Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kuriozalne zasady Euro 2020. Skąd się wzięły? To pomysł byłego dyktatora Libii Kaddafiego

W dniu losowania najlepiej widać jak dziwny czeka nas turniej. Rumuni współorganizują Euro 2020, goszczą losowanie, ale nie są pewni, że zagra na nim ich reprezentacja. Wszystkich uczestników przyszłorocznych mistrzostw poznamy dopiero pod koniec marca. Dwa miesiące przed turniejem, ale trzy miesiące po losowaniu.

Żeby to chociaż było losowanie jakie znamy. Obostrzeń, wykluczeń i założeń jest jednak tyle, że Ronald Koeman, selekcjoner Holandii, zastanawiał się półżartem czy w ogóle do Bukaresztu przylatywać, skoro i tak nie opanował wszystkich zasad? Joachim Loew ponoć naprawdę już wszystko rozumie, ale potrzebne mu były korepetycje. Zbigniewowi Bońkowi natomiast wciąż przytrafiają się błędy, bo w przewidywanej przez prezesa PZPN grupie dla Polski, znalazła się i Anglia, i Gruzja. A to niemożliwe. Tutaj dokładnie wyjaśniamy, dlaczego.

Zobacz wideo

Dlaczego UEFA podzieliła Euro między dwanaście państw? 

W sobotę zaczniemy pić piwo nawarzone jeszcze przez Michela Platiniego. To on w przeddzień finału Euro 2012, w podziemiach stadionu w Kijowie, mówił dziennikarzom o pomyśle na rok 2020. Oto na 60 urodziny Euro (w 1960 odbył się pierwszy turniej) zaproszona miała być cała Europa. Ale takie tłumaczenie wymyślono dopiero później, gdy trzeba było ten pomysł na turniej w radosny sposób wyjaśnić kibicom. Tak naprawdę format tego Euro zawdzięczamy kryzysowi gospodarczemu, który dotknął wtedy Europę. - Takie Euro będzie łatwiejsze z finansowego punktu widzenia. Nie będziemy budować stadionów ani lotnisk. W dobie kryzysu, ta decyzja może odegrać bardzo ważną rolę - przekonywał były prezes UEFA. I wówczas, wobec nie najlepszej logistyki polsko-ukraińskiego turnieju, pomysł ten nie oburzał tak, jak dziś. Wydawał się kontrą wobec opóźnień Ukrainy z przygotowaniami do imprezy, pustymi krzesełkami na stadionach na które trudno było dotrzeć i zamieszania z bazami, gdy niemal wszystkie reprezentacje chciały stacjonować w Polsce, nawet jeśli mecze grupowe rozgrywały na Ukrainie. 

Nie bez znaczenia przy zmianie formatu Euro był fakt, że jedynie Turcja była zainteresowana jego organizacją w 2020 roku. I to nie za wszelką cenę: jednocześnie Stambuł chciał gościć igrzyska olimpijskie, co wydawało się nie do udźwignięcia. UEFA nie chciała ryzykować, nawet jeśli miałby to być turniej współorganizowany z Azerbejdżanem. Tym bardziej, że Turkom bardziej niż na Euro, zależało na igrzyskach. Piłkarska impreza miała być pocieszeniem, jeśli nie wypaliłoby z igrzyskami.  

Michel Platini wykorzystał pomysł Muammara al-Kaddafiego 

Pomysł Platiniego, by organizacją Euro nie obarczać jednego kraju, a rozrzucić turniej po dwunastu różnych, wcale nie był - jak przypomniał przed losowaniem portal sports.ru - jego autorskim. Zorganizowanie turnieju piłkarskiego rozproszonego po całym kontynencie, pozostało niespełnionym marzeniem Muammara al-Kaddafiego, libijskiego dyktatora. Uwielbiał futbol: jego syn grał we Włoszech, a on wielokrotnie proponował rozegranie turnieju w całej Afryce. Miał nawet nadzieję, że uda się rozszerzyć przyznane RPA mistrzostwa świata w 2010 na 53 państwa. A żeby się w RPA nie obrazili, mieli dostać finał. - Zgłosił się do mnie z taką propozycją, to prawda. Wierzył w ten pomysł, ale powiedziałem, że jest to nie do pomyślenia - opowiadał Sepp Blatter, ówczesny prezes FIFA. 

Platini wspomina, że po ogłoszeniu formatu Euro 2020, Blatter zadzwonił do niego z gratulacjami. Miał powiedzieć, że to świetny pomysł i przypomnieć, że właśnie coś takiego zamierzał zrobić al-Kaddafi. Historia ta ma jeszcze jedną wersję: opowiadaną przez samego Seppa Blattera. Zupełnie inną, rzecz jasna. - Zadzwoniłem i powiedziałem, że takie turnieje powinny odbywać się w 1-2 państwach, bo to jedyny sposób na stworzenie atmosfery piłkarskiego święta i radości. Powiedziałem, że turniej w 2020 jest przegrany, bo to już nie będzie Euro. Zabraknie mu duszy i serca - twierdzi. 

Ale członkowie Komitetu Wykonawczego UEFA zaakceptowali ten pomysł. Gdy w 2013 roku, UEFA ogłosiła, że różne kraje mogą ubiegać się o organizację Euro, otrzymała 33 wnioski. Aż 14 nie spełniało wymagań, więc listę błyskawicznie udało się skrócić do 19 miast. W wyniku głosowania odpadły natomiast propozycje Białorusi, Bułgarii, Izraela, Macedonii, Szwecji i Walii. Belgia zdyskwalifikowała się sama, bo opóźnienia w budowie 60-tysięcznego stadionu pod Brukselą były tak potężne, że UEFA z czasem odrzuciła również jej wniosek. Tak powstała lista dwunastu miast-gospodarzy: Amsterdam, Baku, Bilbao, Budapeszt, Bukareszt, Dublin, Glasgow, Kopenhaga, Monachium, Rzym, St. Petersburg i Londyn.

405 tys. ton dwutlenku węgla i 600 tys. drzewek

Gospodarzy dobrano w pary – przede wszystkim na podstawie kryteriów geograficznych: Rzym i Baku (grupa A), St. Petersburg i Kopenhaga (grupa B), Amsterdam i Bukareszt (grupa C), Londyn i Glasgow (grupa D), Bilbao i Dublin (grupa E), Monachium i Budapeszt (grupa F). W związku z tym, UEFA nie nakazuje już reprezentacjom stacjonowania w krajach współorganizujących Euro. Polacy mogą więc mieć bazę w naszym kraju i dolatywać na mecze w różne części Europy w zależności od szczęścia w losowaniu. Nikt nie chce trafić do grupy A, bo wiąże się to z wielogodzinnymi lotami do Baku. I za to też UEFA jest krytykowana. Bo skoro Euro rozciągnięto na 5,5 tys. kilometrów, to latania będzie sporo.

Oszacowano, że taki format Euro przyczyni się do emisji dodatkowych 405 tys. ton dwutlenku węgla, który odpowiada za postępujące zmiany klimatyczne. Federacja stara się jednak wyjść naprzeciw oczekiwaniom ekologów i obiecała podzielić między dwunastu gospodarzy 600 tys. sadzonek drzew, by coś dobrego po tym niepowtarzalnym Euro zostało. 

Bo, że się nie powtórzy, wiadomo już teraz. Kolejny turniej - w 2024 w pojedynkę zorganizują Niemcy. Na jeszcze następny - w 2028 roku chętnych jest kilka krajów, ale znów pojedynczo lub w parach. Z zapewnieniem organizatorowi miejsca w Euro, by uniknąć kuriozalnej sytuacji, w której znalazła się Rumunia. Cieszy się ze współorganizowania mistrzostw, przystrojony w wyjątkowe piłkarsko-świąteczne ozdoby Bukareszt gości losowanie, ale Rumuni wciąż nie wiedzą, czy w czerwcu na Arenie Narodowej zagrają ich rodacy, czy tylko goście z zagranicy. I w tej niepewności będą aż do końcówki marca, bo dopiero wtedy odbędą się baraże. Najpierw muszą uporać się z Islandią, a później ze zwycięzcą starcia: Węgry - Bułgaria. Analizują: trudniej będzie w półfinale niż w finale. A najtrudniej - wytrzymać w tej niepewności jeszcze kilka miesięcy.

Początek losowania w sobotę o godz. 18. Relacja na żywo na Sport.pl.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ