Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lepsze moment w meczu z Włochami? Był, zanim odbezpieczony granat nie wybuchł w rękach

Miał być wielki mecz Polaków, a wyszło jak zawsze - tak w skrócie można podsumować występ biało-czerwonych w spotkaniu z Włochami (0:2). Występ najsłabszy za kadencji Jerzego Brzęczka.

- Nie jesteśmy tak mocni jak Włosi, Niemcy czy Hiszpanie. Jesteśmy średnią drużyną, która przy odrobinie szczęścia, przy dobrym przygotowaniu może napsuć wszystkim trochę krwi. Dzisiaj się nie udało i może przyda się trochę lodu na rozgrzane głowy - powiedział Kamil Glik po spotkaniu z Włochami. - Kubeł zimnej wody na nasze głowy. To, jak weszliśmy w mecz i jak zagraliśmy w pierwszej połowie, to nie poznałem naszej drużyny - dodał Bartosz Bereszyński. Brawo za trzeźwą ocenę. Od kilku dni dało się wyczytać w komentarzach kibiców i dziennikarzy, że w niedzielę w Reggio Emilia mamy wielką szansę na zwycięstwo, bo przecież Włosi są bardzo osłabieni przez koronawirusa, a my na fali po ostatnich występach.

Zobacz wideo Koszmar Zlatana Ibrahimovicia! Wiadomo, co powiedział do niego bramkarz

Włosi osłabieni, ale nadal za mocni

I nagle, gdy jesień układała się dla naszej kadry przyzwoicie, przyszedł najgorszy mecz za ponad dwuletniej kadencji Jerzego Brzęczka. Jakbyśmy wrócili do punktu wyjścia. Do momentu, gdy w październiku 2018 na stadionie w Chorzowie też zostaliśmy zdominowani przez Włochów, ale nie aż tak bardzo, jak teraz. Wtedy było 1:0, dziś 2:0 dla rywali. W obu spotkaniach mogliśmy stracić więcej goli.

To prawda, że u Włochów w niedzielę nie zagrało kilku kluczowych piłkarzy. To m.in. Ciro Immobile, Giorgio Chiellini, Leonardo Bonucci i Marco Verratti. Tak, jakby u nas wyjąć ze składu Kamila Glika, Jana Bednarka, Jakuba Modera i Roberta Lewandowskiego. Problem w tym, że dla nas byłaby to tragedia, a Włosi mają tak szeroką kadrę, że i z tymi ubytkami byli zdecydowani za mocni. Nie grają na stoperze Chiellini i Bonucci? To wchodzą Alessandro Bastoni i Francesco Acerbi. Nie są to co prawda zawodnicy Juventusu, ale już odpowiednio Interu i Lazio. A my? A my obrońców w Seria A mamy w ostatnim Crotone (Arkadiusz Reca) i najczęściej tracącym gole w całej lidze, 16-stym Benevento (Kamil Glik).

Nie rozumiem, skąd było to przekonanie, że jeśli Włosi zagrają słabszym składem, to automatycznie rosną szanse naszej drużyny. To tak nie działa. Rywale nawet bez kilku podstawowych piłkarzy pokazali, że górują nad nami kulturą gry, techniką. Im piłka nie przeszkadza. Dla nas każda próba akcji była jakby z musu. Bez tej pasji, bez ruchu do piłki. Na stojaka nic się nie zdziała.

Robert Lewandowski nie wytrzymał po zagraniu jednego z WłochówLewandowski nie wytrzymał już w trakcie meczu! Tego było za wiele [WIDEO]

Ważna lekcja w kontekście Euro

Z tego spotkania płynie bardzo ważna lekcja, by nie oceniać rywali po nazwiskach. Bo to samo słyszałem już w przypadku Hiszpanów. Że nie idzie im w Lidze Narodów, a w ogóle, to kto tam gra w pierwszym składzie? Ferran Torres, Gerard Moreno, Mikel Oyarzabal, Dani Olmo czy Fabian Ruiz to przecież nie David Villa, Andres Iniesta, Xavi czy Fernando Torres z czasów, gdy wygrywali mundial i Euro. To prawda, Hiszpanie na ten moment faktycznie są słabsi niż jeszcze kilka lat temu. Nie daje to jednak żadnych postaw, by sądzić, że dzięki temu możemy ich ograć na przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Mam nadzieję, że po meczu z Włochami nikt już nie zlekceważy takiej Hiszpanii. 

Szanse byłyby większe, gdybyśmy mieli jakiś pomysł na grę. Albo inaczej - potrafili go realizować. Bo może Jerzy Brzęczek chciał zagrać w niedzielę aktywnie od pierwszej minuty, ale jego piłkarze go nie posłuchali. Byli ospali, totalnie zagubieni. Przegrywali prawie wszystkie stykowe piłki, co rusz dali się zaskakiwać przeciwnikom, nawet z autu. Przez cały mecz nie zagraliśmy nawet jednej składnej akcji! Narzekamy na brak stylu nie dlatego, że oczekujemy gry na poziomie Włochów czy Holendrów. Do tego musiałby się zmienić w Polsce cały system szkolenia piłkarzy. Mimo to nasza reprezentacja może i powinna grać lepiej niż w niedzielę. Z większą werwą, bliżej rywala. Tak, jak przez pierwsze 20 minut drugiej połowy w Reggio Emilia.

Nowy rekord Ligi Narodów. Reprezentacja Polski upokorzonaNowy rekord Ligi Narodów. Reprezentacja Polski upokorzona

Góralski jak granat

Duża w tym była zasługa Jacka Góralskiego, który wszedł po przerwie. Podchodził do rywali, naciskał ich, zmuszał do strat. Problem w tym, że umieszczanie Góralskiego w składzie z lepszymi rywalami na turnieju rangi mistrzostw Europy to jak zabawa odbezpieczonym granatem. Wiesz, że wybuchnie, tylko nie wiesz kiedy. W ostatnich meczach chwaliliśmy go za to, że nad walkę przełożył jakość. Było z jego strony więcej ciekawych podań, mniej agresji. W niedzielę niestety znów na odwrót. W 62. minucie powinien wylecieć z boiska, a dostał tylko żółtą kartkę. Pograł jeszcze 15 minut, gdy zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. W meczu Ligi Narodów taka strata bardzo nie boli. Co jednak, jak sytuacja powtórzy w się w drugim spotkaniu grupowym z Hiszpanią na Euro, a czekać będzie jeszcze Szwecja?

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ