Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najbardziej niesprawiedliwy gol w dziejach. Oni wciąż to Polakom pamiętają. Te eliminacje mają być historyczne

Dante Rossi po ostatnim meczu tegorocznej Ligi Narodów płakał. To były łzy wzruszenia. San Marino pierwszy raz w swej historii nie przegrało dwóch z rzędu spotkań o punkty. Andora? W eliminacjach Euro 2020 wyprzedziła Mołdawię, urwała punkty Albanii, wcześniej wygrała z Węgrami. - Teraz mamy szansę pobić nasz eliminacyjny dorobek punktowy - słyszymy, opisując "najsłabszych" rywali Polaków w el. MŚ 2022.

- To grupa, w której każdy każdemu może odebrać punkty - komentował nam losowanie el. MŚ 2022 prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Zobacz wideo Została nam walka o baraże? "Anglicy mają najsilniejszą reprezentację od lat"

Polska w walce o mundial w Katarze trafiła na Anglię, Węgry, Albanię, Andorę i San Marino. W teorii czekają nas pierwsze od 6 lat mecze z tak słabymi drużynami. San Marino zajmuje ostatnie, 210. miejsce w rankingu FIFA, Andora, z którą zagramy już w marcu, jest 151. Ostatnią drużyną takiego pokroju był dla Polski Gibraltar. Okazja to strzeleckiego treningu została wtedy wykorzystana (7:0, 8:1). Czy znów się nadarzy? San Marino i Andora – jakkolwiek abstrakcyjnie to zabrzmi – w ostatnich miesiącach i latach notowały najlepsze wyniki w swojej historii. Odnosiły nawet pewne sukcesy. Z polskiej perspektywy z tych sukcesów, można się uśmiechnąć. Z ich perspektywy uśmiech, też był, tyle że triumfalny. Obrońca San Marino Dante Rosi ronił łzy ze szczęścia, a z nim wzruszony był cały kraj.

"Łzy Rossiego, były łzami całego kraju"

Nigdy wcześniej nie zdarzyło się bowiem, by ekipa z państwa liczącego tyle mieszkańców co Mława, zabierała rywalom punkty w dwóch meczach o stawkę. Tymi rywalami byli co prawda gracze z Liechtensteinu i Gibraltaru, ale dwa zremisowane 0:0 mecze dywizji D Ligi Narodów odbiły się w kraju szerokim echem. Cieszyły mocno, bo przez połowę drugiego starcia Sanmaryńczycy grali w osłabieniu. 

- Te łzy Rossiego, były łzami całego kraju - obrazuje Elia Gorini, zastępca redaktora naczelnego ds. sportu redakcji RTV San Marino. - Po 39 porażkach nasza drużyna wreszcie zdobyła punkty i to dwa razy. Dla 33-letniego obrońcy to była zresztą szczególna chwila. On do tej pory zagrał w kadrze tylko pięć razy, bo jest graczem naturalizowanym (urodził się w Argentynie - przyp. red), natomiast jego pradziadek był Sanmaryńczykiem. Występ w reprezentacji San Marino był spełnieniem jego marzeń. Spełniał je w dobrym momencie – tłumaczy Gorini.

Dla kibiców San Marino "porażka" do tej pory była nieuchronnym losem. Na 169 rozegranych spotkań, ekipa z małego państwa pokonana do szatni schodziła 162 razy. Zdołała wygrać tylko raz w dodatku towarzysko, w 2004 roku z Liechtensteinem. Zremisowała już jednak sześć meczów, w tym jedną trzecią w trakcie ostatniego miesiąca.

W statystykach Sanmaryńczyków nie widać jednak wszystkiego. Kibice ich drużyny nie raz byli bliscy dużej radości. Również za sprawą Polski.

Do tej pory zagadką pozostaje, jak niemal trzy dekady temu reprezentacja San Marino nie wywiozła cennego punktu z Łodzi, a sędzia uznał tam gola bezradnych Polaków po strzale ręką? Z siedmiuset straconych w historii przez San Marino goli, tamten wciąż został w świadomości jako ten najbardziej niesprawiedliwy.

Skandal w Lidze MistrzówSkandal w Lidze Mistrzów! Mecz przerwany. Piłkarze nie chcieli grać dalej! [WIDEO]

W San Marino pamiętają też jak trzy lata temu, w el. MŚ ich drużyna przez 70 minut remisowała z Irlandią Północną (przegrała w końcówce). Lub gdy w 2016 roku odrobiła straty w Oslo i po godzinie gry remisowała z Norwegią 1:1 (przegrała w ostatnim kwadransie). W 2015 roku kibice nie mogli odżałować, że remis z Litwą stracili w 92. minucie spotkania, w 2013 cieszyli z gola strzelonego Polsce, a wcześniej z dwóch wbitych Malcie. W 2008 roku rozkładali ręce, że przeciw biało-czerwonym nie wykorzystali karnego, a męczący się w Serravalle rywal wbił dwa gole po dobitkach z bliskiej odległości.

- Pamiętam ten mecz - mówi nam Gorini. Jedenastkę obronioną przez Fabiańskiego i debiut Roberta Lewandowskiego, który trafił w końcówce. Cieszę się z wylosowanej właśnie grupy el. MŚ, bo jest w niej szansa na zobaczenie mocnych drużyn - Anglii i Polski. Jest też okazja na przyjazd do nas Lewandowskiego. To też dobra grupa, bo jest w niej Andora. Mała państwo, takie jak nasze, więc są szanse na pierwsze zwycięstwo w meczach o stawkę. Mecze z Albanią i Węgrami będą ważne, bo prowadzą ich włoscy trenerzy Eduardo Reja i Marco Rossi. Dla naszego włoskiego selekcjonera Franco Varrelli to będą starcia derbowe - uśmiecha się nasz rozmówca i autor książki o tamtejszym futbolu. Przyznaje, że gra jego drużyny zmieniła się na plus.

- San Marino przez te lata stawało się lepszą drużyną, ale wszystkie mecze są dla nas trudne, bo nie mamy profesjonalnych piłkarzy. W tym momencie jest ich tylko dwóch. To Filippo Berardi i Nicola Nanni. To dwaj napastnicy. Pierwszy pracuje w Vibonese drugi w Cesenie, dwóch drużynach z Serie C (trzecia liga włoska - przyp red.). Reszta gra we włoskich klubach 5,6-ligowych lub w naszej lidze – dodaje Gorini.

Andora na eliminacyjny rekord

Choć w Andorze sportem narodowym jest narciarstwo, to miłość do futbolu też kwitnie tam od lat. Ostatnio z nieco większą wzajemnością. Gole miejscowych piłkarzy coraz rzadziej uznawane są już za święto, a spotkania z ekipą kraju graniczącego z Francją i Hiszpanią dla niektórych bywają wstydliwe. Ostatnio było tak choćby dla Albanii i Węgier. Z tym pierwszym rywalem Andora rok temu zremisowała 2:2. W 2017 w el. MŚ pokonała Węgrów 1:0.

Skandal w ParyżuUEFA podjęła decyzję ws. przerwanego meczu w Paryżu. "Piłkarze nie chcieli wrócić"

- Oczywiście, że ten mecz pamiętam, bo było to jedno z raptem trzech naszych zwycięstw - uśmiecha się pytany o dobre wyniki Joan Lopez Redondo, pracujący dla RTVA, narodowego nadawcy telewizyjno-radiowego. - Nie będzie jednak łatwo tego powtórzyć - dodaje, przyznając, że reprezentacja małego państwa mogła ostatnio trochę rozbudzić apetyty kibiców. Andora w ostatnich dwóch latach nie dała się pokonać m.in. Łotwie, Zjednoczonym Emiratom Arabskim, Kazachstanowi, Gruzji, Malcie czy Łotwie. Trudno było z czystym sumieniem powiedzieć o niej "chłopiec do bicia". Zresztą czasy, gdy kwalifikacje kończyła z zerowym dorobkiem punktowym, już też się skończyły. W el. Euro 2020 zajęła 5. miejsce, wyprzedzając Mołdawię. Nabiła sobie trochę punktów do rankingu FIFA.

- Losowanie grup el. MŚ w Katarze to był pierwszy raz, gdy do grupy z Andorą przydzielano kogoś z niższego koszyka - uśmiecha się Redondo. - Rzeczywiście mamy więc szansę na pobicie naszego eliminacyjne dorobku punktowego. Wierzymy, że po tych kwalifikacjach może on wynosić co najmniej 6 punktów. Co do niespodzianek? Oczywiście będziemy się o nie starać, ale teraz rywale już nas znają, wiedzą, jaki mamy styl – dodaje sugerując, że nikt na mecz z Andorą nie będzie się za bardzo rozluźniał.

- Jak mówi nasz selekcjoner, głównym celem Andory jest bycie godnym rywalem, szczególnie na własnym terenie – dodaje Redondo.

Polska starciem z Andorą otworzy domową część kwalifikacji do mundialu w Katarze (28 marca 2021 roku). Z tym rywalem graliśmy do tej pory raz. Towarzyski mecz przed Euro 2012 wygraliśmy 4:0. Z San Marino (pierwszy mecz kwalifikacji MŚ 2022 zaplanowano 5 września 2021 roku) mierzyliśmy się ośmiokrotnie. Każdy mecz kończył się naszym zwycięstwem, jeden bardzo szczęśliwym.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ