Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lista zawalonych meczów Krychowiaka coraz dłuższa. Nie dał nic reprezentacji [SPOSTRZEŻENIA]

Reprezentacja Polski bezbramkowo zremisowała z Włochami w trzecim meczu Ligi Narodów. Spostrzeżeniami po spotkaniu dzieli się Konrad Ferszter ze Sport.pl.

Klich w kadrze wreszcie podobny do tego z Leeds

Chociaż od co najmniej dwóch lat zachwycamy się postawą Mateusza Klicha w barwach Leeds United, to pomocnik, którego Brzęczek dla reprezentacji odzyskał, w kadrze notorycznie rozczarowywał. Mobilny, agresywny, umiejący popisać się niekonwencjonalnym zagraniem piłkarz, w reprezentacji zmieniał się nie do poznania, często znikając na całe mecze.

Zobacz wideo Kosmiczne pieniądze dla Lecha Poznań! Legia może o tym marzyć. [SEKCJA PIŁKARSKA #66]

Z czego to wynikało? Przede wszystkim z ustawienia na boisku. Klicha z Leeds trudno przypisać do jakiejkolwiek pozycji. Pomocnik potrafi pracować na całej długości i szerokości boiska, ale najlepszy jest w jego półprzestrzeniach, czyli miejscu między środkiem a bokiem murawy. Szczególnie na połowie przeciwnika. A takiego Klicha w reprezentacji nie widywaliśmy. Pomocnik Leeds ograniczany był do roli defensywnego pomocnika, który czasami pracował przede wszystkim na własnej połowie w strefie przylegającej do koła środkowego. (Analizę różnic w grze Klicha przeczytasz w tym miejscu).

W niedzielę wreszcie zobaczyliśmy Klicha, który w kadrze dostał więcej swobody na boisku. Nieobecność Piotra Zielińskiego sprawiła, że pomocnik Leeds mógł wejść w jego buty i ubezpieczany przez Grzegorza Krychowiaka oraz Jakuba Modera, mógł dać reprezentacji wszystko, co ma najlepszego. Klich szukał sobie miejsca na połowie Włochów, operując raz po lewej, a raz po prawej stronie. Bardzo przydatny był też w pressingu.

To po jego podejściu już w 3. minucie spanikował Emerson, nerwowo wybijając piłkę na aut. To po jego doskoku odzyskaliśmy piłkę 10 minut później, jednak podanie Klicha do Roberta Lewandowskiego nie bez problemów złapał Gianluigi Donnarumma. W pierwszej połowie pomocnik Leeds raz jeszcze szukał napastnika Bayernu Monachium, ale w tej sytuacji naszego kapitana uprzedził Emerson. W 52. minucie Klich znów odebrał piłkę w bocznej strefie, ale i tym razem jego podanie do Lewandowskiego zostało wybite w ostatniej chwili.

Chociaż Klich mecz z Włochami skończył bez gola czy asysty, które dla większości kibiców bywają najważniejsze, to fakty są takie, że jeśli niedzielne spotkanie nie da nam do myślenia o pozycji zawodnika Leeds w kadrze, to chyba nie zrobi już tego nic.

Różnice w środku pola

To właśnie o grze Klicha w meczu z Włochami można powiedzieć najwięcej dobrego ze wszystkich pomocników. Na drugim biegunie był zaś Krychowiak. Oczywiście nie chodzi o porównywanie ról obu zawodników, ale sposób i poziom wywiązywania się z nich. Krychowiak, który jeszcze do niedawna był gwiazdą reprezentacji i jej najważniejszym obok Lewandowskiego elementem, w niedzielę znów zawiódł.

Znów, bo nieudany występ pomocnika Lokomotiwu Moskwa z Włochami można dołożyć do zawalonych meczów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną i bardzo złą zmianą, jaką dał w ostatnim spotkaniu z Finlandią. Krychowiak przeciwko Włochom był wiecznie spóźniony, przegrywał pojedynki, nie dawał nic w pressingu i odbiorze. Pomocnik Lokomotiwu snuł się po boisku, w niczym nie przypominając lidera kadry, którym przecież był.

Dużo lepszy w każdym względzie był młodszy, nieporównywalnie mniej doświadczony Jakub Moder. Pomocnik Brighton wypożyczony do Lecha Poznań zagrał kolejne bardzo obiecujące spotkanie i w niedzielę spokojnie można zaliczyć go do najlepszych piłkarzy w naszym zespole.

Chociaż dla Modera był to dopiero trzeci występ w kadrze i drugi od pierwszej minuty, to w ogóle nie widać po nim było stresu, który ograniczałby jego możliwości. Wręcz przeciwnie, wychowanek Lecha Poznań imponował luzem w grze i dobrymi zagraniami. Najlepszym podsumowaniem pozytywnej pewności siebie Modera było jego zagranie z drugiej połowy, kiedy mimo niewygodnej pozycji i dobrego ustawienia Lewandowskiego zdecydował się na zaskakujący strzał Donnarummy. Chociaż Włoch piłkę odbił, a napastnik Bayernu początkowo rozkładał ręce w geście pretensji, to ostatecznie młodszego kolegę pochwalił.

Problemy Bereszyńskiego

Ile to już razy dyskutowaliśmy o roli Bartosza Bereszyńskiego w kadrze i jego problemach z grą na lewej obronie? Chociaż jeszcze dwa-trzy lata temu wydawało się, że zawodnik Sampdorii będzie naturalnym następcą Łukasza Piszczka w kadrze, to dziś przegrywa on rywalizację z Tomaszem Kędziorą i gra w niej niejako z konieczności.

Nie byłoby przecież miejsca w składzie dla Bereszyńskiego, gdyby koronawirusem nie zakaził się Maciej Rybus, a kontuzji nie doznał Arkadiusz Reca. Zawodnik Sampdorii zagrał przeciwko Włochom tylko dlatego, że selekcjoner nie ufa jeszcze wystarczająco mocno Michałowi Karbownikowi. Piłkarzowi też prawonożnemu, ale zdecydowanie częściej grającemu na lewej obronie i dużo lepiej się na niej odnajdującemu.

Bereszyński, chociaż w kadrze na lewej obronie nie grał po raz pierwszy, to znów miał na niej problemy. Zawodnik Sampdorii postawiony po przeciwnej stronie boiska do pozycji, na której występuje najczęściej, znów miał problemy z odnalezieniem się na niej. Bereszyński nie radził sobie z piłkami granymi mu za plecy, bardzo dużo problemów sprawiała mu rywalizacja z Federico Chiesą, a po przerwie także z Moisem Keanem.

28-latek w kadrze nie potrafi zapomnieć o automatyzmach rządzącymi grą na prawej obronie, przez co popełnia błędy po przeciwnej stronie. Bereszyński nie jest dobrym rozwiązaniem dla naszej lewej defensywy, co mecz z Włochami dobitnie potwierdził. Pozostaje więc tylko prosić o zdrowie dla Rybusa i Recy.

Namiastka wysokiego pressingu

To agresywna gra i wysoki odbiór były kluczem do dobrego meczu w debiucie Brzęczka przeciwko Włochom w Bolonii. Polacy nie bali się zaatakować teoretycznie lepszego przeciwnika, czym zaskoczyli go i byli o krok od zwycięstwa w pierwszym meczu nowego selekcjonera. Zanim Lewandowski podał do Zielińskiego w akcji bramkowej, agresywnym doskokiem piłkę odebrał Klich.

Chociaż we wrześniu 2018 roku zaprezentowaliśmy się naprawdę dobrze, to tak grającej kadry już później nie widzieliśmy. Reprezentacja Polski stała się bojaźliwa i w każdym ważniejszym meczu czekała na rywali, a nie ich atakowała. Tak było m.in. w dwumeczu z Austrią w eliminacjach Euro 2020, tak było też w przedostatnim meczu kadry przeciwko Holandii, gdzie zagraliśmy szczególnie głęboko.

W niedzielę w Gdańsku zobaczyliśmy odważniejszych Polaków. Oczywiście nie były to wściekłe psy, które jak Liverpool Juergena Kloppa niszczą rywali pressingiem, ale przeciwko Włochom były momenty, w których zespół Brzęczka mógł się w tym elemencie podobać.

O pressingu Klicha było już wyżej. Do tego należy dodać agresywną grę Lewandowskiego, który bardzo często utrudniał wyprowadzenie piłki Leonardo Bonucciemu. Była też dobra praca skrzydłowych czy wyższe wyjścia Kamila Glika. Chociaż Brzęczek wciąż czeka na przełomowe zwycięstwo z teoretycznie silniejszym rywalem, to w porównaniu do meczu z Holandią zobaczyliśmy kadrę inną, lepszą.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ