Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski wkracza w nieznane. 70 osób na testach, specjalne procedury

Prawdopodobnie jeszcze nigdy zgrupowanie piłkarskiej reprezentacji Polski nie pochłonęło tyle przygotowań, logistyki i nie było tak męczące. Niektórzy zawodnicy przekonają się o tym już w drodze na kadrę. Na zgrupowaniu nie będą mieli za dużo treningów, za to ich codziennością będą maseczki izolacja i testy na koronawirusa.

285 dni. Dokładnie tyle minie od 19 listopada 2019 i ostatniego spotkania reprezentacji. W czasie, w którym Polska miała zagrać mecze towarzyskie i pojechać na Euro, świat walczył z epidemią koronawirusa, a w futbol w wydaniu reprezentacyjnym odczuł to najmocniej.

Zobacz wideo Domenech o Lewandowskim: Powinien mieć szanse na Złotą Piłkę

Te niemal 10 miesięcy rozłąki, to najdłuższy brak aktywności kadry od czasów II wojny światowej, kiedy to biało-czerwoni zapomnieli o futbolu na 8 lat. Nawet podczas stanu wojennego, choć oficjalnych meczów Polacy nie grali przez raptem 7 miesięcy, to odbywali wtedy zgrupowania i mieli sparingi. Teraz na nadrobienie straconego czasu będą mieć kilka dni, po których czekają ich ważne mecze Ligi Narodów. 4 września zagramy z Holandią, 7 z Bośnią i Hercegowiną. Oprócz rywali sztab kadry musi się mierzyć, też ze skomplikowaną logistyką dotyczącą zgrupowania i licznymi utrudnieniami.

Glik 11 godzin autem, Góralski dzień w podróży

Po pierwsze niektórym zawodnikom nie tak łatwo będzie się na kadrę dostać. To dlatego, że mocno zredukowane są połączenia lotnicze, a przyloty do Polski z aż 43 krajów są wstrzymane. Sporym pechowcem jest choćby strzelec zwycięskiego gola w ostatnim meczu ze Słowenią, czyli Jacek Góralski. Gracz Kairatu Ałmaty nie może dostać się do Warszawy bezpośrednio z Kazachstanu. Jego podróż na zgrupowanie potrwa 20 godzin, a zawodnik przyleci do ojczyzny m.in. przez Turcję.

Nie tak łatwo do kraju jest ściągnąć też zawodników z Rosji. Ostatecznie skończyło się na tym, że dla Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa PZPN załatwił prywatny samolot, którym dwaj gracze Lokomotiwu po wypełnieniu szeregu formalności dotrą do Warszawy. Kamil Glik z kolei na zgrupowanie dotrze podstawionym przez związek samochodem. Nie będzie jednak jechał z Włoch, ale z Austrii. Jego nowy klub Benevento jest na obozie przygotowawczym w Seefeld w Tyrolu. Obrońca znajdzie się w Warszawie po przejechaniu 1200 km i 11 godzinach podróży. W sumie zatem spora grupa zawodników, która pojawi się w stolicy w poniedziałek, będzie potrzebowała regeneracji i odpoczynku. To dlatego na pierwszy dzień zgrupowania Jerzy Brzęczek nie zaplanował żadnych treningów. Zresztą nie wszyscy piłkarze pojawią się w hotelu kadry do 13.00. Kolejna nie najlepsza informacja jest taka, że przed wylotem do Amsterdamu, biało-czerwoni będą w Polsce trenować ze sobą tylko dwa razy, najpierw we wtorek na obiekcie KS ZWAR, potem w środę na stadionie Polonii. Zajęć z piłką po 10 miesiącach przerwy nie będzie zatem za wiele. Samo funkcjonowanie w hotelu kadry też będzie specyficzne.

70 osób na testach, maseczki, dezynfekcja i osobne pokoje

Wszyscy na zgrupowaniu będą mieszkać w osobnych pokojach, a piętro kadry będzie oddzielone od reszty hotelu. Piłkarze nie będą mogli spotkać się z kibicami, wejdą do bazy tylnym wejściem i przejdą do swych pomieszczeń wydzielonymi korytarzami. Nie będzie też tradycyjnych konferencji prasowych i spotkań z dziennikarzami. Odbędzie się tylko spotkanie online. Poza czasem treningów i posiłków (te odbędą się na większej powierzchni, z zachowaniem odległości) wszyscy w hotelu będą musieli używać maseczek, szczególnie podczas masaży, zabiegów, czy innych bliskich kontaktów i wspólnego spędzania czasu. Pomieszczenia zawodników będą codziennie dezynfekowane, a kadra będzie korzystała z dwóch autobusów, jednego dla piłkarzy, drugiego dla sztabu. Wszystko po to, by wewnątrz pojazdów zachować odpowiednie odległości. Sztab kadry i działacze, którzy będą mieli kontakt z zawodnikami, w minionym tygodniu musieli przejść testy na obecność koronawirusa. Wszystkie były negatywne. Piłkarze, którzy pojawią się w poniedziałek na zgrupowaniu, testy mają robione systematycznie w swoich klubach. Te dane otrzymuje także sztab medyczny kadry. Dodatkowo protokół UEFA "Return to play" nakłada także obowiązek przetestowania całej drużyny najdalej 3 dni przed międzypaństwowym meczem. To oznacza, że w hotelu kadry we wtorek pojawią się osoby ze wskazanego przez międzynarodową organizację laboratorium i pobiorą od reprezentacji wymazy. Ich wyniku będą dostępne w ciągu dnia. Kolejne badanie biało-czerwoni przejdą w Amsterdamie w sobotę, czyli dzień po meczu z Holandią. Wliczając reprezentacyjnego kierowcę, osoby z portalu Łączy nas Piłka i najważniejszych działaczy, testami jest objętych niemal 70 osób.

Procedury antywalkowerowe

Według ustaleń PZPN-u z sanepidem taki sposób funkcjonowania sprawia, że gdyby któraś z osób miała pozytywny wynik testu, groźba, że na izolację trzeba by wysłać całą drużynę, a nie jedynie zainfekowanego, jest bardzo mała. W ten właśnie sposób sanepid postąpił z ekipą warszawskiej Legii, w której przed meczem z Linfield zdiagnozowano koronawirusa u jednego z graczy.

- Sanepid do każdego z przypadków podchodzi indywidualnie, ale taki sposób zachowania i dbania o bezpieczeństwo sprawi, że unikniemy unieruchomienia całej drużyny - słyszymy w PZPN-ie.

To ważne, gdyż w innym przypadku Polsce groziłby walkower. Dzięki meczom Ligi Narodów można nie tylko dostać się do turnieju finałowego tych rozgrywek, ale także utorować sobie drogę do katarskiego mundialu. Dwie najlepsze drużyny Ligi Narodów, które nie zakwalifikują się do MŚ 2022 przez eliminacje, będą mogły liczyć na grę w barażach o tę imprezę. Zmierzą się z drużynami z drugich miejsc eliminacji.

Polska w ciągu trzech dni zagra w Lidze Narodów dwa mecze, bo po spotkaniu z Holandią w Amsterdamie, biało-czerwoni nie wrócą do Warszawy, a od razu udadzą się do Sarajewa, by w poniedziałek zmierzyć się tam z Bośnią i Hercegowiną. To było już wcześniej ustalone, by nie tracić czasu na przeloty i nie komplikować sobie życie. Z Polski loty do Bośni i Hercegowiny są zresztą wstrzymane.

Przypomnijmy, że we wrześniowych meczach kadry nie wystąpi Robert Lewandowski. Zawodnik Bayernu Monachium po zwycięstwie w Lidze Mistrzów dostał od Jerzego Brzęczka wolne. Kapitana kadry powinniśmy zobaczyć w biało-czerwonej koszulce dopiero podczas październikowego meczu z Włochami i rewanżu z Bośnią i Hercegowiną.

Przeczytaj także:

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ