Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Brzęczek pokazał Michniewiczowi, że nie ma racji. "Mecz z Finlandią pokazał to dobitnie"

Czesław Michniewicz mówił, że widzi w nim środkowego pomocnika, ale u Jerzego Brzęczka zagrał na lewej obronie. - Mecz z Finlandią dobitnie pokazał, że to jest właśnie jego pozycja - uważa Robert Podoliński, ekspert TVP.

- Michał Karbownik to wielki talent, ale przy tym bardzo wszechstronny piłkarz, co będziemy chcieli wykorzystać. Jego pozycja nie jest jeszcze zdefiniowana, ale na pewno sprawdzimy go w środku pola - zapowiadał Czesław Michniewicz na pierwszej konferencji prasowej po przejęciu Legii. I jak zapowiadał, tak zrobił. Od razu, bo już dzień później Karbownik, który cały poprzedni sezon rozegrał na lewej obronie, a ten zaczął na prawej, wystąpił na pozycji, na której sam też chciał występować.

Zobacz wideo Ogromne pieniądze dla Lecha Poznań! Zarobili fortunę. Nie mogą popełnić błędu Legii

Karbownik jako środkowy pomocnik?

Grając w środku pola przeciwko Dricie Gnjilane (2:0), niczym specjalnym się nie wyróżnił, wypadł przeciętnie. Tydzień później mecz z Karabachem Agdam (0:3) zaczął na ławce. Wszedł na boisko dopiero w 66. minucie, też do środka i też zrobił niewiele, ale przeciwko Azerom cała Legia zagrała słabo, przegrywała wtedy już 0:2. - Karbownik jako środkowy pomocnik? Na razie nie pokazał się tam ani ze strony wybitnego asystenta, ani niesamowitego strzelca. Ale widzę, że wybór jego pozycji cały jest dyskusyjny. Dla mnie to jest lewy obrońca. Najbardziej mnie tam przekonuje, a mecz z Finlandią też dobitnie pokazał, że to jest właśnie jego pozycja - uważa Robert Podoliński.

Podobnie uważa też Jerzy Brzęczek. - Patrząc na jego rozwój w Legii, lewa obrona to pozycja, na której Michał czuje się najlepiej - mówił selekcjoner po meczu z Finlandią (5:1), w którym Karbownik debiutował w reprezentacji Polski. Zaczął na lewej obronie, a skończył na lewej pomocy. Z asystą, bo to on w 87. minucie podawał do Arkadiusza Milika przed golem na 5:1. - Zagram wszędzie tam, gdzie wystawi mnie trener. Ale dziś i tak najważniejsze jest dla mnie to, że udało mi się spełnić marzenie - mówił Karbownik w TVP po debiucie w reprezentacji.

Udanym debiucie, po którym zachwalał go także Brzęczek. Może nie aż tak bardzo jak Jakuba Modera, ale selekcjoner wyraźnie zasugerował, że w kolejnym meczu - w niedzielę, przeciwko Włochom w Lidze Narodów - obaj znowu mają szanse, by zagrać od początku.

Wszystkie przypadki Karbownika

Gdyby nie kontuzja Arkadiusza Recy i koronawirus, który dopadł Macieja Rybusa, być może Karbownik wciąż czekałby na debiut w reprezentacji. Ale akurat on do takich zwrotów akcji i przypadków w swojej karierze jest przyzwyczajony. Latem zeszłego roku był o mały włos, by jesień spędzić w pierwszej lidze. Chciał odejść do Radomiaka. Został w Legii, ale gdyby nie zdrowotne i pozasportowe problemy Ivana Obradovicia, na pewno więcej czasu spędzałby na ławce. A być może nie byłby wcale brany pod uwagę jako lewy obrońca i grał na innej pozycji.

- Nie wiem, kto wcześniej go profilował, ale jeśli na tę lewą obronę trafił z przypadku, to bardzo dobrze się stało. Tym bardziej że tego typu środkowych pomocników jest wielu. Nie tylko w Legii, ale także w reprezentacji, gdzie Karbownik bywa przecież rozpatrywany jako piłkarz na pozycję numer osiem. Czyli tam, gdzie gra Kuba Moder, który ma inne atuty, a przy tym zdecydowanie więcej argumentów, liczby także są po jego stronie -  mówi Podoliński.

I wraca do występu Karbownika przeciwko Finlandii: - W tym meczu doskonale pokazał, w jaki sposób można wykorzystać przestrzeń, którą robi ci boczny pomocnik. Jeżeli Kamil Grosicki grał bardzo szeroko, Karbownik odgrywał rolę szóstki albo ósemki, czyli na dobrą sprawę grał tam, gdzie wiele osób docelowo widzi jego miejsce na boisku. Ale powtarzam: dla mnie to i tak wciąż jest boczny obrońca. A precyzyjnej: lewy obrońca, bo wtedy może właśnie schodzić do środka, na swoją lepszą prawą nogę. W ekstraklasie dawno nie było tak dobrego i kreatywnego piłkarza na tej pozycji, który na dodatek - co pokazał mecz z Finlandią - bardzo poprawił się też w odbiorze.

Mioduski chciał aż 15 mln euro

"Tylko już nic nie mów, gdzie ma grać" - zaczepił Zbigniew Boniek na Twitterze Mariusza Piekarskiego, menedżera Karbownika, który pogratulował mu dobrego występu z Finlandią. Piekarski od dawna powtarza, że Karbownik powinien grać jako środkowy pomocnik. - A ja mimo wszystko będę się upierał przy swoim. Tym bardziej że lewa obrona to w tej chwili pozycja, która najszybciej ewoluuje. Zawodnicy, którzy tam grają, mają chyba najczęściej piłkę przy nodze. Są coraz bardziej wszechstronni, kreatywni, widoczni, bo często pełnią też funkcję rozgrywających - mówi Podoliński.

Przestawienie Karbownika do środka pola - zdaniem Piekarskiego - miało być z korzyścią dla wszystkich. Także dla Legii, bo dzięki temu zarobiłaby więcej pieniędzy. Tylko że to już nieaktualne, bo Karbownik w poniedziałek podpisał kontrakt z Brighton. Legia sprzedała go w pośpiechu, by ratować swój budżet. Po odpadnięciu z Karabachem Agdam potrzebowała pieniędzy. Ale na sprzedaży Karbownika, który teraz zostanie wypożyczony do Legii przynajmniej do zimy, zarobiła znacznie mniej (5,5 mln euro wraz z bonusami), niż początkowo zakładała. - Jak ktoś położy latem 15 mln euro, wtedy się zastanowimy - mówił w lutym Dariusz Mioduski w "Sekcji Piłkarskiej".

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .



  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ