Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jedna akcja pokazała, jak zmienił się Karol Linetty: fizycznie, psychicznie i technicznie

Piętą stworzył najładniejszą akcję w tym meczu, głową strzelił gola na 2:0. I to właśnie głowa jest u Karola Linettego kluczowa. To już nie wystraszony chłopiec ubrany w reprezentacyjną koszulkę, ale pewny siebie reprezentant Polski. Środkowy pomocnik, jakiego nam trzeba: dobrze odbierający piłkę i włączający się do ataku.

Już nikogo nie przeprasza za to, że jest na boisku. Nie chowa się za niczyimi plecami, za to własnymi, obudowanymi mięśniami skutecznie zastawia piłkę przed chodzącym w innej wadze Edinem Dżeko. Wreszcie nie ogranicza go strach przed popełnieniem błędu. Podaniem piętą wypracował najgroźniejszą okazję w pierwszej połowie. Wielu już zauważyło, jak przez ostatnie lata zmieniła się sylwetka Karola Linettego, ale dopiero na tym zgrupowaniu zobaczyliśmy, jak zmieniła się jego głowa. Wreszcie gra w reprezentacji na miarę swoich możliwości. To już nie "Karolek", jak przez lata mówili o nim w Poznaniu, ale "pan Karol".

Zobacz wideo Lech ma piłkarzy, którzy mogą pobić rekord transferowy ekstraklasy

Gol przeciwko Bośni i Hercegowinie zwieńczeniem udanego zgrupowania

Wiedzieliśmy, że stać go na takie zagrania, jak to w 23. minucie, gdy piętą podał piłkę wbiegającemu w pole karne Jackowi Góralskiemu, który po chwili wyłożył ją Robertowi Lewandowskiemu. Gol nie padł, za to opadły szczęki. Bo chociaż znaliśmy potencjał Linettego, powtarzam - podejrzewaliśmy, że potrafi tak zrobić - to jednak przez lata takiej odwagi w kadrze mu brakowało. W tej jednej akcji widać zatem, jak bardzo się zmienił.

Fizycznie - bo niejeden nie wytrzymałby takiego nacisku Sinisy Sanicanina.

Psychicznie - bo dawny Karol pewnie szukałby w takiej sytuacji zgrania piłki do tyłu, do nadciągającego ze wsparciem kolegi, a nie posyłałby tak bezczelnego podania w pole karne.

I technicznie - bo takie zagranie to jednak wyższa szkoła jazdy. I aż szkoda, że Lewandowski nie skończył tej akcji celnym strzałem. Pewnie wtedy wracalibyśmy do niej nieco częściej.

Ale Linetty i tak ma co po tym meczu oprawić w ramkę. Dotychczas w reprezentacji miał tylko jednego gola - strzelonego w debiucie przeciwko Norwegii w 2014 roku. To był sparing rozgrywany w Abu Zabi, w składzie złożonym z samych polskich ligowców. Przeciwko Bośni i Hercegowinie wreszcie trafił do bramki w meczu o punkty. Z dobrym wyczuciem wbiegł w pole karne i celnie uderzył głową. O przypadku mówić nie można, bo takich wejść z drugiej linii miał w tym meczu kilka. Przy golach Roberta Lewandowskiego na 1:0 i 3:0 też znajdował się w "szesnastce" i był ustawiony najbliżej niego.

Ten gol był zwieńczeniem udanego zgrupowania: zaczęło się od bardzo dobrego meczu przeciwko Finlandii. Wtedy w skali szkolnej Linettego oceniliśmy na 4+, argumentując: "Wreszcie, po dwóch latach, zagrał w wyjściowym składzie reprezentacji. Wykorzystał szansę. Pewny siebie, aktywny, podejmujący dobre decyzje. Piłkarsko o dwie klasy lepszy od rywali. Teraz chcielibyśmy, żeby przeniósł swoją postawę z niemal pustego gdańskiego stadionu na mecz przed kompletem kibiców przeciwko mocniejszemu rywalowi". Przeciwko Włochom wszedł z ławki rezerwowych raptem na dziesięć minut i w tym czasie wszystko robił dobrze, co zaowocowało najwyższym InStat Index spośród wszystkich reprezentantów (to ocena gry w oparciu wyłącznie o statystyki). Przeciwko Bośni, rywalowi silniejszemu niż Finlandia, potwierdził bardzo dobrą formę i zmianę, która w nim zaszła.

Karol Linetty otwiera nowe możliwości w środku pola

Linetty nie miał w reprezentacji łatwo. Był zabierany na ostatnie dwa wielkie turnieje i sadzany na ławce bez szans na wejście. Szanse od Adama Nawałki i nieliczne od Jerzego Brzęczka marnował. Wydawał się ograniczony koszulką z orzełkiem, zablokowany oczekiwaniami, za mało zadziorny, zbyt spokojny i ostrożny. Był na boisku, ale w oczy się nie rzucał. Brzęczek dał mu szansę w bardzo eksperymentalnym ustawieniu przeciwko Włochom w październiku 2018 i zapomniał o nim na dwa lata. Być może kończące się zgrupowanie było dla niego ostatnią szansą, by jeszcze zaistnieć w budowanej przez niego reprezentacji. Konkurencja w środku pola jest zbyt silna, by w przypadku słabego występu miał jeszcze przed Euro okazję się pokazać. O minuty walczą przecież Krychowiak, Góralski, Klich, Moder i Zieliński.

Linetty zagrał jednak tak efektownie, że wielu kibiców najchętniej z miejsca wsadziłoby go do pierwszego składu kosztem będącego w gorszej formie Grzegorza Krychowiaka. Potwierdził, że piłkarsko jest lepszy od Jacka Góralskiego, że w defensywie radzi sobie lepiej niż Mateusz Klich. Gra inaczej niż Jakub Moder i Piotr Zieliński. Daje więc selekcjonerowi nowe możliwości gry, być może - rzeczywiście - bez Krychowiaka, jeśli w porę nie odbuduje formy fizycznej. Przeciwko Bośni i Hercegowinie miał trzecią największą liczbę podań (za Janem Bednarkiem i Jackiem Góralskiem) - 71, z czego 61 było celnych. Oddał dwa celne strzały, miał dwa kluczowe podania. A abstrahując od liczb: pokazywał się do gry, szukał piłki, wybierał optymalne rozwiązania i znakomicie trzymał się na nogach. Przewrócenie Linettego to nie lada sztuka. - Zagrał naprawdę super mecz - podsumował jego występ Robert Lewandowski w rozmowie z TVP Sport.

W listopadowych meczach chcielibyśmy zobaczyć Linettego grającego w pierwszym składzie przeciwko jedenastu rywalom, bowiem dopóki Bośniacy grali w komplecie, mieli w tym meczu inicjatywę i w środku pola nie wszystko układało się tak dobrze, jak przez resztę meczu. Na razie jednak cieszymy się z udanego październikowego zgrupowania.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ