Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mało brakowało, by Holandia grała z Polską bez swych największych gwiazd. Tak koronawirus rozdaje karty

Powrót do gry narodowych reprezentacji dla niektórych federacji okazał się skomplikowany. Jednym karty rozdała pandemia, inni o swoją drużynę walczyli w rządowych gabinetach. Niewiele brakowało, by Holandia do meczu z Polską przystępowała bez swych największych gwiazd, a i biało-czerwoni do tej pory mają z epidemiologicznymi uchwałami pewne problemy. Głównie na linii ze Stanami Zjednoczonymi i Niemcami.

Rozgrywanie międzypaństwowych meczów i ściąganie swych reprezentantów z całej Europy, a czasem najodleglejszych zakątków świata nie było dla piłkarskich federacji zadaniem wdzięcznym. Okazało się, że aby rozegrać mecze Ligi Narodów w optymalnym zestawieniu, albo trzeba było mieć szczęście, albo być sprytnym, albo mieć dobre kontakty z krajowymi władzami. To sprawiało, że nie wszyscy w tej rywalizacji mają równe szanse. Mocno ucierpiała np. reprezentacja Kosowa. Jej trener Bernard Challandes podczas niedzielnego meczu z Grecją nie będzie mógł skorzystać z aż dziewięciu piłkarzy. Powód? Obowiązkowa kwarantanna, która czekałaby ich po powrocie do swych klubów. Strata jest spora. Milot Rashica, Benjamin Kololli, Hekuran Kryeziu, Leart Paqarda, Herolind Shala, Elbasan Rashani, Florent Muslija, Idriz Voca i Florian Loshaj, to zawodnicy dla reprezentacji ważni. Rashica, to jedna z największych gwiazd kosowskiej piłki, zawodnik, który obecnie gra w Werderze Brema, wyceniany jest na 22 mln euro. Pozostali gracze występują głównie w klubach w Niemczech, Szwajcarii – lub tak jak Loshaj w Polsce (Cracovia). Ponieważ Challandes straci kilku graczy, to powoła za nich innych. Zwykle pech jednego jest szansą dla drugiego.

Holandia sobie poradziła

Niewiele brakowało z kolei, by na meczach z Polską i Włochami mocno osłabiona była reprezentacja Holandii. Sprawa była poważna, bo chodziło o obecność na zgrupowaniu m.in. Virgila van Dijka, Frenkie de Jonga, Georginio Wijnalduma, Memphisa Depay’a czy Kevina Strootmana. W sumie lista osób, którą mógł stracić trener Dwight Lodeweges zawierała 9, 10 nazwisk. To ponad jedna trzecia kadry "Oranje". Dlaczego akurat problem był z nimi, a nie np. z Martenem de Roonem. Roon gra w Atalancie Bergamo, a Włochy nie są obecnie oznaczone przez Holendrów na pomarańczowo. Wielka Brytania, Hiszpania i największe aglomeracje Francji (z Lyonem i Marsylią) już tak. Przyjazdy z pomarańczowych stref, według krajowego rozporządzenia, skutkują koniecznością 10-dniowej izolacji, a wśród wyjątków od tej reguły nie było sportowców. To znaczy, że zamiast z Liverpoolu, Barcelony, Lyonu i Marsylii na zgrupowanie kadry, wspomniani gwiazdorzy trafiliby na 10 dni do swych domów. Holenderska federacja z rządem pertraktowała w tej sprawie dość długo. Dopiero nieco ponad tydzień przed początkiem holenderskiego zgrupowania, Ministerstwo Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu (może dobrze, że w Holandii to jedna instytucja) za zgodą premier Tamary van Ark oznajmiło, że zrobi dla piłkarzy wyjątek i nikt, kto był ostatnio w pomarańczowych strefach, nie będzie musiał przechodzić 10-dniowej izolacji. Oczywiście w zamian za to federacja obiecała, że ściąganych piłkarzy przetestuje pod kątem koronawirusa, a na zgrupowaniu będą obowiązywały szczególne zasady sanitarne (co i tak jest wymogiem UEFY). W ten sposób z rządami własnych krajów sprawę przybywających do kraju sportowców musiały zabezpieczyć też inne federacje. W polskich przepisach lista wyjątków zwalniających z izolacji obejmuje sportowców uczestniczących w międzynarodowych imprezach.

Polska, a sprawa Frankowskiego, Buksy i Piątka

Problemów ze ściągnięciem piłkarzy na kadrę nie uniknęła też Polska. Po niewydaniu zgody na przylot nad Wisłę graczy MLS (amerykańska liga nie zgodziła się na podróż do Europy Przemysława Frankowskiego i Adama Buksy, bo po powrocie musieliby być odizolowani na 10 dni) okazało się, że problemy są też z Krzysztofem Piątek. Pierwszy poinformował o sprawie portal meczyki.pl. Hertha już od tygodnia domaga się, by PZPN oddał jej napastnika przed meczem z Bośnią i Hercegowiną. Powołuje się przy tym na lokalny zapis, że osoby wracające z tego kraju do Berlina muszą poddać się izolacji. Co za tym idzie, według sierpniowego rozporządzenia FIFA, klub może nie wydać zgody na udział gracza w zgrupowaniu kadry, jeśli ta izolacja wynosi co najmniej 5 dni.

Polski związek nie zgadza się z tą interpretacją i z Piątka nie zamierza rezygnować. Uspokaja berlińczyków (którzy 4 dni po meczu polskiej kadry z BiH mają spotkanie w Pucharze Niemiec), że piłkarz funkcjonuje w reżimie sanitarnym, ma badania, a do Niemiec przejedzie z Polski, bo cała biało-czerwona reprezentacja z Sarajewa wraca lotem czarterowym do Warszawy. Trudno rozstrzygnąć jak sprawa się skończy, ale możliwie jest, że w październiku sytuacja będzie już inna. Okólnik FIFY dotyczy bowiem tylko wrześniowych meczów. Być może piłkarskie władze na jesieni doprecyzują lub zrezygnują z podobnych rozporządzeń.

Im dalej, tym gorzej

Na razie tracą na nich reprezentacje, których piłkarze grają przeważnie w dalszych zakątkach świata, nie tylko w MLS, ale też np. w Azji. To dlatego reprezentacja Słowacji oprócz swej dwójki graczy z Ameryki musi obejść się też bez największej gwiazdy Marka Hamsika, który gra w Chinach. A trener Belgii choćby chciał, to nie ściągnie na zgrupowanie Thomasa Vermaelena, bo na ten przyjazd zielonego światła nie dałby jego japoński klub.

Różne przepisy krajowe, różne obostrzenia i wytyczne często prowadzą też do absurdów, co w swej konsekwencji bywa dla zawodników mało wygodne, ale przede wszystkim naraża ich na większe niebezpieczeństwo. Tyczy się to np. zawieszenia międzynarodowych bezpośrednich połączeń z wybranymi krajami. Ta sprawa nie dotyczy tylko Polski, choć na naszym przypadku widać ją dobrze. Polska nie przyjmuje np. połączeń lotniczych z 43 państw w tym Kazachstanu, skąd na kadrę dolecieć musiał Jacek Góralski. W takich sytuacjach bez problemu można jednak skorzystać z lotu z przesiadką i z Ałmaty udać się do Warszawy np. przez Turcję. Czy dłuższa podróż, większa liczba spotkanych na trasie osób i odwiedzenie najmniej trzech, a nie dwóch terminali, będzie dla kogoś korzystniejsze? To pytanie retoryczne. Epidemia koronawirusa oprócz reguł sanitarnych uczy też sprytnego podejścia do przepisów, a w świecie sportu zbliża rządy i futbolowych działaczy.

Przeczytaj także:

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ