Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Eran Zahavi jak Robert Lewandowski: talentem do strzelania goli kadrę przerastał od dawna

Andreas Herzog zastał Erana Zahaviego rozedrganego, a zamienił w najlepszego strzelca eliminacji Euro. Wreszcie Zahavi robi w kadrze to, za co Guangzhou płacą mu miliony dolarów.

Właściwie to Herzog nawet go nie zastał. Gdy obejmował kadrę, Eran Zahavi był tam wyrzutkiem. Dziś trwają dyskusję, czy to już piłkarz wszech czasów reprezentacji. Wtedy dyskutowano, czy jeszcze w kadrze zagra. Jesienią 2017 cisnął w trawę opaskę kapitana podczas meczu z Macedonią (jeszcze nie Północną), gdy Izrael przegrywał, a publiczność w Hajfie buczała na piłkarzy. Głównie właśnie na Zahaviego, piłkarza z Tel Awiwu. – Oszczędzę pracy tym wszystkim komisjom, które się teraz zbiorą w mojej sprawie, tym wszystkim komentatorom, którzy będą rozważać, co ze mną zrobić: odchodzę z kadry – mówił Zahavi. Komisja i tak się zebrała, dała mu roczną dyskwalifikację. Minister sportu Miri Regev powiedziała, że rzucając opaskę Zahavi zdeptał wartości, które Izrael wpaja swojej młodzieży. Wszystko to nawet dobrze pasowało do izraelskiej piłki reprezentacyjnej: dramy, spory, co eliminacje zawiedzione nadzieje, przekonanie że talenty tu są, tylko im się nie chce, podziały klubowe i wyznaniowe zatruwające życie kadry. 

Zobacz wideo

Bardzo też pasowało do Erana Zahaviego, który jest najlepszym izraelskim piłkarzem swojego pokolenia, ale gdzie dwóch izraelskich kibiców, tam trzy zdania na jego temat. Zahavi był trzy razy królem strzelców izraelskiej ligi, w tym raz z rekordowymi 35 golami w 36 meczach, ale w reprezentacji nie potrafił się do tej skuteczności nawet zbliżyć. Grał w Lidze Mistrzów i z Hapoelem Tel-Awiw, i z Maccabi Tel Awiw, ale jeśli były piłkarz Hapoelu trafia do Maccabi, to już ma armię wrogów. W listopadzie 2014 Zahavi został zaatakowany przez chuligana Hapoelu na murawie, podczas derbów. Wygrał to starcie, ale został zdyskwalifikowany za to, że odpowiedział ciosami. Zawsze ciągnęły się za nim jakieś kontrowersje, i opinia piłkarza, który jest świetny, ale mógłby być dużo lepszy, gdyby bardziej chciał.

„A gdzie ten Herzog pracował? W USA? No to świetnie, jakby uczył Chińczyków krykieta”

W to wszystko wszedł w sierpniu 2018 roku Aleksander Herzog i powiedział: nie interesuje mnie to w ogóle. Nie interesuje mnie, czy piłkarz jest Żydem czy Arabem, czy się uważa za artystę czy wyrobnika, nie interesuje mnie, o co się akurat kłócicie i co o mnie mówią byłe gwiazdy reprezentacji czy telewizyjni eksperci. A mówili np. jak Eyal Berković, były piłkarz West Hamu i Manchesteru City, że pomysł zatrudnienia Herzoga jest rodem z psychiatryka. Piłkarz, który strzelił gola pozbawiającego Izrael baraży o mundial 2002 ma teraz prowadzić kadrę? – Przecież on jest tu nienawidzony – mówił Berković. Jeden z ekspertów w studiu TV wezwał władze izraelskiej piłki, żeby się z powodu zatrudnienia Herzoga w komplecie podały do dymisji. Dla niego ta miała tylko jedno wytłumaczenie: niedługo wcześniej dyrektorem sportowym związku został Austriak  Willi Ruttensteiner i szukał kumpla do plażowania w Tel Awiwie i wieczorów w knajpach. – A gdzie ten Herzog pracował? W USA (Herzog był przez kilka lat asystentem Juergena Klinsmanna – red.)?  Niezłe referencje, to tak jakby uczył krykieta w Chinach – mówił dziennikarz, który dziś przyznaje, że Herzoga trochę nie docenił.

Plan Herzoga: do atakowania talent ma tylko kilku i trzeba im podporządkować resztę drużyny

- Izrael do wielkiego turnieju zakwalifikował się raz w historii, w 1970 roku, ale my zawsze uważamy, że powinniśmy awansować. Że jesteśmy dobrzy, mamy kreatywnych piłkarzy, musimy grać odważnie. Do ataku! A Herzog przyszedł i ocenił sytuację realnie. Kogo mamy? Ze czterech piłkarzy dobrych w atakowaniu, których trzeba tak obudować solidnością, żeby z nich wydobyć atuty. To ma być drużyna piłkarzy najlepiej pasujących do siebie, a nie najlepszych w Izraelu. Ponadprzeciętny talent do atakowania ma boczny obrońca Taleb Tawatha i trzeba tak zorganizować ruch wokół niego, żeby ten talent wydobyć. To samo dotyczy innych atakujących. Jeszcze przed meczem z Austrią wszyscy krzyczeli na Herzoga: dlaczego tego powołałeś, dlaczego tego wystawiasz, dlaczego gra piłkarz, który nie gra w klubie? A Herzog powiedział: gra, bo ja w niego wierzę. Kropka. Wy myślicie że ja chcę źle dla drużyny? Po pokonaniu Austrii była już cała kolejka do ściskania mu rąk - mówi Sport.pl Liav Nachmani z  „Israel Hayom”. 

Nawet 15 milionów rocznie w Chinach

Najbardziej tę zmianę podejścia widać właśnie po Eranie Zahavim. Od lat był najskuteczniejszym izraelskim napastnikiem, ale nie pokazywał tego w kadrze. Był gwiazdą ligi izraelskiej, a dziś zarabia gigantyczne pieniądze w chińskim Guangzhou R&F, gdzie po kolejnych podwyżkach może w sezonie, jak wyliczają izraelscy dziennikarze, zebrać z pensji i premii nawet 15 milionów dolarów, a liczbą goli i znaczeniem dla drużyny regularnie spycha w cień niektóre  brazylijskie czy argentyńskie gwiazdy ściągnięte do Chin za dużo większe pieniądze. Nigdy nie wypadł z trójki najskuteczniejszych piłkarzy ligi, teraz znów prowadzi w klasyfikacji strzelców. Po nieudanym transferze do Palermo, gdzie strzelił dwa gole w dwa lata, ciągle czuje że ma jeszcze coś do udowodnienia w Europie. Ale z Chin dostaje już propozycje przekraczające 20 milionów rocznej pensji, a ma blisko 32 lata. Czy warto szukać spełnienia w Europie za wszelką cenę? Zwłaszcza jeśli już je zaczął znajdować w kadrze?

Gdy obejmował ją Herzog, Zahavi miał 36 meczów i ledwie 6 bramek w drużynie narodowej. U Herzoga w samych eliminacjach Euro 2020 Zahavi zdobył już więcej, aż 7 bramek. Gdyby utrzymał to tempo, mógłby pobić eliminacyjny rekord Roberta Lewandowskiego i Davida Healy’ego, którzy w walce o Euro 2016 strzelili po 13 goli.

Maszyna do goli: głową, nogą, z wolnego, z gry, z bliska i daleka

Ta nowa solidność drużyny, jej ruch bez piłki, urozmaicenie ataków, pomysł jak odciągnąć uwagę obrońców od głównego strzelca, to wszystko odmieniło Zahaviego tak, jak kiedyś Roberta Lewandowskiego pomysły Adama Nawałki. Była presja, chimeryczność, zniechęcenie, a po przyjściu Herzoga jest przyjemność, natchnienie, wszechstronność. Punkt ze Słowenią Zahavi zapewnił Izraelowi płaskim strzałem z kilkunastu metrów. Austrii najpierw wbił dwie bramki głową, trzecią strzałem zza pola karnego, a przy czwartej asystował. Łotwie w ostatni piątek strzelił pierwszą z rzutu wolnego, drugą zza pola karnego z akcji, po zdobyciu przestrzeni, a trzecią z pola karnego, kończąc dwójkową kontrę. Wydawało się, że nadchodzi czas Munesa Dabbura, gwiazdy Red Bulla Salzburg, kupionej właśnie przez Sevillę. To jego najbardziej obawiał się przed startem eliminacji Jerzy Brzęczek, Zahavi był ze zrozumiałych powodów w cieniu. Minęło kilka miesięcy Izrael przyjeżdża do Warszawy bez Dabbura, któremu datę ślubu ustaliła narzeczona i nie było przeproś, a izraelscy dziennikarze pytania, czy to osłabienie, zbywają machnięciem ręki: ważne, że jest Zahavi. A polskich obrońców czeka dziś wiele pracy, by Zahaviego nie było.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ