Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Polska nie zagrała tak bezbłędnie, jak nam się wydaje. Prawda leży pośrodku

W piątek nawet na horyzoncie nie było widać pomysłu na grę, a po weekendzie - nagle i nieoczekiwanie - wszystko zaczęło funkcjonować. No, może nie do końca, bo nikt nie machnął czarodziejską różdżką. Prawda leży gdzieś pośrodku. Biało-czerwoni zagrali dobrze, ale wcześniej zadbali o to, żeby poprzeczka nie wisiała zbyt wysoko.

Pod szyldem „odwaga”

Polska i sceptycyzm to nierozłączny duet. Tylko że w tym przypadku nieufność jest czymś całkowicie uzasadnionym i to nie jedynie przez spotkanie z Macedonią Północną (zwycięstwo 1:0), które pokazało, że trudno wskazać zarówno bieżącą strategię, jak i wyciągnąć jakieś dalekosiężne wnioski. Piłkarze Jerzego Brzęczka bez większych problemów rozprawili się z Izraelem, ale to wcale nie oznacza, że teraz czeka ich świetlana przyszłość i mogą już rezerwować hotel na finał ME 2020. Zwycięstwo – nawet 4:0 – trudno potraktować jako fundament pod styl kadry narodowej.

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, że w porównaniu do ostatniego starcia, zmienił się jeden element. Nie chodzi tu o Krzysztofa Piątka, który zajął miejsce Przemysława Frankowskiego, a o aspekt mentalny. Chociaż należy podkreślić, że dla dobra drużyny lepiej nie rozstawać się z taktyką na dwóch napastników. Najistotniejsza była jednak odwaga. Biało-czerwoni podchodzili znacznie wyżej, nie bali się nałożyć wysokiego pressingu na linię obrony przeciwnika i – co chyba najważniejsze – częściej grali z pierwszej piłki do przodu, starając się wykorzystać element zaskoczenia. Udało się również trochę zdynamizować grę po odbiorze, dzięki nieco bardziej skonkretyzowanym obowiązkom zawodników ze środka pola. Z założenia Mateusz Klich trzymał się znacznie bliżej sektora ofensywnego, Piotr Zieliński poruszał się w okolicach bocznej strefy, natomiast Grzegorz Krychowiak operował bezpośrednio przed defensywą.

Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że to dookreślenie ról nie wynikało ze strategii, a z własnego poczucia obowiązku poszczególnych graczy. Owszem, przesunięcie Zielińskiego i ogólny rys charakterologiczny zespołu zostały narzucone przez sztab szkoleniowy, a tym samym większa liczba zawodników została zaangażowana w ofensywę. I chociaż miało być odważnie i do przodu, to reszta cech piłkarzy wynikała z przebiegu spotkania i właśnie tej werwy, a niekoniecznie z taktyki.

Mecz wygrany w głowie

Dość wyraźnie było to widoczne na przykładzie prostych sytuacji w czasie wstępnej fazy rozegrania. Ruch Kamila Glika w głąb pola nie dynamizował gry, bo zarówno Klich, jak i Krychowiak poruszali się w jednej linii i nie pokazywali się do podania. Podobny problem napotykał pomocnik Leeds, kiedy będąc pod presją rywala, potrafił zastawić się z piłką i mimo wszystko był w stanie zagrać do przodu, ale kompletnie nie miał do kogo, bo w tym czasie jego koledzy skrywali się za Izraelczykami.

Zupełnie inaczej wyglądało zachowanie piłkarzy Jerzego Brzęczka już w toku akcji, np. po odbiorze. Wówczas gracz Lokomotiwu Moskwa nie tracił cennych sekund na ocenę sytuacji – jak kilka dni temu – a zagrywał bezpośrednio do przodu. Często w ten sposób szukał Tomasza Kędziory prostopadłymi podaniami lub próbował przerzutów na przeciwległą flankę do Bartosza Bereszyńskiego. I właśnie poprawioną decyzyjność można uznać za kluczowy element gry biało-czerwonych.

Bo tak naprawdę, nadal trudno wyodrębnić pomysł, który stoi za zwycięstwem Polaków. Na próżno wypatrywać choćby najprostszych schematów. Na palcach jednej ręki można policzyć sytuacje, gdy próbowali wymienić dwa-trzy podania, jakoś rozegrać, wykorzystać potencjał środka pola, i dopiero wtedy uruchomić napastników. Nie – większość piłek była kierowana bezpośrednio na flankę i tak samo bezpośrednio dośrodkowywana. Akcje jak przed golem Piątka, kiedy Lewandowski zagrał genialne prostopadłe podanie, należały do rzadkości. Właściwie jedyny element, który faktycznie można uznać za wypracowany i w dużym stopniu przemyślany, to wysoki pressing – zorganizowany, wymierzony, zaplanowany.

Wady wymazane, zalety na piedestale

Warto zatrzymać się na trochę dłużej przy grze środkowych pomocników. Grali do przodu, nie zwlekali z podaniami aż przeciwnik zdąży odbudować ustawienie i właśnie w dużej mierze czerpali z szybko podejmowanych decyzji – to wszystko prawda. Nie należy jednak zapominać o ich bardziej defensywnych obowiązkach. Bo chociaż przerażenie ustąpiło miejsca odwadze, to wcale nie oznacza, że tworzyli jeden blok albo że doskonale wiedzieli, jakie zadania realizują w swoich sektorach, jeśli chodzi o działania destrukcyjne.

Dość dobrze obrazują to akcje z pierwszej połowy, kiedy szczególnie aktywny był Beram Kayal. Pomocnik świetnie radził sobie i w sytuacjach 1v1, i 1v2. Wielokrotnie nie miał większych trudności z minięciem przeciwnika na skrzydle (zarówno Kędziory, jak i Zielińskiego), ale też popisywał się świetną kontrolą nad piłką w środku pola. Tam kilka razy pokazał, że piłkarze Jerzego Brzęczka nadal mają spore problemy z szybką reakcją, co wynika m.in. z bardzo rozproszonego ustawienia i wciąż niedostatecznie określonych obowiązków (zwłaszcza właśnie na asekuracji). Gracz Brighton był brany w kleszcze i przez duet Krychowiak-Klich, i Klich-Zieliński, a mimo wszystko potrafił się przedrzeć w okolice 16.-25. metra. Dobrze współpracował z Eranem Zahavim, z którym z powodzeniem zamieniał się miejscami (napastnik schodził wówczas niżej, na odegranie piłki, po czym szybko wracał w pole karne) i gdyby nie to, że obaj długo zwlekali z oddawaniem strzałów, biało-czerwoni mogliby się znaleźć w większych opałach. Uwagę w pierwszej fazie meczu (15-20 minut) przykuwał również Bibras Natcho, który regulował tempo ataku pozycyjnego swojej drużyny.

Kibice potrzebowali sygnału, że w reprezentacji wciąż są zawodnicy głodni zwycięstw, którzy potrafią prosto kopnąć piłkę. Dostali taki sygnał, ale to nie czas i miejsce na wymazywanie wad. A już na pewno nie na hurraoptymizm. Przez weekend błędy nie zostały wyeliminowane, a po prostu przykryte pewnością siebie i odwagą.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ