Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Paulo Sousa pozostawił po sobie "ogromny bałagan". Klub wbijał mu szpileczki. Sprzeczka i niesmak

W Bordeaux wyników nie zrobił. Wszedł w konflikt z prezesem klubu, ale bronił swych wartości: wolność, równość, braterstwo - powtarzał. Piłkarze go lubili. "Jest blisko zawodników, dużo mówi, stara się każdemu poświęcać wiele czasu. To dobry człowiek" - charakteryzował go Laurent Koscielny. Jego pożegnanie z ostatnim w CV piłkarskim klubem trwało półtora miesiąca. Paulo Sousa właśnie został trenerem reprezentacji Polski.

"Co pozostało z przejścia Paulo Sousy do Girondins? Ogromny bałagan" - opisywało sytuację "L’Equipe" 10 sierpnia 2020 roku. Trudno się tej narracji dziwić, przytaczając choćby jeden fakt. Od informacji o tym, że Portugalczyk opuści Bordeaux do potwierdzenia jego odejścia, minęło półtora miesiąca. Sousa w ekipie Żyrondystów w pewnym momencie pracować nie chciał, zresztą nie chcieli go już też działacze. Tyle że trener nie chciał też stamtąd odejść z pustymi rękami. Kontrakt miał przecież podpisany do 2022 roku, a mało nie zarabiał. Rocznie na jego konto wpływało 2,5 mln euro (około 11 mln złotych). Praktycznie przez całe wakacje francuskie media relacjonowały zatem negocjacje jego agenta (tego od fotografii z Pałacem Kultury) i długo czekały, aż rozmowy się zakończą. Strony pożegnały się w sierpniu, a Portugalczyk zagwarantował sobie w nich 2,2 mln euro wypłacone w ciągu kolejnych 8 miesięcy. To oznacza, że podczas pracy z reprezentacją Polski, obok zapewne sporo mniejszego kontraktu z PZPN-em, Sousa będzie dostawał jeszcze ostatnie transze wynagrodzenia z Francji. Dlaczego jego kariera w Girondins trwała tylko półtora roku? To wynik kilku czynników.

Zobacz wideo Boniek tłumaczy wybór Paulo Sousy. "Wykonałem kilka telefonów. Wszyscy mówili jedno"

Konflikt z prezesem, który chciał go cenzurować

Sousa był zatrudniany przez Bordeaux, gdy jego udziałowcem był jeszcze GACP (General American Capital Partners). Firma ta nie szczędziła wydatków na klub. Za czasów Sousy pensje klubowych pracowników wzrosły o 11 mln euro. Na Stade Matmut-Atlantique żyło się dobrze. Ściągnięto m.in. Laurenta Koscielnego (z Arsenalu za ok. 5 mln euro), czy Remiego Oudina za 10 mln (z Reims) O kontrowersjach wokół niektórych transferów mówił nam Michal Bojanowski, zaznaczając, że trener mógł mieć z nich korzyści. Spore kwoty pochłaniały tęż wydatki reprezentacyjne (najlepsze hotele i chętnie używane samoloty nie tylko dla piłkarzy). To powodowało konflikt z drugim udziałowcem klubu (King Street), które chciało wyważonej polityki i w końcu zdecydowało się przejąć mniejszościowy pakiet akcji GACP. Sousę ten konflikt dotyczył o tyle, że w wyniku zmian właścicielskich i dziury budżetowej, która była wynikiem zwiększonych wydatków, zimą 2020 roku zrezygnowano z transferów, na których mu zależało. Sam szkoleniowiec 2020 rok rozpoczął zresztą od konfliktu z nowym prezesem i dyrektorem generalnym klubu (prezesem został Frederic Longuepee). Poszło o styczniowy wywiad trenera udzielony gazecie "Sud Ouest". Po tym jak autoryzował go szkoleniowiec i zatwierdził rzecznik klubu, okazało się, że nieco mocniej chciał w niego zaingerować Longuepee, wyrzucając lub zmieniając nieznajdujące uznania fragmenty. Bliska trenerowi osoba zwierzała się potem "L’Equipe": To było jak cenzura. Myślicie, że teraz będzie im się dalej dobrze współpracować? Niemożliwe!". Klub w komunikacie do mediów delikatnie wbijał szkoleniowcowi szpileczki:

"Prostą zasadą wspólną dla wszystkich jest to, by każdy pracownik klubu, wypowiadał się w tematach dotyczących swojej specjalizacji. Jakby to zostało przyjęte, gdyby klubowy prezes komentował wybór meczowej jedenastki?"- napisano. A drobne wymiany między stronami trwały jeszcze długo. Sousa na jednej z konferencji pytany o sprawę przypomniał kilka wartości, dobrze znanych Francuzom, z których on też jest dumny: wolność, równość, braterstwo. Szkoleniowiec nie ustępował i zamierzał bronić swoich racji.

Trener Paulo SousaPaulo Sousa powiedział, jaki styl gry mu imponuje. Tak będzie grała reprezentacja Polski?

W scenerii sprzeczki i niesmaku wydawało się, że Sousa odjedzie z klubu już zimą 2020 roku. Media podkreślały, że czuł się zresztą oszukany całym projektem, który miał wyglądać inaczej. Trener widział też spore rozbieżności w sprawie stawiania i promowania młodych piłkarzy. Działacze chcieli wyników na już. Te w ich opinii gwarantowali doświadczeni gracze, których Portugalczyk miał wystawiać. Sousa ostatecznie dograł sezon z Girondins do końca (klub zajął 12 miejsce w Ligue 1) i opuszczał Bordeaux bez łez. W pewnym momencie, gdy okazało się, że Benfica Lizbona wybrała już nowego trenera, dał nawet znak, że w Bordeaux może zostać. Sprawa się przedłużała. Działaczom negocjowane rozstanie było jednak na rękę i dopięli swego. Niektórzy piłkarze wspominali go z sentymentem, choć sportowo nie osiągnęli z nim nic wielkiego. Zresztą jego początki w ekipie "Żyrondystów" były trudne. Mecze tej drużyny nie były wielkimi spektaklami, a wyniki martwiły fanów. Na 11 pierwszych spotkań Sousa zdobył tylko 8 punktów. To sprawiało, że Portugalczyk miał wtedy najgorszą średnią punktów na mecz ze wszystkich trenerów w historii klubu. Nikt nie strzelił w tym czasie w Ligue 1 mniej goli (tylko 8), a dziurawa obrona straciła 15 bramek. Po tamtym sezonie Bordeaux zajęło 14. miejsce w tabeli. Progres przychodził wolno.

Taktyk. "Dobry człowiek, blisko zawodników"

Sousa we Francji preferował system z trzema obrońcami, ale, mówiąc delikatnie, jego drużyna mistrzostwa w nim nie osiągnęła. - Nie udało mu się przy tym ustawieniu wydobyć tego, co najlepsze z graczy – komentował w "L’Equipe" jeden klubowych współpracowników. Sami piłkarze w wywiadach i wypowiedziach o Portugalczyku nie uciekali natomiast od komplementowania go.

Trener Paulo SousaTak wygląda skład sztabu szkoleniowego polskiej kadry. Paulo Sousa już wybrał

- To bardzo dobry trener. Ma sprecyzowaną koncepcję gry - mówił o nim Koscielny w rozmowie z "Sud Ouest" - Dużo pracujemy, zwłaszcza taktycznie, nauczyłem się dzięki niemu nowych rzeczy. Zwykle jest blisko swoich zawodników, dużo mówi, stara się każdemu poświęcać wiele czasu. To po prostu dobry człowiek. Na co dzień jest u niego porządek, ale często mamy też zajęcia poza piłkarskie, a on jest pierwszy, by się pośmiać - opisywał wicemistrz Europy z Francją. Zresztą, tak jak kilku innych piłkarzy, bardzo chciał, by Sousa został w klubie.

- Jest wymagającym trenerem, zwłaszcza jeśli chodzi o tygodniowe obciążenie treningowe - dodawał Marco Caneira, który przez dwa sezony trenował u niego w Videotonie. - Przywiązuje dużą wagę do obrony, ale także zwraca uwagę na kontrolę gry i konieczność utrzymania się przy piłce. Zawsze lubił, aby jego drużyny wywierały presję już w środku pola - dodawał. Ci, którzy u niego trenowali, chwalą jego zdolności przywódcze, dobre relacje, które potrafi budować z graczami, posługiwanie się kilkoma językami (w tym włoskim, francuskim i hiszpańskim) i... elegancję, na którą zwracano uwagę również we Francji. Empatyczny, kontaktowy, uśmiechnięty, będący blisko piłkarzy i ich rodzin - czyżby Zbigniew Boniek sięgnął po trenera, który będzie nam się kojarzył z Adamem Nawałką?

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ