Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sonny Kittel obserwowany przez Brzęczka, ale szanse na powołanie ma małe. Przyczyny pozasportowe

Załóżmy, że Sonny Kittel za moment pochwali się polskim paszportem, że dalej będzie wyróżniał się w 2. Bundeslidze. Czy w najbliższym czasie ma szansę zagrać w reprezentacji Polski? Niewielką.

Sonny Kittel, 26 lat, solidny środkowy ofensywny pomocnik, ostatnio częściej grający z lewej strony. W 2. Bundeslidze właśnie notuje kolejny dobry sezon. W poprzednim jeszcze w barwach Inglostadt w 31 meczach strzelił 10 goli, zaliczył 6 asyst. W tym, już w koszulce HSV, w 13 meczach zdobył 7 bramek i dwa razy asystował. Na zawodnika w konsulacie w Hamburgu czeka polski paszport. Sam gracz od pewnego czasu w wywiadach przyznaje, że chciałby zagrać w reprezentacji Polski.

- Na pewno bym nie odmówił. Chciałbym zagrać, a co byłoby potem to już inna sprawa - mówił choćby w rozmowie z "Hamburger Abendblatt". Pytanie tylko, czy taką propozycję w obecnej sytuacji rzeczywiście złożyłby mu Jerzy Brzęczek. Inaczej - co musiałoby się stać, by po niego sięgnął. Selekcjoner potwierdził ostatnio to, o czym Sport.pl pisał już ponad rok temu. Kittel jest monitorowany przez nasz sztab (zresztą był również za czasów Adama Nawałki). Według naszych informacji, zbierał pozytywne oceny, ale to o niczym nie przesądza.

Dobra atmosfera, awans i Kittel

- Tego zawodnika obserwujemy praktycznie od pierwszego dnia, gdy jestem selekcjonerem, jeszcze zanim jego nazwisko pojawiło się w przestrzeni publicznej. Mamy swoje analizy, a czy zostanie powołany, to okaże się w marcu - odparł Brzęczek zapytany wprost o Kittela na konferencji po meczu ze Słowenią, co możecie zobaczyć poniżej.

Brzęczek: Będą zmiany, ale bez dużych eksperymentów [WIDEO]

Zobacz wideo

Czym innym są analizy i monitoring, którymi objęci są różni gracze, czym innym samo powołanie piłkarza, który choć ma polską rodzinę, to urodził się w Niemczech i tam też spędził całe swoje życie. Czy Kittel dałby radę wejść do dobrze znającej się już grupy ludzi, która wywalczyła awans na Euro i czy ta grupa z radością przyjęłaby Kittela?

- W kadrze są 23 miejsca. Jest już szkielet tej reprezentacji, mamy dobrą atmosferę - mówił dalej Brzęczek. Chociaż dodawał, że czeka na tych, którzy w najbliższych miesiącach pozytywnie go zaskoczą to jednak właśnie kwestia atmosfery, jedności grupy, wspólnego sukcesu to rzeczy dla niego i drużyny kluczowe.

- Inaczej odbierane jest przez wszystkich zaproszenie na zgrupowanie i debiut Kamila Jóźwiaka, który do dorosłej reprezentacji wszedł przez dobre występy w kadrze juniorów, inaczej odebrane byłoby teraz powołanie i występ w meczu Kittela - mówi nam jedna z osób będących blisko reprezentacji. Sugeruje, że Kittel musiałby na wiosnę strzelać gola za golem i błyszczeć jeszcze bardziej, by w ogóle można brać pod uwagę jego wprowadzenie do kadry kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy. Poza tym można przypuszczać, że trener powołanie dla “farbowanego lisa” prawdopodobnie skonsultowałby z samymi piłkarzami, którzy awans na Euro wywalczyli.

Beenhakker pogadał o Rogerze

- Kiedy Leo Beenhakker myślał, by przed Euro 2008 do reprezentacji wziąć Rogera Guerreiro, najpierw przyszedł i pogadał o tym ze starszyzną. Wybadał, co o tym sądzimy. Odpowiedzieliśmy, że jeżeli trener uważa, że on nam pomoże, to ok - mówi nam Jacek Bąk, wybitny reprezentant Polski, a przez wiele lat jej kapitan. Roger pojechał na ME w Austrii i Szwajcarii, strzelił na nich jedynego dla Polski gola, ale na imprezie Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie. Bąk grał też w kadrze, gdy w biało-czerwonej koszulce pojawił się pierwszy naturalizowany Polak.

- Emmanuel Olisadebe był wprowadzony przez trenera Jerzego Engela, bardzo umiejętnie. Miał jego wielkie poparcie. Selekcjoner zresztą bardzo dobrze go znał i przez to sytuacja była prostsza. Gdyby sam napastnik w kadrze okazał się piątym kołem u wozu pewnie piłkarze daliby temu wyraz, ale Oli wszedł do kadry i zapewniał jej gole. Może na treningach za dużo nie pracował, ale za to na meczach systematycznie pakował piłkę do siatki – wspomina były gracz Olympique Lyon, czy Austrii Wiedeń.

“Do tamtej kadry mnie nie wzięli, to zagram dla innej”

Po Olisadebe i Rogerze kadrowiczów, którzy nie urodzili się w Polsce lub w niej nie mieszkali mieliśmy jeszcze kilku: Ludovic Obraniak, Damien Perquis, Sebastian Boenish, Eugen Polański. Ten ostatni wzbudził sporo kontrowersji. W 2009 roku publicznie odrzucił ofertę gry w polskiej kadrze twierdząc: W tym momencie nie wyobrażam sobie gry w reprezentacji Polski. Jednak, gdy przez dwa lata nie dostał powołania do seniorskiej kadry Niemiec - na co bardzo liczył - zadeklarował pomoc swojej drugiej ojczyźnie. Powołanie wysłane przez Franciszka Smudę krytykowało wtedy kilku byłych piłkarzy m.in. Radosław Gilewicz (obecny członek sztabu Brzęczka), który sygnalizował, że w kadrze może pojawić się rozłam. Polański ostatecznie w niej zagrał. W sumie przez 3 lata w biało-czerwonej koszulce wystąpił 19 razy, ale temat jego podejścia do tych występów jeszcze powracał.

Moda na naturalizowanych piłkarzy w naszej kadrze, czy też bardziej potrzeba, by ją zasilali już trochę minęła. Może dlatego, że teraz to Polacy często wiodą prym w mocnych zagranicznych klubach, a na kilku pozycjach zmienników nie brakuje. Jedynym graczem, który o polski paszport musiał się specjalnie starać jest Thiago Cionek. Jego pradziadkowie byli Polakami, a on sam przez 4 lata grał w Jagielloni Białystok. W kadrze wszyscy już do niego przywykli.

- Thiago to Polak - uśmiecha się podpytywany przez nas o sprawę zawodnik Fortuny Dusseldorf Dawid Kownacki. O Kittelu słyszał, zna jego liczby, kojarzy historię kontuzji wie, że jest na dobrej drodze do Bundesligi (HSV jest drugie w tabeli 2. Bundesligi). Choć to może być jego konkurent na lewe skrzydło nie ma uprzedzeń, ale zaznacza:

- Grając w naszej reprezentacji musisz być pewny, że to jest twoja reprezentacja, że czujesz się Polakiem. Nie można funkcjonować na zasadzie: do tamtej kadry mnie nie wzięli, to zagram dla innej, bo jest taka możliwość - mówi o swym ogólnym podejściu do naturalizowanych piłkarzy Kownacki. Dodaje:

- Nigdy nie będziemy wiedzieć co naturalizowani zawodnicy mają w głowie i jak postrzegają grę w nowej reprezentacji.

27 lat i młodzież Brzęczka

Przy Kittelu warto zaznaczyć, że choć urodził się on w Niemczech w miejscowości Giessen, to jego rodzice i dziadkowie pochodzą ze Śląska. Na zachód wyjechali w latach 80-tych. Piłkarz w domu dalej ponoć używa polskiego języka. W wywiadach deklaruje, że ogląda mecze biało-czerwonych. W przeszłości Kittel grał w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec, dla których zagrał 12 razy zdobywając łącznie dwa gole. Potem w jego karierze przeszkodziły kontuzje kolana.

Abstrahując od obecnej i przyszłej formy Kittela, to podczas marcowych powołań Brzęczka gracz HSV będzie miał już 27 lat. Trudno wiązać z nim dłuższą przyszłość w biało-czerwonej kadrze. Tę polski selekcjoner zresztą chce odmładzać. To dlatego na skrzydle gra ostatnio Szymański, zadebiutował tam też Jóźwiak, blisko składu jest Bielik, a w kolejce czekają też inni młodzi.

Biorąc pod uwagę wszelkie za i przeciw, szanse by Kittel mógł myśleć o wyjeździe na Euro w polskiej koszulce, nie wydają się duże. Poza tym na taki turniej czasem od liczb, osiągnięć, popularności danego gracza ważniejszy jest inny aspekt. Didier Deschamps jasno oznajmił, że powołując graczy na Euro 2016 nie zawsze decydował się na najlepszych, a na takich, którzy mieli stworzyć najlepszą drużynę. Wicemistrzostwo Europy zdobyte przez Francję wskazywało, że wyszło na jego. Po późniejszym mistrzostwie świata nikt już z nim nie polemizował. Zawsze mocni piłkarsko “Trójkolorowi” już jakiś czas temu zrozumieli, że turniej wygrywa się nie tylko na boisku, ale też poza nim.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ