Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibice chcą skreślić Arkadiusza Milika z reprezentacji. Nie stać nas na to

Arkadiusz Milik został skreślony w Napoli. Czy powinien być skreślony w reprezentacji? Nie stać nas na to, bo Milik, nie grając nawet kilka miesięcy w piłkę, jest lepszy od innych polskich napastników.

Kibice mają tendencje do przesadzania i lubowania się w skrajnościach. Gdy ktoś zagra słabiej, jak Grzegorz Krychowiak w ostatnich meczach reprezentacji, to najchętniej nie powoływaliby go już do kadry. Podobnie z Arkadiuszem Milikiem. 26-letni napastnik z winy własnej, agentów lub klubów (tego pewnie nie dowiemy się nigdy) nie zmienił latem pracodawcy, choć wszystko na to wskazywało. Został w Napoli, które go nie chce. Nie został zgłoszony przez włoski klub do Serie A i Ligi Europy. Nie rozegra meczu w klubowej koszulce co najmniej do stycznia. Czy w takiej sytuacji powinien być powoływany do reprezentacji?

Zobacz wideo "Teraz powinien być spokój wokół kadry Brzęczka, nie będzie hejtu ani krytyki"

Arkadiusz Milik powinien być poza kadrą?

Selekcjoner Jerzy Brzęczek uznał, że tak i ponownie zaprosił go na zgrupowanie. Milik niedawno wystąpił w sparingu Finlandią (90 minut), w Lidze Narodów z Włochami (20 minut) i Bośnią (32 minuty). Z Finami wypadł przyzwoicie (gol i asysta), z Włochami przeciętnie jak cała drużyna (prócz Jakuba Modera), z Bośnią słabo. Nie jest w najwyższej formie, co widać, ale też fizycznie nie odstaje od kolegów z kadry, choć trenuje tylko indywidualnie. Brzęczek powołał 26-latka z Napoli także na trzy ostatnie w tym roku spotkania: towarzyski z Ukrainą 11 listopada, cztery dni później z Włochami w Lidze Narodów oraz z Holandią 18 listopada.

Po ogłoszeniu tych i poprzednich powołań pojawiło się wiele wątpliwości wśród kibiców i dziennikarzy, czy Milik powinien w tym momencie być zapraszany do reprezentacji. Ostatni mecz w klubie rozegrał 28 lipca z Interem Mediolan (84 minuty). Ostatniego gola strzelił 19 lipca z Udinese. A mamy przecież napastników, którzy grają w ligach zagranicznych, więc może dać im szansę? Problem w tym, że obecnie żaden z nich nie jest lepszy od zawodnika Napoli.

Nie mamy dziś lepszych od Arkadiusza Milika

Patryk Klimala, Adam Buksa, Jarosław Niezgoda, Kacper Przybyłko, Karol Świderski, Martin Kobylański czy Kamil Wilczek to zawodnicy mniej lub bardziej skuteczni w ostatnim czasie, ale żaden z nich nie ma takiej jakości i doświadczenia, jakich potrzebuje reprezentacja. Milik z kolei prawdopodobnie zmieni zimą klub. Trzeba poczekać do stycznia. Jeśli i wtedy zostanie w Napoli, sytuacja będzie zupełnie inna niż dziś. Realnie będzie mu grozić brak powołania na Euro. Teraz trener Brzęczek nie ma powodu, by go nie powoływać, bo nie gra raptem od trzech miesięcy. Tyle to czasami piłkarz pauzuje z powodu kontuzji.

Jeśli 26-latek nie zmieni pracodawcy za trzy miesiące, co wydaje się mało prawdopodobne, bo sam ma świadomość, że zamknie sobie drzwi do kadry, to wtedy będziemy mogli otworzyć dyskusję pod tytułem "kto za Arkadiusza Milika na eliminacje do mundialu 2022 (startują w marcu) i mistrzostwa Europy 2021". Na dziś jest na to jeszcze za wcześnie. Na dziś Milik wciąż jest napastnikiem numer dwa/trzy z tych, którzy posiadają polski paszport. Nieco lepszą pozycję ma od niego Krzysztof Piątek, bo chociaż gra w Berlinie, a niepodważalnym numerem jeden jest w kadrze Robert Lewandowski.

Zimowe okno ważne dla Milika i kadry

To nie wina Milika, że pozostali polscy napastnicy są od niego słabsi. Jeśli już szukać winnych, to spójrzmy na ekstraklasę. Po siedmiu kolejkach liderem strzelców Czech Tomas Pekhart z Legii Warszawa (siedem goli). Za nim Hiszpan Jesus Jimenez z Górnika Zabrze (pięć goli) i Szwed Mikael Ishak z Lecha Poznań (cztery gole). Najlepszy z naszych? Kamil Biliński z Podbeskidzia Bielsko-Biała (cztery gole). Czy Biliński może się jeszcze rozwinąć i wyjechać na Zachód? Ma 32 lata, a grał już w Rumunii, w Łotwie i na Litwie.

Wielu zauważa, że dyskusja na temat napastników w kadrze jest i tak zbędna, bo w eliminacjach MŚ i na Euro zagramy prawdopodobnie jednym piłkarzem w pierwszej linii. Będzie nim Lewandowski. Milik i Piątek, jeśli wejdą na boisko, to z ławki w drugiej połowie. Z drugiej strony, Lewandowski w całej karierze na turniejach rangi mistrzostw świata/Europy strzelił tylko dwa gole: z Grecją w 2012 roku i z Portugalią cztery lata później. Potrzebujemy z przodu zawodników, którzy będą w stanie go zastąpić lub wesprzeć, gdyby podczas Euro znów nie błyszczał skutecznością. Zimowe okno transferowe będzie więc piekielnie ważne nie tylko dla samego Arkadiusza Milika, ale i dla losów reprezentacji.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl.

Przeczytaj też:

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ