmy jednak dużo szczęścia. Kacper kilka tygodni wcześniej spadł z roweru i złamał rękę. Pod gipsem dostał przykurczu, więc lekarze zdjęli mu gips i wysłali nas do fizjoterapeuty, żeby mu to rozmasował. I wtedy naruszył guza, więc ta ręka zaczęła Kacpra boleć. Dzięki temu nowotwór udało się szybko wykryć. Pewnie gdyby nie wizyta u fizjoterapeuty, dowiedzielibyśmy się o chorobie dużo później. A czas ma olbrzymie znaczenie. Czasami dzieci przyjeżdżają już z guzami wielkimi jak jabłka. Kacper miał małego guza, ale złośliwego. Po chemii bardzo się rozlał po całej kości. Na szczęście udało się uratować staw.  

Toruń 2021. HME w lekkiej atletyce. Marcin Lewandowski (nr 6) w biegu na 1500 mNiemcy pisali, że w Toruniu spełnił się dramatyczny scenariusz. PZLA reaguje

W 27. minucie Włosi dostają rzut karny. Kacper - w koszulce Roberta Lewandowskiego - staje tuż przed telewizorem i zaczyna czarować niczym szaman, byle Jorginho nie strzelił. Czasami już mu się to udawało. Klątwy rzucane na przeciwników działały. Zespoły, którym Kacper kibicował nie traciły bramki. Ale Włoch jest bezbłędny. - Aj, mówiłem, żeby Szczęsny rzucił się w lewo - mówi nieco podłamany Kacper. W kolejnych minutach mecz znów nieco się uspokaja, co sprzyja dalszemu przeglądaniu zdjęć.  

Na jednym Jakub Rzeźniczak gra z Kacprem w FIFA. - Tak między nami: kiepsko gra - zdradza Kacper. - Tak kiepsko, że wybrał Wisłę Płock, przestawił się na atak i strzelał ci gola za golem - kontruje młodszy brat. 

Gdy kibice Legii Warszawa dowiedzieli się, że Kacper choruje na nowotwór, zaoferowali pomoc. Leczenie kosztowało kilka tysięcy złotych miesięcznie. Skrzyknęli się na Twitterze i zrobili dwie zbiórki: zebrali 16 i 36 tysięcy zł. W klubie też wiedzieli o problemach zdrowotnych Kacpra, więc wysłali do niego własną delegację z prezentami: Misia Kazka - maskotkę Legii i Jakuba Rzeźniczaka, ówczesnego kapitana. Przyjechał do Szczuckich, porozmawiał z braćmi, pograł z nimi na konsoli. Pobył. To najcenniejsze. - Nie każdy może przyjąć w domu swojego ulubionego piłkarza. Zakumplowaliśmy się. Kuba to mój przyjaciel - mówi Kacper.  

Kacper gra w Fifę z Jakubem RzeźniczakiemKacper gra w Fifę z Jakubem Rzeźniczakiem archiwum Szczuckich

- Kacper nie przesadza. Leżeliśmy w szpitalu we Wrocławiu, syn był w bardzo złym stanie psychicznym, chciał stamtąd uciekać, miał dosyć. Ja też miałam dosyć, też było mi ciężko. Wyszłam na korytarz i już nie wiedziałam co robić, napisałam do Rzeźniczaka, jaka jest sytuacja. Po chwili już rozmawiał z Kacprem na Messengerze. Pogadali i Kacper już nie chciał wychodzić ze szpitala, już był gotowy do współpracy, zgodził się, żeby podali mu wszystkie leki, kroplówki. Rzeźniczak jest tego typu człowiekiem, że zawsze można na nim polegać. W każdej sytuacji. Dla Kacpra był olbrzymim wsparciem. Nie wszystko da się załatwić prezentami, zbiórkami. One też są potrzebne i ważne, ale takie rzeczy niematerialne są nieocenione. Kuba to jego autorytet - opowiadają Szczuccy.  

Mama wyciąga stary zeszyt Kacpra. Miał opisać swojego przyjaciela. "Jakuba Rzeźniczaka poznałem, gdy miałem osiem lat […] Odbieram go jako wiecznego optymistę, a uśmiech nigdy nie znika z jego twarzy. Jest pracowity i ciężko pracował na swój sukces. Kuba to człowiek empatyczny i dobry. Lubi pomagać innym. Często odwiedza chore dzieci w szpitalach, by wnieść w ich życia trochę radości. Do mnie również przyjechał w najtrudniejszym momencie mojego życia. Później odwiedzał mnie i grał ze mną w Fifę. […] Uważam, że Kuba jest dobrym człowiekiem i mogę na nim polegać. Cieszę się, że mam takiego przyjaciela. Nigdy bym nie przypuszczał, że piłkarz zaprzyjaźni się z takim chłopakiem jak ja" - napisał Kacper. 

Kacper opisywał swojego idola - Jakuba RzeźniczakaKacper opisywał swojego idola - Jakuba Rzeźniczaka archiwum Szczuckich

27.08.2020, Nicea, Michał Kwiatkowski podczas treningu przed startem pierwszego etapu Tour de France.Heroiczny występ MIchała Kwiatkowskiego. Przejechał 300 kilometrów ze złamanym żebrem

"Co miesiąc jeździmy na kontrole. Zawsze jest strach"

Piłka nożna odrywała od monotonii choroby, pozwalała na chwilę zapomnieć. Mecze często leciały w szpitalnych salach. Jeśli na oddziale spotykał się kibic Realu Madryt z kibicem FC Barcelony, dyskusje ciągnęły się godzinami. - Latem leżałem z takim Alanem, fanem Barcelony. Oglądaliśmy razem ćwierćfinał Ligi Mistrzów: Bayern Monachium - Barcelona. 8:2! Co to było! Ja kibicowałem Bayernowi, Lewandowskiemu. Alan tak płakał, że przy 4:1 mama chciała go zabrać. Ale wtedy Luis Suarez strzelił na 4:2 i Alanowi wróciła wiara. Od 5:2 płakał już do samego końca - opowiada Kacper.  

W meczu z Włochami tak wielkich emocji nie ma. Polacy grają jeden z najgorszych meczów za Jerzego Brzęczka, a my jeszcze nie wiemy, że okaże się przedostatnim, bo niespodziewanie - w styczniu - Zbigniew Boniek przedstawi nowego selekcjonera. Trwa dyskusja, co czeka nas na Euro. Nie jesteśmy optymistami. Ciekawszy od meczu Polski z Włochami jest ten toczący się w salonie. Bracia grają małą piłką. Gdy Kacper chorował, niedaleko domu powstawało nowe boisko ze sztuczną trawą. Obiecał sobie, że kiedyś na nim zagra. Dopiął swego. - Strzelam takie bramy z przewrotki, że szok! - chwali się. - Tylko na rękę muszę uważać.   

Kacper Szczucki ogląda mecz w szpitalnym korytarzuKacper Szczucki ogląda mecz w szpitalnym korytarzu archiwum Szczuckich

Kacper przeszedł cztery operacje, a wszystkich zabiegów w znieczuleniu trudno się doliczyć. - Przez kilka lat żyliśmy między domem a szpitalem. Kacper miał np. sześć dni chemii w szpitalu, wracaliśmy do domu i jak pogarszały się wyniki to wracaliśmy z powrotem do szpitala i znowu spędzaliśmy tam około tygodnia, żeby go podnieść. Mieliśmy o tyle szczęście, że żadnych świąt nie spędziliśmy w szpitalu. W 2016 po wszczepieniu endoprotezy Kacper nie mógł się odbić z wynikami, przez miesiąc nie mógł przyjąć chemii. Nowotwór poszedł na płuca, potrzebny był przeszczep. W pewnym momencie w ogóle nie miał odporności, więc co chwilę wracaliśmy do szpitala. Wszystko mogło mu poważnie zaszkodzić: zwykły wirusik, katarek - opowiada mama.   

Narasta konflikt w Bayernie Monachium. Hansi Flick nie zgadza się z polityką transferową klubuNarasta konflikt w Bayernie Monachium. Hansi Flick nie zgadza się z polityką transferową klubu

Pod koniec meczu Włosi strzelają nam drugiego gola. - Powinni mnie teraz podpiąć do tej maszynki co Kacpra. Ciekawie by było - żartuje tata. Polska przegrywa z Włochami 0:2, nie oddaje celnego strzału. Chłopcy zauważają: - Jakby Włosi wykorzystali wszystkie okazje, to by było 0:5. 

- Co miesiąc jeździmy na kontrole i zawsze jest strach, że to wróci - mówi Agnieszka Szczucka. - Trzy godziny tam trzeba czekać na wynik… To jest najgorsze. Czekasz, w końcu cię wzywają do gabinetu i nigdy nie wiesz, co powiedzą - opowiada Kacper. - Bo nowotwór Kacpra ma to do siebie, że lubi wracać. Często wraca. U nas już raz wrócił, a mamy znajomych, którzy tych nawrotów mieli po pięć, sześć. Strach jest przy każdym badaniu - mamie Kacpra drży głos. Szymon zaczyna płakać. O chorobie więcej już nie rozmawiamy. Od roku wszystko jest dobrze.  

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ