Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jerzy Brzęczek bije kolejne rekordy polskich selekcjonerów. W jednym musi dogonić Gmocha

Chociaż są spore zastrzeżenia co do gry kadry, to Jerzy Brzęczek zapisał się już tymi eliminacjami w historii polskiej piłki. W XXI wieku nie mieliśmy trenera, który po czterech meczach miał komplet punktów, a w XX wieku udało się to tylko jednemu.

10 czerwca na Narodowym było czuć atmosferę święta. Na telewizorach i telebimie leciały najważniejsze i najpiękniejsze gole strzelane przez biało-czerwonych w ich 100-letniej historii. Były obrazki z meczów ze Stadionu X-lecia, czy fragmenty zwycięskiej walki z ZSRR z bramkami Cieślika. Było trafienie na Wembley Domarskiego, mecz na wodzie, gole Szarmacha i Bońka na mistrzostwach świata, w tym jego hattrick z Belgią. Była ta bardziej współczesna historia. Radość z awansu na długo wyczekiwany mundial ekipy Engela, czy eliminacyjny sukces Janasa. Nawet akcja Błaszczykowskiego z Lewandowskim, po której Polska zdobyła gola w trafieniu z Grecją na naszym Euro budziła nostalgię. Był też historyczny sukces Nawałki z Niemcami. Do tego wszystkiego były piękne hasła: dumni, odważni, waleczni, prawdziwi. To wszystko z okazji 100-lecia Polskiego Związku Piłki Nożnej. Były też przygotowane wcześniej okazjonalne biało-czerwone koszulki i byli kibice, w budzącej respekt liczbie 57229. Potem był też mecz z Izraelem.

Zobacz wideo

Święto uczcili

I tego fragmentu poniedziałkowego święta można było się najbardziej obawiać. Po pierwszych trzech spotkaniach eliminacji Euro 2020 narzekać mogliśmy na wszystko. Mieliśmy problemy z przeprowadzaniem składnych akcji, z przytrzymaniem piłki lub jej zagraniem wyżej niż do obrońców, z prostym podaniem do kolegi, który dreptał kilkanaście metrów dalej. O strzeleckich okazjach w meczach z Austrią i Macedonią też nie ma co mówić. Dało się je policzyć na palcach jednej ręki.

Problemy były też w starciu z Izraelem, na szczęście tylko w pierwszych pięciu minutach, w których piłkę zabrali sobie goście. Rywal pokazał, że jest dobry technicznie, grał płynnie kilka razy zagroził naszej bramce. Późniejszy scenariusz meczu zaskoczył chyba największych optymistów. Piątek uderzył z ostrego kąta pod poprzeczkę. Z nieco szczęśliwie uzyskanego karnego (ręka przy zagraniu obronnym na skraju pola karnego) pewnie trafił Lewandowski.

Polscy kibice oglądali też akcję marzeń. Zieliński z połowy boiska dograł piłkę na nos wpadającego w pole karne Grosickiego. Zawodnik Hull uderzył bez przyjęcia. Nieustępliwość naszych szybko poskutkowała udanym przechwytem i wyłożeniem piłki przez Milika do Kądziora. Było 4:0 po niezłej grze z wiceliderem grupy G. Przecież tyle goli Polacy strzelili łącznie we wszystkich trzech meczach eliminacji. Tak wysoko nie wygrali od roku, gdzie na tym samym stadionie, w takim samym wymiarze rozbili Litwę. Wtedy to był mecz towarzyski, by naładować się dobrą energią przed mundialem. Tym razem zwycięstwo dawało 3 punkty. Kolejne trzy. To w tym całym święcie jest kluczowe.

Brzęczek pobije rekord Gmocha?

Jeśli nawet starcia z Austrią, Łotwą czy Macedonią pozostawiły niedosyt, to zapewniały nam po 3 punkty. Z Izraelem dołożyliśmy kolejne trzy. Różnica była tylko taka, że teraz doszły do nich gromkie brawa. Mimo dotychczasowej krytyki, jaka spadała na głowę Jerzego Brzęczka najważniejszego jest po jego stronie. Liczby Polaków cieszą bardziej niż zwykle.

Żaden selekcjoner w XXI wieku po swych czterech pierwszych meczach o punkty (el. ME lub MŚ) nie miał na swym koncie kompletu zwycięstw. Ci najlepsi – Adam Nawałka i Jerzy Engel mieli punktów po 10. Leo Beenhakker i Paweł Janas (w el. ME) ugrali 7 punktów. W trzech na czterech przypadkach zapewniało to nam awans na docelową imprezę. Janas w końcu też się na nią dostał. Co prawda dopiero za drugim razem, już walcząc o mundial. Wtedy po 4 meczach miał na koncie 9 punktów. Co więcej wynik Brzęczka można porównywać już tylko do osiągnięcia Jacka Gmocha, który podczas el. do MŚ 1978, wygrał 5 pierwszych meczów, a szósty zremisował. Takiej passy nie miał ani Antoni Piechniczek ani Kazimierz Górski. Zaznaczyć jednak trzeba, że Piechniczek przed MŚ w 1982 miał przed sobą tylko trzy kwalifikacyjne mecze. W dawniejszej historii systemy eliminacji były krótsze.

Mało rekordów? Żaden z selekcjonerów w całej naszej historii po 4 grach o eliminacyjne punkty nie mógł cieszyć się z czystego konta Polaków. Chociaż ostatnio narzekaliśmy na słabą skuteczność kadry i brak goli to także i w tej kwestii statystyki Polski poszły w górę. W tym wieku tylko ekipie Nawałki udało się po czterech grach mieć lepszy bilans bramkowy.

To wszystko w kontekście czterech meczów Brzęczka sprawia - że choć prezent selekcjonera z Truskolasów na 100-lecie polskiej piłki może się podobać tylko w jednej czwartej, to jednak z jego wartością i oryginalnością będzie zapamiętany.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ