Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gdzie jest obecnie reprezentacja Polski? "Ani nie jesteśmy tak mocni, ani tak fantastyczni, ani tak cudowni"

- Miesiąc temu nie byliśmy aż tacy słabi, a dziś nie jesteśmy aż tacy mocni. Ale jest dobrze. A może być bardzo dobrze, jeśli w listopadzie zagramy niezłe mecze z Włochami i Holandią - mówi Sport.pl wiceprezes PZPN Marek Koźmiński.

Bartłomiej Kubiak: 5:1 w towarzyskim spotkaniu z Finlandią, a w Lidze Narodów 0:0 z Włochami i 3:0 z Bośnią i Hercegowiną. Spodziewał się pan, że Jerzy Brzęczek już po październikowych meczach będzie tak blisko zrealizowania celu, czyli utrzymania nas w Dywizji A Ligi Narodów, a nawet więcej, że Polska po tych czterech meczach będzie liderem grupy, przed Włochami i Holandią?

Marek Koźmiński: Nie miałem cienia wątpliwości, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Że krytyka po meczu z Holandią była zbyt brutalna, przesadzona. Zapomnieliśmy, z kim graliśmy i jakie mieliśmy wtedy kłopoty. Że np. dla takiego Kamila Glika było to pierwsze spotkanie od pół roku, a w optymalnej formie fizycznej nie byli też Piotrek Zieliński czy Grzesiek Krychowiak. Oczywiście, ktoś teraz powie, że rywale też mieli swoje problemy. Tak, mieli. Zgadzam się. Ale my, żeby mieć szansę i podjąć rywalizację z taką drużyną jak Holandia, musimy być na topie swoich fizycznych możliwości. Jeśli to przygotowanie jest na najwyższym poziomie, możemy spróbować się prawie z każdym. Mówię prawie, bo są w Europie reprezentacje - jak Hiszpania czy Francja - które nam nie leżą. Albo właśnie takie jak Holandia, kiedy nie będąc optymalnie przygotowanym, też mamy problemy. Nie gramy aż tak źle, bo nie przegrywamy 0:5, ale wypadamy bardzo przeciętnie.

Zobacz wideo "Chcielibyśmy więcej Moderów, mniej Krychowiaków. Ale Grzesiek bardzo się przyda reprezentacji"

Ale teraz nikt już kadry Brzęczka za mecz Holandią nie krytykuje, wszyscy zachwycają się spotkaniami z Finlandią, Włochami i Bośnią.

- Z tymi zachwytami też bym nie przesadzał. Za nami trzy mecze, które zagraliśmy dobrze, a fragmentami bardzo dobrze. Ale ani nie jesteśmy tak mocni, ani tak fantastyczni, ani tak cudowni. Jesteśmy dobrą europejską drużyną, która wykonała na tym zgrupowaniu plan minimum. Zagrała solidnie. Jak w eliminacjach do mistrzostw Europy, gdzie słabo wypadliśmy tylko w wyjazdowym meczu ze Słowenią.

Co pana najbardziej cieszy po tym październikowym zgrupowaniu kadry?

- Jakość gry, bardzo mocne wejście do reprezentacji młodych zawodników - Modera, Walukiewicza, Karbownika - ale też punkty, które zdobyliśmy w meczach z Włochami i Bośnią.

Robert Lewandowski po meczu z Bośnią powiedział, że pierwsze miejsce, które zajmujemy teraz w grupie, nie oddaje stanu faktycznego. Zgadza się pan z nim?

- Tak, absolutnie. Wiem, że jako naród lubimy popadać w skrajności. Mamy taką cechę i nikt tym bardziej teraz - po takich meczach, kiedy jest dobry wynik i gra - się za to nie obraża. Każdy jest zadowolony. Ale jednak namawiałbym do twardego stąpania po ziemi. Dlatego właśnie podpisuję się pod słowami Roberta, bo on powiedział prawdę, czyli że jesteśmy w stanie powalczyć z każdym, ale jest przed nami jeszcze wiele pracy.

Za faul na Lewandowskim należała się czerwona kartka?

- A dlaczego miałaby się nie należeć?

Bo faul był przed polem karnym i obok był jeszcze jeden obrońca, który pewnie dogoniłby Lewandowskiego?

- Zawsze staramy się nie krytykować decyzji sędziowskich, kiedy czujemy się skrzywdzeni. Więc teraz też nie powinniśmy jej kontrować, kiedy jesteśmy uprzywilejowani. Ta sytuacja była wypracowana. To nie była jakaś przebitka i przypadek. Robert wychodził na czystą pozycję i sędzia absolutnie miał prawo tę czerwoną kartkę pokazać. Wiadomo, że to była sytuacja, która w dużym stopniu ułożyła ten mecz, ale to był mecz, w którym strzeliliśmy trzy gole, a mogliśmy więcej, bo mieliśmy jeszcze dwie-trzy okazje. Słowem: dobrze zareagowaliśmy. Tak, jak w takich momentach powinien reagować zespół, czyli stłamsić rywala, strzelić kilka goli, a przy tym grać kombinacyjnie, próbować atakować bokiem, środkiem, szukać różnych rozwiązań.

Jacek Góralski środowym meczem z Bośnią już na dobre odkleił od siebie łatkę środkowego pomocnika, który nie potrafi grać w piłkę?

- Góralski to zawodnik, który umie przede wszystkim przeszkadzać. Na pewno nie jest to typowy rozgrywający. Zawodnik, od którego będziemy oczekiwać kombinacyjnej gry. W meczu z Bośnią, a nawet w dwóch meczach z Bośnią, bo w tym wrześniowym również, pokazał jednak, że w określonych sytuacjach potrafi też otworzyć innym drogę do bramki. Że nie jest aż tak jednowymiarowy, jak niektórym mogło się wydawać. Bo to nie był przypadek, że on tak dogrywał. W tych jego podaniach była i jakość, i pomysł.

Co się dzieje z Grzegorzem Krychowiakiem?

- O, dobrze, że pan pyta, bo widzę, że po ostatnich meczach spadło na niego dużo krytyki. Szczególnie po Finlandii, gdzie Grzesiek wszedł na boisko w drugiej połowie, przy wyniku 4:0. Być może był trochę rozkojarzony, ale ja to rozkojarzenie rozumiem. Prowadzimy wysoko, mecz jest pod kontrolą, taki już trochę plażowy, a on wchodzi na boisko. I tak: ewidentnie mu nic nie wychodzi. Tylko że ja później czytam - przypominam: na podstawie 30 minut przeciwko rozbitej Finlandii - że on już nie nadaje się do tej kadry, że powinien pójść w odstawkę. No panowie, o czym my w ogóle rozmawiamy? On trzy dni później wychodzi od początku na mecz z Włochami. Nie jest to jego wybitne spotkanie, ale widać, że szuka gry, nie ucieka, cofa się po piłkę. Ja rozumiem, że być może w kolejnym meczu inni grają od niego lepiej - a może nawet nie tyle lepiej, ile efektowniej i efektywniej - ale to jest Bośnia, a nie Włochy. Inna skala przeciwnika.

A nie uważa pan, że gdyby np. taki Karol Linetty zagrał teraz takie mecze jak Krychowiak, to spadałoby na niego dużo więcej krytyki?

- Ale to wciąż jest Grzegorz Krychowiak. Piłkarz, który w tej reprezentacji zagrał wiele dobrych spotkań. Karol Linetty też zagrał wiele, ale słabych. Dlatego naprawdę bardzo się cieszę, że w meczu z Bośnią w końcu wypadł dobrze, strzelił gola. Zresztą tę radość po tym golu było widać po wszystkich chłopakach, którzy od razu podbiegli do Karola i zaczęli mu gratulować. To był namacalny dowód na to, że on dla nich jest częścią tej drużyny. Ta ich euforia w jego kierunku to była reakcja w stylu: "chłopie, my cię akceptujemy, lubimy, szanujemy, naprawdę jesteś nam bardzo potrzebny". Tylko że prawda jest taka, że dopiero na tym zgrupowaniu Karol po raz pierwszy od dłuższego czasu udowodnił swoją przydatność. Wcześniej, kiedy grał słabo, nikt go jednak nie skreślał. Dlatego dziwię się, że teraz wszyscy tak szybko stawiają krzyżyk przy Krychowiaku, który tych dobrych meczów w kadrze ma zdecydowanie więcej niż Linetty.

Może dlatego, że w środku pola robi się tłoczno? Są Krychowiak, Zieliński czy dobrze ostatnio grający Klich, ale pojawili się też Moder, Góralski czy właśnie Linetty?

- No i dobrze, że się pojawili. Powinniśmy się cieszyć, bo to jest tylko z korzyścią dla reprezentacji. Taka sytuacja daje selekcjonerowi większy wachlarz możliwości.

Czyli w tej kadrze jest potencjał, by jak mówi selekcjoner, mieć w przyszłym roku na Euro więcej niż 14-15 zawodników do gry?

- Jest. Już w tej chwili myślę, że obracamy się w kręgu 18-20 nazwisk, i nie w tym liczę bramkarzy, które mogą stanowić o sile tej reprezentacji.

Listopad może nas jednak szybko sprowadzić na ziemię - gramy wtedy z Włochami, Holandią i sparing z mocną Ukrainą.

- Tylko że my wcale nie odlecieliśmy. Miesiąc temu nie byliśmy aż tacy słabi, a dziś nie jesteśmy aż tacy mocni. Jest dobrze. A może być bardzo dobrze, jeśli w listopadzie zagramy niezłe mecze z Włochami i Holandią. Czyli ten pierwszy co najmniej zremisujemy, a drugi wygramy. Wtedy na pewno skończymy grupę na pierwszym miejscu. I będziemy mogli powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Ale na dziś jest tylko dobrze, bo jesteśmy lepsi od Bośni, na podobnym poziomie co Włosi i gorsi od Holendrów.

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ