Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Tu nie ma o czym mówić. Frustracja Lewandowskiego wszystko podsumowuje"

- Włosi byli kozakami, a nasza reprezentacja odegrała rolę statystów. Zawsze będę kibicował Jurkowi Brzęczkowi, ale tym razem nie znajdę dla jego kadry żadnego dobrego słowa - mówi były reprezentant kraju, wicemistrz olimpijski Dariusz Adamczuk. W niedzielę w Reggio Emilia Polska przegrała z Italią 0:2 w piątej kolejce Ligi Narodów.

Trochę ponad dwa lata temu Jerzy Brzęczek debiutował w roli selekcjonera kadry i wtedy zremisowaliśmy z Włochami na wyjeździe 1:1. Dodajmy koniecznie: po naprawdę niezłej grze. Teraz wypadliśmy tak fatalnie, że niektórym piłkarzom odmówiliśmy nawet najniższych zwykle not 1. Wystawiliśmy im zera.

Byliśmy tak słabi i tak bezradni, że z frustracji uciekaliśmy się do brutalnych ataków na rywali.

"Jak kozacy w piłkę grali"

- Dopiero co Tomek Smokowski w swoim cyklu "Jak kozacy w piłkę grali" przypomniał mecz Polska - Włochy z igrzysk olimpijskich w Barcelonie z 1992 roku. Myśmy tam wygrali 3:0, a mogliśmy wygrać nawet 6:0 czy 7:0, tak nam piłka chodziła, tak się bawiliśmy - mówi Dariusz Adamczuk. - Jurkowi Brzęczkowi zawsze będę kibicował, ale tym razem nie znajdę dla jego kadry żadnego dobrego słowa. W Reggio Emilia zobaczyliśmy odwróconą wersję tamtego naszego meczu sprzed lat. Teraz to Włosi byli kozakami, mimo że paru podstawowych piłkarzy im brakowało. A nasi reprezentanci odegrali rolę statystów - dodaje człowiek, który razem m.in. z Brzęczkiem zdobył dla Polski olimpijskie srebro.

Reprezentacja Polski trenowała we wtorek na Stadionie Śląskim przed środowym meczem z Ukrainą (20.45.).
W drużynie zabrakło Roberta Lewandowskiego, który dołączy do zespołu w porze kolacji. Jerzy Brzęczek zdradził, że w towarzyskim spotkaniu z Ukrainą postawi na młodych piłkarzy. Doświadczeni kadrowicze są szykowani na starcia z Włochami i Holandią w Lidze Narodów.
Jerzy Brzęczek szczerze podsumował mecz Włochy - Polska

"Nie dziwię się frustracji Lewandowskiego"

Były reprezentant Polski i były gracz m.in. włoskiego Udinese, przyznaje, że po ostatnich zwycięstwach kadry Brzęczka miał nadzieję na jej niezły występ. - Spodziewałem się, że zagramy w miarę równy, fajny mecz. Co mieliśmy do stracenia? Przecież absolutnie nic nam nie groziło, po porażce Bośni z Holandią stało się jasne, że nie spadniemy z elity Ligi Narodów. Ale my nic nie potrafiliśmy zrobić - mówi Adamczuk. - Niestety, tu nie ma o czym mówić. Przecież Robert Lewandowski w całym meczu miał ze trzy kontakty z piłką, żaden z kolegów nie umiał go znaleźć i mu podać. Nawet mu się nie dziwię, że sfrustrowany uderzył rywala, który najpierw go faulował. Ta frustracja Roberta najlepiej wszystko podsumowuje - dodaje były reprezentant.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ