Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Największy wygrany dwóch meczów Polski! Takich atutów kadra nie miała od lat

Po wrześniowych meczach reprezentacji trudno mocno kogokolwiek chwalić. Jest jednak jeden piłkarz, który oba mecze może zaliczyć do udanych i śmiało można go nazwać największym wygranym tego dwumeczu. To Kamil Jóźwiak, który potwierdził, że na skrzydle kadry jest życie po Jakubie Błaszczykowskim. A skrzydłowy Lecha Poznań dał tej kadrze coś, co w ostatnich latach dawał tylko Kamil Grosicki, czyli tak potrzebną w dzisiejszym futbolu szybkość i przebojowość.

W obu wrześniowych meczach reprezentacji Polski trudno szukać w wielu pozytywów płynących powrotu reprezentacyjnej piłki. Porażka z Holandią 0:1 i zwycięstwo 2:1 z Bośnią i Hercegowiną sprawiają mimo wszystko, że dalej trudno być optymistą nie tylko przed przyszłorocznym Euro 2021, ale także przed eliminacjami mistrzostw świata, które startują przecież jeszcze przed Euro.

Zobacz wideo

Największy wygrany wrześniowych meczów kadry

W obu meczach na pierwszy plan wysuwał się piłkarz Lecha Poznań - Kamil Jóźwiak. Tak, po meczu z Bośnią i Hercegowiną hitem internetu na pewno stanie się jego zagranie z 25 minuty, gdy Jóźwiak zbiegł do środka i chciał zewnętrzną częścią stopy rozrzucić gry na lewą stronę. Niestety podał tak, że Rybus musiał biec kilkadziesiąt metrów do tyłu.

Prawda jest taka, że biorąc całokształt gry Jóźwiaka, w obu meczach to właśnie on był głównym motorem napędowym naszej reprezentacji. I chociaż na pewno brakowało mu wiele dokładności. To skrzydłowy popisał się kilkoma akcjami, po których śmiało można powiedzieć, że wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie kadry na kolejne zgrupowanie. Być może już jako piłkarz Derby County.

Dobrą grę Jóźwiaka pokazują także statystyki. Skrzydłowy miał aż 50 kontaktów z piłką. W sumie wykonał 32 podania, z których 23 były celne, w tym dwa kluczowe. Skrzydłowy Lecha zaliczył także sześć prób dryblingu i aż pięć było udanych! Na tej pozycji ważne są także pojedynki, a tych Jóźwiak stoczył 14, z których 11 wygrał. Warto również zauważyć, że tylko 12 razy tracił piłkę. Krótko mówiąc, są to bardzo dobre liczby jak na skrzydłowego, który w każdej akcji podejmował ryzyko. 

Do Błaszczykowskiego z najlepszych sezonów brakuje mu jeszcze bardzo dużo, ale Jóźwiak to skrzydłowy o możliwościach fizycznych, jakiego polska piłka dawno nie miała. A w dzisiejszym futbolu szybkość to jedna z kluczowych rzeczy. Zaś w ostatnich latach takie atuty na skrzydle mieliśmy tylko w osobie Kamila Grosickiego. Bo nawet na Euro 2016 wspomniany wcześniej Błaszczykowski był piłkarzem grającym więcej w defensywie.

Grosicki w swoim stylu. Dużo chaosu i kluczowe liczby

Gra skrzydłami to właściwie jedyna rzecz, z jaką można pochwalić reprezentację Polski w poniedziałkowym meczu z Bośnią i Hercegowiną. Zdobywca drugiej bramki Kamil Grosicki świetnie rozumiał się z będącym po drugiej stronie Jóźwiakiem. I obaj piłkarze często wprowadzali dodatkowe zamieszanie w szeregi obronne rywali, gdy zamieniali się stronami. Pod koniec pierwszej połowy Jóźwiak był nawet bardzo bliski przepięknej asysty do Grosickiego, ale ten niezbyt dobrze skierował piłkę w stronę bramki. 

Grosicki zaliczył 49 kontaktów z piłką a z 24 jego podań, 16 było celnych. Grosicki nieco gorzej od Jóźwiaka wyglądał w próbach dryblingu, bo wygrał tylko dwie z pięciu prób. Gorzej było też w pojedynkach 2/8 wygranych. Skrzydłowy także 20 razy tracił piłkę. W najważniejszej statystyce jest lepszy, bo to Grosicki zdobył decydującego gola i zaliczył asystę przy bramce Kamila Glika. 

Polska znów ma skrzydłowych! Pięciu do grania

W połowie eliminacji do mistrzostw Europy sytuacja polskich skrzydeł zaczynała wyglądać dramatycznie. Kadra musiała się zmierzyć z faktem, że główną rolę przestał odgrywać Jakub Błaszczykowski, który prawą flankę miał zarezerwowaną przez ostatnie 14 lat. Brzęczkowi udało się prawie bezboleśnie załatać lukę, choć w pewnym momencie ratował się już wystawianiem Piotra Zielińskiego na prawej stronie. Później do składu wskoczył Sebastian Szymański i grał naprawdę bardzo dobrze. Teraz wiele poważny akces zgłosił także Jóźwiak. A przecież w odwodzie pozostają jeszcze Przemysław Frankowski i nowy nabytek Eibaru z LaLigi - Damian Kądzior. Oznacza to, że droga Jakuba Błaszczykowskiego do kadry powoli się zamyka i legenda reprezentacji będzie miała bardzo małe szanse, by załapać się do kadry na pożegnalny turniej. Tym bardziej że w tym sezonie Błaszczykowski nie jest już nawet skrzydłowym, a w Wiśle Kraków występuje na pozycji numer 10. Złe informacje dla Błaszczykowskiego są jednak świetnymi wiadomościami dla samej reprezentacji, która nie musi mierzyć się z brakiem kandydatów na tę pozycję. Ba, Brzęczek ma nawet pozytywny ból głowy.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ