Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Obudziłem się i zobaczyłem coś dziwnego na poduszce". Lewandowski marzył o tym trofeum tylko w snach

Najlepszy piłkarz świata w roku 2020, Robert Lewandowski, jest kolejną wielką osobistością ze świata sportu, która postanowiła napisać osobisty tekst na portalu The Players' Tribune. W obszernych wspomnieniach zatytułowanych krótkim "The Movie" ("Film") napastnik Bayernu Monachium opowiedział o najważniejszych chwilach w swojej dotychczasowej karierze - o śmierci ojca, odrzuceniu przez Legię, relacjach z Jurgenem Kloppem czy też odebranej ostatnio nagrodzie FIFA The Best dla najlepszego zawodnika globu.

Artykuł rozpoczyna się od kwestii najświeższej - czyli otrzymania tytułu najlepszego piłkarza na świecie wg FIFA. - Kilka dni temu, obudziłem się w łóżku, obróciłem się i zobaczyłem coś dziwnego leżącego na poduszce. Znasz to uczucie, gdy budzisz się z bardzo dobrego snu i czujesz się, jakbyś ciągle jeszcze marzył? Cóż, moje pierwsze marzenie, widząc tą rzecz, było takie: "Co? Jak to się tu znalazło?" Miałem w głowie jeszcze jakieś mgliste wspomnienia, że byłem na jakiejś ceremonii i otrzymałem nagrodę, ale było ono dla mnie wciąż zbyt dziwaczne, żeby być prawdziwe - zaczął "Lewy"

Zobacz wideo Świat wybrał Ikonę Futbolu 2020! Lewandowski i długo nic [SEKCJA PIŁKARSKA #75]

- Następnie wziąłem tę rzecz i pomyślałem: "Wow, to nie był sen. To się wydarzyło naprawdę! Zostałeś uznany najlepszym piłkarzem świata!" - dodawał gwiazdor reprezentacji Polski.

- Przed ceremonią wiedziałem, że za mną znakomity rok w Bayernie. Wiedziałem, że mogę wygrać tę nagrodę i być może wręcz na nią zasłużyłem. Ale w Polsce mamy pewien kompleks niższości. Polacy nigdy nie mieli najlepszego piłkarza na świecie. (...) Nawet skauci mówili coś w stylu: "On jest całkiem dobry, jak na... dzieciaka z Polski", stąd zawsze można mieć wrażenie, że jest się niewystarczająco dobrym i nigdy się nie osiągnie tego szczytu. "Dzieciaki z Polski" nie powinny być najlepsi na świecie. To po prostu nie powinno się wydarzyć. Dlatego też, gdy już otrzymałem tę nagrodę, nie mogłem w to uwierzyć - tłumaczył 32-letni napastnik.

Lider Lewandowski utrzymał 10 punktów przewagi nad goniącym go peletonemLider Lewandowski utrzymał 10 punktów przewagi nad goniącym go peletonem

"Moja kariera wisiała na włosku"

Opisując najważniejsze momenty swojej dotychczasowej kariery, Lewandowski nie mógł nie wspomnieć o najtrudniejszych chwilach, których doświadczał w nastoletnim wieku. 

- Gdy miałem 16 lat, po długiej chorobie umarł mój tata. Wciąż nie jestem w stanie opisać, jak trudny był to dla mnie moment. Kiedy jesteś chłopcem, są rzeczy, o których rozmawiasz wyłącznie z tatą - o dorastaniu i stawaniu się mężczyzną. Kiedy umarł, wciąż często chciałem z nim porozmawiać o tych kwestiach. Wiele razy marzyłem o tym, żeby móc do niego zadzwonić. Choćby na 10 minut. Ale już nie mogłem - nie ukrywał napastnik Bayernu.

- Mama starała się mi pomóc, jak tylko umiała. Mam wiele szacunku do niej za to, co dla mnie zrobiła. Musiała być dla mnie zarówno matką, jak i ojcem - kontynuował 32-latek, którego kariera niedługo później stanęła pod znakiem zapytania. 

Robert Lewandowski i Iga ŚwiątekLewandowski sportowcem roku, ale na dalszych miejscach zaskoczenia

- Gdy grałem w trzecioligowych rezerwach Legii Warszawa i mój kontrakt dobiegał końca, doznałem poważnej kontuzji kolana. Grupa osób w klubie uważała, że nie wrócę po niej do pełni formy. To był okropny czas i zapytałem w klubie, co planują ze mną zrobić. Nie pofatygowali się nawet przysłać do mnie trenera czy dyrektora sportowego. Wysłali jedynie sekretarkę, która powiedziała, że mam pozwolenie na odejście z klubu. To był jeden z najgorszych dni w moim życiu. Taty już nie było, a moja kariera wisiała na włosku (...) Dzięki uporowi mamy znalazłem się w Zniczu Pruszków - opowiadał Lewandowski.

- To była tylko trzecia liga, ale cieszyłem się, że mnie chcieli. Gdybym słuchał tych, którzy we mnie wątpili, pewnie ta kontuzja by mnie zatrzymała - dodawał.

Klopp drugim ojcem Lewego

Sporą część swoich wspomnień Robert Lewandowski poświęcił niemieckiemu szkoleniowcowi Juergenowi Kloppowi, który prowadził polskiego napastnika w Borussii Dortmund. - Juergen nie tylko zastępował mi ojca, ale również był dla mnie surowym nauczycielem, który zawsze wymagał od swoich uczniów najwyższych ocen - zaznaczał.

Robert Lewandowski nie ma sobie równych w Europie, ale jego mina po meczu mówi wszystkoRobert Lewandowski nie ma sobie równych w Europie, ale jego mina po meczu mówi wszystko

Oprócz wymienianej już w mediach kwestii zakładu o 50 euro za 10 strzelonych goli na treningu, lider reprezentacji Polski wspominał również o tym, jak bardzo niemiecki szkoleniowiec przyczynił się do jego rozwoju, a także, mimo swoich wymagań, potrafił utrzymać pozytywną atmosferę w zespole. Podsumowując jednak swoje wspomnienia, Lewy raz jeszcze odniósł się do osoby swojego ojca. 

- To dzięki tacie nigdy nie zapomnę, dlaczego gram w piłkę. Nie dla trofeów, nie dla pieniędzy, nie dla chwały. Nie, gramy w piłkę, ponieważ ją kochamy - zakończył Lewandowski.

Pełny tekst w języku angielskim ze wspomnieniami Roberta Lewandowskiego na portalu The Players' Tribune można znaleźć pod tym linkiem.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ