Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Przez 50 lat niczego takiego nie widziałem. Polska to kraj absurdów"

- Był trener z audiotele, był z konkursu, nawet Adam Nawałka poza doświadczeniem pracy w sztabie Beenhakkera nie miał legitymacji do poprowadzenia kadry. A czy Brzęczek ją miał po pierwszym dobrym sezonie w lidze? Po piątym miejscu z Wisłą Płock? - pyta Bogusław Kaczmarek. W środę o godzinie 20.45 Polska zagra z Holandią w Lidze Narodów. Czy Jerzy Brzęczek walczy o przetrwanie?

Łukasz Jachimiak: Po wrześniowym meczu Holandia - Polska mówił nam Pan, że pośmiali się z Pana zaprzyjaźnieni trenerzy z Holandii. Czy na wszelki wypadek w środę wyłączy Pan telefon?

Bogusław Kaczmarek: Koledzy mi dokuczali, bo to było uzasadnione. Ale coś panu powiem - bardzo dobrze, że Jerzy Brzęczek i reprezentacja Polski spotkają się z mocnym rywalem zaraz po tym blamażu z Włochami. W niedzielę reprezentacja zagrała najgorszy mecz od dawna. Jako zawodnik i trener jestem w piłce od pół wieku i czegoś podobnego nie widziałem.

Zobacz wideo

Wideo pochodzi z serwisu VOD

Podobnie mówił Pan po porażce z Senegalem na mundialu 2018. Wtedy stwierdził Pan nawet, że na mistrzostwach świata nie widział gorszego meczu, a oglądał wszystkie od 1966 r.

- Podtrzymuję. Ale wtedy mówiliśmy o mundialach. Z pewnych względów łatwiej zrozumieć to, co się stało z Senegalem niż klęskę z Italią. Dlaczego? Robert Lewandowski nie miał wtedy aż takiej pozycji, jaką ma dziś. Przecież on za chwilę w plebiscycie FIFA okaże się najlepszym piłkarzem na świecie. Koledzy Roberta też są bogatsi o doświadczenia. Niech pan zobaczy, ilu z nich gra w naprawdę cywilizowanych piłkarsko miejscach.

Dlaczego umieją grać w klubach, a w kadrze nie?

- Z całą pewnością piłkarze reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka mają dużo większy potencjał niż mieli ci sami piłkarze kilka lat temu, w kadrze Adama Nawałki. Żaden poprzedni trener reprezentacji w ostatnich latach nie miał takiego komfortu, jaki ma Brzęczek. On ma na kim opierać grę, ma zdolnych chłopaków, dobrze spisujących się w swoich ligach. Tylko trzeba ich odpowiednio zestawić. We Włoszech Jurek absolutnie nie trafił ze składem. Po co on dobrym piłkarzom na siłę szuka nowych pozycji? Linetty to najlepszy przykład. Przecież nigdy nie grał podwieszony pod Roberta. Krychowiak też inaczej gra w Lokomotiwie i zbiera dobre oceny. Patrzmy dalej - na lewej obronie nie ma prawa grać Reca, bo to zawodnik grający w lidze włoskiej na wahadle, dużo wyżej. Wiem, że Jurek ma dług do spłacenia, bo Płock mu załatwił przepustkę do reprezentacji, ale nie można na siłę uszczęśliwiać innych, a katować siebie. Tak Brzęczek sam sobie strzela w stopę. Na szczęście Holandia też ma swoje problemy. Dużo straciła, gdy odszedł Ronald Koeman. On trzymał zespół twardą ręką, pokazywał piłkarzom, kto rządzi. Frank de Boer to inny rodzaj człowieka. A przy tym Holendrzy mają problemy personalne. Nie zagra z nami Van Dijk, nie zagra De Ligt, przez koronawirusa wypadł Ryan Babel, a kilku innych graczy wcześniej walczyło z tą chorobą.

Nie pocieszajmy się - Włosi też byli osłabieni.

- Obejrzałem obszerne fragmenty meczu Holendrów z Bośnią [3:1] i oczywiście Holendrzy mieli pełną kontrolę, znów pokazali świetnego, bramkostrzelnego Wijnalduma, mają Depaya, ale też mają naprawdę duże problemy w obronie. Aż się śmiałem do kolegów z Holandii, że Stefan de Vrij grał, jakby był ślepy.

Problemy rywala trzeba umieć i chcieć wykorzystać.

- No właśnie: koniec jednego meczu powinien być początkiem drugiego.

Ale nie jest. Nasza drużyna nie przestała roztrząsać niedzielnego antymeczu.

- To prawda. Sprawiły to wywiady z naszymi piłkarzami, szczególnie ten obrazowy z Robertem.

Jerzy Brzęczek i Robert LewandowskiOstra krytyka Roberta Lewandowskiego. "Tak się nie robi"

Co Pan myśli o dziewięciosekundowej ciszy kapitana w odpowiedzi na pytanie, jaki plan mieliśmy na Włochów?

- Czytam wypowiedzi, że tak nie robi kapitan. I się dziwię. Robert nie po raz pierwszy miał taki werbalny odruch. No, tym razem nie tylko werbalny, bo najpierw mówił język ciała Roberta, dopiero po chwili kapitan złapał oddech i pojechał z tematem. Ale Lewandowski mówił mocno już i wcześniej - począwszy od opinii na temat Franciszka Smudy po Euro 2012. Już wtedy "Lewy" był ważnym piłkarzem, a w ostatnich latach my na jego plecach wchodziliśmy na wszystkie wielkie imprezy. Euro 2016, MŚ 2018 i Euro 2020 - wszędzie awanse załatwił nam Robert. Wygrywał nam przegrane mecze, ratował punkty. Przez lata podziwiałem wspaniałych polskich piłkarzy, jak Pohl, Brychczy, Lubański, Deyna, Boniek, Szarmach, Gadocha czy Kasperczak i wiem, żaden z nich nie miał takiego wpływu na kadrę jak Lewandowski. Dlatego próbuję się w niego wczuć. I rozumiem, że miewa zaburzoną równowagę emocjonalną, że musi czasem mieć dysonans poznawczy. Przecież niektórzy pana koledzy już się zastanawiali czy wygramy całą Ligę Narodów, a niektórzy moi koledzy w Gdańsku już się cieszyli, że kadra puknie Włochów, później Holendrów, i będą organizować Final Four. A tu Włosi zagrali z nami jak świetni hokeiści ze słabymi - założyli zamek, trzymali nas w tym zamku, a my nie to że nie wychodziliśmy z własnej połówki, tylko nie wychodziliśmy z pola karnego! Jaką bezradność się wtedy czuje? Ale mimo wszystko po burzy kiedyś w końcu wychodzi słońce.

I Pan wierzy, że zaświeci dla tej kadry, w tym układzie? Oglądał Pan wtorkową konferencję trenera Brzęczka? Nie był Pan zdziwiony, gdy stwierdził, że wypowiedź Lewandowskiego była niefortunna?

- Wie pan, trudno w takiej sytuacji logicznie myśleć. Absolutnie nie twierdzę, że Jurek Brzęczek tego nie potrafi, nie chcę też powiedzieć, że to była napaść, ale w stresie, w obciążeniu, przy tym dziennikarskim szale, trudno jest znaleźć logiczne rozwiązanie problemu. Jednak nie chcę Brzęczka bronić, nie chcę być jego adwokatem, bo w końcu to on jest architektem tego wszystkiego. Uważam, że źle się stało, że tak powiedział. Lewandowski ma ogromny wpływ na reprezentację, co widzieliśmy idealnie za kadencji Adama Nawałki.

Jerzy Brzęczek odniósł się do zachowania Roberta LewandowskiegoJerzy Brzęczek odpowiedział Lewandowskiemu! Tak zareagował na wywiad kapitana

Przez 24 miesiące pracy w sztabie Leo Beenhakkera, w którym był też Nawałka, zobaczyłem, że siłą trenera jest nie mieć kompleksów, otaczać się mądrymi ludźmi i korzystać z ich wiedzy. Lewandowski powinien być bardzo dużym wsparciem dla Brzęczka. To piłkarz światowej klasy i kapitan drużyny, Jurek powinien spolaryzować wszystkie reakcje, wypracować jakiś system interakcji wewnątrz drużyny i na linii drużyna - sztab, a Robert mógłby mu w tym pomóc. Za kadencji Beenhakkera na samym początku po porażce z Finlandią 1:3 mieliśmy bardzo trudną sytuację. W drugiej kolejce eliminacji Euro 2008 graliśmy z mocną wtedy Serbią, naszpikowaną graczami znanych klubów i prowadzoną przez fachowca, Javiera Clemente. My wtedy w sztabie mocno dyskutowaliśmy i postanowiliśmy dużo zmienić, pożegnać kilku ważnych piłkarzy, postawić na nowych, jak Radek Matusiak, który strzelił gola. To wypaliło. Na mecz przyszło tylko z pięć tysięcy ludzi, atmosfera była koszmarna, ale po remisie 1:1 wiedzieliśmy, że żyjemy. Później przyszły zwycięskie mecze z Kazachstanem, Portugalią, Belgią. Było trudno, ale pociągnęliśmy to. Nie mówię, że Jurek ma się teraz pozbyć kilku podstawowych piłkarzy. Ale na pewno powinien porozmawiać z drużyną i przekonać, że mecz z Holandią to okazja, żeby się zrehabilitować w oczach kibiców i wrócić do swoich wartości.

Trudno w coś takiego wierzyć, kiedy się słyszy, jak trener mówi, że potrzebuje czasu, a przecież gdyby nie pandemia, to bylibyśmy już pięć miesięcy po Euro, na które miał zbudować najlepszy zespół.

- Coś trzeba mówić, nie?

To może lepiej już nic nie mówić? Przysłać na konferencję kogoś innego.

- Kiedyś był na konferencji kucharz.

Nie mówię, że od razu selekcjonera ma zastępować kucharz, jak na mundialu 2006, za kadencji Pawła Janasa.

- Jurek starał się podnieść przyłbicę i stawić czoła na pewno nieprzyjaznym pytaniom dziennikarskim. Jest to dla niego trudna sytuacja. A przecież ktoś go na to stanowisko wybrał.

Prezes Zbigniew Boniek się pomylił?

- Gdybyśmy patrzyli na logikę tych naszych wszystkich powołań na stanowisko trenera kadry, to musimy uznać, że jesteśmy krajem absurdu. Był trener z audiotele, był z konkursu, był trener, za którym optował ważny wiceprezes, nawet Adam Nawałka poza doświadczeniem pracy w sztabie Beenhakkera nie miał legitymacji do poprowadzenia kadry. A czy Brzęczek ją miał po pierwszym dobrym sezonie w lidze? Po piątym miejscu z Wisłą Płock? Pomysł z Nawałką wypalił, więc prezes Boniek zaskoczył i podjął decyzję o postawieniu na Brzęczka. Jeden z ligowych trenerów już tak liczył, że wybór padnie na niego, że drugiej zwrotki hymnu się uczył, żeby śpiewać przed meczami. Inny trener, niecieszący się najlepszą opinią w środowisku, też był przymierzamy do roli selekcjonera. Jedna opcja chciała tego, druga tego, a wybrany został Brzęczek. Ruszył fajnie, remisem z Włochami w Bolonii. Ale Mateusz Borek słusznie zauważył, że przez ponad dwa lata kadencji Brzęczka myśmy nie wygrali ani jednego meczu z liczącym się zespołem. Naprawdę mecz z Holandią musi być szansą na odbicie się, na zmazanie plam.

Zgodzi się Pan, że daniem plamy jest stwierdzenie trenera, że Lewandowski może nie rozumieć pomysłu na grę kadry, bo nie było go na dwóch treningach podczas tego zgrupowania?

- Nie wiem, co Jurek chciał powiedzieć...

Chyba zasugerował, że taktyki nie rozumie ktoś z doświadczeniem pracy z Guardiolą, Kloppem, Ancelottim czy teraz Flickiem.

- Jurek znalazł się pierwszy raz w takiej sytuacji, że musiał przygotować drużynę do trzech meczów.

Drugi raz. Tak było już w październiku.

- W każdym razie jak trener ma do dyspozycji tylko kilka treningów z drużyną, to musi ją przede wszystkim wzmocnić od strony mentalnej, musi zadbać o spójność grupy. A piłkarsko trzeba ćwiczyć pewien stały system zachowań i stałe elementy. Nie może być tak, że z Ukrainą gra takich 11 zawodników, z których żaden nie wychodzi kilka dni później na Italię. Trzeba nie lada mistrzostwa, żeby temu podołać, trzeba mieć wspaniały sztab, żeby przygotować do gry aż tylu piłkarzy. Poza tym powiem coś z doświadczenia - Leo Beenhakker w trzy minuty potrafił tak porozmawiać z piłkarzem, i to nawet z takim, który nie znał angielskiego, żeby mu powiedzieć tyle, ile inni trenerzy nie powiedzieliby w tydzień. Grzegorzowi Bronowickiemu, mojemu podopiecznemu z Łęcznej, wmówił, że on jest nie jakiś tam Bronowicki, tylko Big Brono, i ten Bronowicki z Pawłem Golańskim tak zagrali z Portugalią, że Cristiano Ronaldo, Deco czy Maniche nie istnieli. Taki Lewandowski pracuje z najlepszymi trenerami na świecie i swoje doświadczenie, swoją wiedzę, powinien dawać drużynie. Za Nawałki jak się drużyna rozgrzewała, to Lewandowski często w pierwszej fazie jeszcze z boku rozmawiał z Adamem. W jednym z wywiadów powiedziałem, że Jurkowi brakuje w sztabie kogoś, kto by mu doradził. Kto nie mówiłby tylko "Tak, szefie". Nie chcę powiększać swojej roli w sztabie Beenhakkera, ale potrafiłem mu doradzić, a nie tylko się z nim zgadzać.

Wie pan, co czytelnicy przypomną w komentarzach? Jak całował Pan Holendra w rękę w trakcie meczu Polska - Kazachstan.

- Wtedy to ja go mogłem i w d... pocałować. Mecz toczył się w bardzo nerwowych okolicznościach. Przegrywaliśmy 0:1, zgasło światło, dopiero później strzelaliśmy i wygraliśmy 3:1. To był odruch nie powiem, że niekontrolowany, ale czuło się, że wyszliśmy z bagna i żyjemy. Beenhakkerowi ludzie z PZPN-u na asystenta proponowali różne osoby, ale nie mnie. A Leo postawił na mnie, mimo że już swój przebieg miałem, byłem 56-latkiem. Beenhakker powiedział tak: "Trener Bogusław Kaczmarek to skarbnica wiedzy i doświadczenia. Bobo Kaczmarek wie nawet jak się wabi pies teściowej Krzynówka". Byłem pomostem między nim a drużyną. Piłkarzy znałem z różnych reprezentacji, z którymi współpracowałem, sześciu czy siedmiu z nich to byli moi podopieczni z różnych klubów, inni to byli rywale z ligi. Leo we mnie, w Dziekanowskim i w Nawałce miał wsparcie różnego rodzaju, też informacyjne. Brzęczkowi przydałby się w sztabie ktoś, kto od różnych stron by na drużynę patrzył. Radek Gilewicz to supergość, ale do ściśle określonych funkcji na boisku. Tomasz Mazurkiewicz to kolega Brzęczka z Olimpii Poznań, który nigdy nie prowadził samodzielnie zespołu. Mocnym punktem na pewno jest analityk Hubert Małowiejski. Ale przydałoby się więcej mocnych punktów. A teraz przede wszystkim bardzo przydałby się dobry mecz, z pełnym zaangażowaniem. Jestem bardzo ciekaw, jaki będzie skład.

W takim składzie zagramy z Holandią? Brzęczek zdecydował się na kilka zmianW takim składzie zagramy z Holandią? Brzęczek zdecydował się na kilka zmian

Zastanawia się Pan czy Robert Lewandowski będzie czy nie będzie kontuzjowany?

- Karol Borchardt napisał książkę "Znaczy Kapitan". Nie wiem czy "Lewy" ją czytał, ale dobrze by było, żeby sobie przypomniał, że jest piłkarzem światowej klasy i żeby pociągnął zespół.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ