Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Najcenniejsza jest nie ta wygrana, a trzeźwa ocena meczu w wykonaniu Jerzego Brzęczka

Polska pokonała Ukrainę 2:0 w ostatnim tegorocznym sparingu. To wynik bardzo mylący, bo biało-czerwoni mieli w tym spotkaniu mnóstwo szczęścia. Najcenniejsza jest nie ta wygrana, a trzeźwa ocena meczu w wykonaniu Jerzego Brzęczka.

Przygotowujemy się do przyszłorocznych mistrzostw Europy i bardzo nie lubię takich spotkań przed wielkim turniejem, jak to środowe z Ukrainą. Niby wynik się zgadza - 2:0 z mocnym rywalem, który w październiku pokonał Hiszpanię. Do tego w pierwszym składzie kilku niedoświadczonych zawodników, jak m.in. Płacheta i Gumny. Tyle że wynik kompletnie nie oddaje przebiegu tego spotkania. Ukraińcy byli przez dużą część meczu lepsi. Górowali nad nami kulturą gry, stworzyli groźniejsze sytuacje. Nas ratowało szczęście.

Zobacz wideo Gikiewicz: Gumny dostaje powołanie, a nie gra. Dlaczego ja mam nie dostać?

Mnóstwo szczęścia

Pierwszy raz w 12. minucie, gdy Bochniewicz faulował niepotrzebnie w polu karnym, a rzut karny zmarnował Jarmołenko, trafiając w słupek. Chwilę później Jaremczuk stał sam przed bramką Skorupskiego, dostał idealne podanie z prawej strony od Jarmołenki, ale poślizgnął się i nie trafił w piłkę. Znów los się do nas uśmiechnął. Tak jak w 40. minucie, gdy bramkarz gości Łunin popełnił fatalny błąd, niepotrzebnie wyszedł daleko, a okazji nie zmarnował Krzysztof Piątek, trafiając do pustej bramki. W drugiej połowie Ukraińcy nas rozklepali m.in. w 76. minucie, ale Cyhankow sam tylko wie, jak nie wpakował piłki do siatki. Z kolei wcześniej Polacy po błędzie obrony i bramkarza gości podwyższyli na 2:0.

Andrij Szewczenko, trener reprezentacji Ukrainy żałuje, że w środowym meczu w reprezentacji Polski nie zagra Robert Lewandowski. Początek meczu na Stadionie Śląskim o godzinie 20.45.
Szewczenko, który spotkał się we wtorek z dziennikarzami na Stadionie Śląskim jest pod wrażeniem potencjału białoczerwonych. Podkreśla, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat wykonaliśmy duży postęp. - To drużyna wspaniałych piłkarzy - komplementuje i żałuje, że z jego drużyną nie zagra Robert Lewandowski. Najlepszy polski piłkarz jest szykowany na mecze z Włochami i Holandią w ramach Ligi Narodów.
Tak ukraińskie media komentują mecz z Polską. "Lewandowski nie był potrzebny"

Brawa za to spotkanie należą się Płachecie, który w debiucie zaliczył asystę. Znów dobrze wypadł Góralski. Znów nie tylko był widoczny w destrukcji, ale i kreował akcje. Najlepszy w naszym zespole był jednak bramkarz Skorupski, co nie najlepiej świadczy o grze biało-czerwonych.

Trzeźwa ocena Jerzego Brzęczka

Po takim wyniku meczu łatwo ulec złudzeniu, że to wielki sukces. Popaść w samozachwyt. Nie tym razem. Ocena spotkania w wykonaniu Jerzego Brzęczka jest zaskakująco trzeźwa. Najpierw przed kamerami TVP przyznał: „Mamy świadomość, że to było szczęśliwe zwycięstwo”. Powtórzył to potem na konferencji: Dzisiaj w odpowiednich momentach mieliśmy szczęście. Mamy świadomość, ile błędów popełniliśmy dzisiaj, zwłaszcza w drugiej połowie.

Jakże inne to słowa od tych, które we wrześniu po porażce z Holandią w Amsterdamie padły z ust selekcjonera. Wtedy powiedział: "Patrząc na przeciwnika, mogę powiedzieć, że z gry, poruszania się oraz realizacji taktyki jestem zadowolony." Był za tą wypowiedź powszechnie krytykowany. Słusznie, bo choć przegraliśmy tylko 0:1, rywale rządzili na boisku niepodzielnie, a my praktycznie nie mieliśmy nic do powiedzenia.

Jerzy Brzęczek wyciąga wnioski i nie zamierza już pudrować słabego występu piłkarzy. Teraz jeszcze warto poprawić styl gry, by nie było okazji do narzekania. Czytam opinie dziennikarzy po meczu z Ukrainą i większość ma mieszane uczucia. Bo trudno cieszyć się w pełni z wygranej, gdy tak wiele było błędów i problemów. A o tym, jak wiele, niech świadczą oceny poszczególnych zawodników wystawione przez Bartłomieja Kubiaka ze Sport.pl. Tylko jedna „5” (w skali 1-6, gdzie „1” to najniżej), aż trzy „2”. Nietypowe noty, jak na wygraną 2:0.

Polska - Ukraina na Stadionie ŚląskimKolejny mecz reprezentacji i znów to samo! Jerzy Brzęczek nie wytrzymał. Szewczenko też

Zieliński jak Domagalik

To niesamowite, jak wyniki reprezentacji prowadzonej przez Jerzego Brzęczka zakłamują rzeczywistość. Grupa eliminacyjna do Euro wygrana z 25 punktami na koncie, zwycięstwa w sparingach z Ukrainą i Finlandią, która w środę ograła Francję. Do tego na ten moment prowadzenie w grupie Ligi Narodów. Za naszymi plecami są Holendrzy i Włosi. Gdyby ktoś nie oglądał meczów polskiej kadry, faktycznie mógłby uwierzyć, że - jak twierdzi Małgorzata Domagalik - Jerzy Brzęczek to Kazimierz Górski na nowe czasy. Na razie wyniki bronią selekcjonera, gra zupełnie nie. A eliminacje do mundialu ruszają już w marcu, chwilę później startują mistrzostwa Europy.

À propos pani Domagalik, pod koniec meczu Polska - Ukraina miałem wrażenie, że została zaproszona do TVP do komentowania spotkania. Z ust komentującego wraz z Dariuszem Szpakowskim trenera Jacka Zielińskiego usłyszeliśmy bowiem narzekania, że kibice i dziennikarze nie doceniają wyników kadry, a ciągle zwracają uwagę na styl gry. - W Polsce chcielibyśmy, żeby reprezentacja grała jak Real Madryt lub Manchester City - powiedział Zieliński. Brzmiało to niepokojąco podobnie do fragmentu z biografii Jerzego Brzęczka: "Wreszcie sama gra. W wielkim stylu. Polska mistrzem Europy, a potem świata. Takie są wobec naszej kadry oczekiwania". Raz jeszcze chcę pocieszyć, że nikt w Polsce nie ma takich oczekiwań. Dziennikarze i kibice chcą, tylko by kadra miała swój styl i pomysł na grę, a o wyniku nie decydował łut szczęścia i przypadek. Czyli tak, jak znów było w środę z Ukrainą.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ