Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przed losowaniem grup Ligi Narodów wszyscy byliśmy kibicami. Mamy ciekawą grupę: okazja do porównań i zobaczenia najlepszych piłkarzy

Za nami losowanie Ligi Narodów, której mecze rozpoczną się we wrześniu 2020 roku. Trafiliśmy do grupy z Włochami, Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. To takie losowanie, po którym bardziej niż szanse na awans oceniamy atrakcyjność rywali. I pod tym względem to grupa bardzo ciekawa.

Było to losowanie odarte z większych emocji. Wiadomo o co chodzi, gdy poznajemy rywali w grupie eliminacyjnej wielkiego turnieju czy już samego Euro lub mundialu. Chcemy jak najsłabszych przeciwników, a przy kilku o podobnym potencjale, tego który z jakichś względów wydaje nam się bardziej pasować. A przy losowaniu Ligi Narodów? Raz, że zespołów wyraźnie słabszych od nas wylosować się nie da, bo w elicie pozostaliśmy tylko dzięki rozszerzeniu jej do szesnastu drużyn. A dwa, to turniej wciąż jedynie uatrakcyjniający nudne mecze towarzyskie. Ostateczne zwycięstwo wielkiej chluby nie przynosi, a profity, czyli wywalczenie tą drogą awansu na mundial w 2022 roku, wydaje się bardzo odległe. To wszystko sprawia, że reprezentacja Polski najpewniej wykorzysta te rozgrywki jako poligon doświadczalny przed faktycznymi eliminacjami mundialu. 

Świadczyły o tym wypowiedzi Jerzego Brzęczka czy Marka Koźmińskiego. Selekcjoner chciał trafić na Anglików, bo dawno z nimi nie graliśmy, a historyczne mecze z nimi wspomina do dziś. Wiceprezesowi PZPN marzyli się Włosi, bo grał w Serie A. Typowali eksperci, dziennikarze, kibice. I nikt nie silił się na szukanie argumentów typowo boiskowych czy jakąś merytorykę, że np. Hiszpania to spośród elitarnych drużyn rywal dla nas najgorszy, bo zabiera piłkę, podaje ją w nieskończoność, a to nam wyjątkowo nie leży. To wszystko dało się usłyszeć pod koniec listopada, gdy wylosowaliśmy Hiszpanów do grupy Euro 2020. Teraz mówiło się raczej o ewentualnej nudzie. Bo skoro zagramy z nimi w czerwcu w Bilbao, to może w Lidze Narodów lepiej zmierzyć się z kimś innym? Tak dla urozmaicenia. Wszyscy widzą w Lidze Narodów przede wszystkim dobrą rozrywkę, więc na losowanie patrzyli jak kibice.

Zobacz wideo Euro 2020 to przepis na film katastroficzny. Może być grubo

Okazja do porównań, zobaczenia najlepszych piłkarzy i ewentualnego rewanżu

Z tej perspektywy trzeba uznać, że Luis Figo wylosował dla Polski całkiem ciekawą grupę z Włochami, Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. Najpewniej przyjadą do nas znakomici piłkarze: wspomniany Immobile, Marco Veratti, Virgil van Dijk, Frenkie De Jong, Edin Dżeko czy Miralem Pjanić, więc kibice nacieszą oczy. Dwumecz z Włochami będzie niezłą okazją do porównań. Przeciwko nim Jerzy Brzęczek debiutował jako selekcjoner, Roberto Mancini też był wtedy na początku pracy z reprezentacją, będzie więc okazja do zestawienia tamtych meczów z tymi i sprawdzenie kto zrobił większy progres, ilu piłkarzy zostało po drodze odrzuconych, ilu dołączyło po Euro i tak dalej. Wymarzona publicystyczna robota dla dziennikarzy i ekspertów. 

Holandia do Ligi Narodów podchodziła na poważnie i w poprzedniej edycji zagrała w finale. Ma w składzie wielu znakomitych piłkarzy, więc z typowo kibicowskiego punktu widzenia, to rywal bardzo ciekawy. Jerzy Brzęczek też nie powinien narzekać. Holendrzy mają jasny, specyficzny styl i na pewno taki mecz może zaprocentować w przyszłości. Niewykluczone natomiast, że mecz z Bośnią i Hercegowiną będzie rewanżem po grupowym starciu podczas Euro. Jeśli drużyna Dusana Bajevicia wygra w barażach, trafi do naszej grupy i z nią zagramy pierwszy mecz w Dublinie.

Włosi i Holendrzy pewnie między sobą zdecydują kto zajmie pierwsze miejsce w grupie i awansuje do miniturnieju dla czterech najlepszych zespołów. Czysto na papierze, patrząc jedynie na potencjał kadrowy wszystkich drużyn, nam przyjdzie walczyć o trzecie miejsce z BiH. Nie możemy narzekać na brak szczęścia, bo z trzeciego koszyka zamiast BiH mogliśmy wylosować Ukrainę, Danię lub Szwecję, a więc drużyny silniejsze. Tutaj zaczyna się już kalkulacja znana z losowań wielkich turniejów: drużyna, która zajmie ostatnie miejsce, spadnie bowiem do dywizji B i w kolejnej edycji Ligi Narodów będzie grać z mniej prestiżowymi rywalami. Straci możliwość porównania się z najlepszymi. Zarobi też mniejsze pieniądze z biletów. 

Mecze Ligi Narodów zastąpiły mecze towarzyskie. Dodały im nieco emocji, podniosły prestiż, ale dla wielu selekcjonerów, również dla Jerzego Brzęczka, to wciąż szansa na przetestowanie alternatyw, danie szansy zmiennikom, spróbowania innych wariantów. I lepiej wciąż robić to z najlepszymi. Bo czy polskiej federacji udałoby się umówić sparingi z Włochami i Holandią? Wątpliwe. Najlepsi lubią grać z najlepszymi. Tutaj dostajemy ich z góry. Dobrze byłoby tego przywileju nie stracić. 

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ