Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tu rządzi futbol i dobra zabawa! Znakomity mecz na MŚ U-20 w Polsce

- Tu rządzi futbol - taki oto komunikat powinien rozbrzmieć na stadionie w Gdyni przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Ani kalkulowanie, ani tym bardziej murowanie nie miały wstępu na murawę, bo motywem przewodnim meczu ogłoszono dobrą zabawę.

Styl wolny

Można rozgrywać na jeden kontakt w trójkącie, dryblować do granic możliwości i nawet wdawać się w pojedynki, które normalnie byłyby skazane na porażkę. Wszystko jest dozwolone. Warunek jest jeden: trzeba się przy tym dobrze bawić. Na szczęście ani reprezentacja Stanów Zjednoczonych, ani Ekwadoru nie miała najmniejszych problemów z realizacją wstępnego wymogu.

Zobacz wideo

Na pierwszy rzut oka można było mieć jednak pewne wątpliwości, czy piłkarze Taba Ramosa faktycznie są w stanie dać się ponieść grze i dorównać rywalowi poziomem wyluzowania. Potrzebowali jakichś piętnastu minut, żeby wkręcić się na odpowiednie obroty. Wcześniej nie do końca wiedzieli, jak się ustawić, żeby chociaż na chwilę przejąć inicjatywę i też mieć coś z gry w piłkę. Przede wszystkim zwracał uwagę wysoki pressing, który na linię obrony przeciwnika nakładało ofensywne trio (a czasem kwartet) z Ekwadoru. Był on na tyle dobrze zorganizowany, że Jankesi nie mieli innego wyjścia poza wycofywaniem do Davida Ochoi. Gdyby spróbowali na tym etapie zawiązywać atak pozycyjny krótkimi podaniami, istniałaby duża szansa, że skończy się to niebezpieczną stratą w okolicach 16.-25. metra od własnej bramki.

W pierwszej fazie meczu największą uwagę przykuwał ekwadorski duet Gonzalo Plata-Jordan Rezabala, który raz za razem dość łatwo znajdował sobie miejsce albo między dwoma liniami rywala, albo już bezpośrednio między defensorami. Robił to w nie byle jaki sposób, bowiem najczęściej bazował na dynamicznym rozpoczęciu akcji, któremu towarzyszyła wymiana podań na jeden kontakt. Nie miałoby to oczywiście racji bytu bez świetnej kontroli nad piłką, którą dysponują obaj gracze. I właściwie to można potraktować jako największą broń zawodników Jorge Celico.

Futbol i fajerwerki

W samym sposobie rozegrania, który preferowali Trójkolorowi, za każdym razem było coś efektownego. Ale Ekwador to nie tylko tego typu fajerwerki. Bo owszem, poszczególni piłkarze świetnie łączyli wyszkolenie techniczne z szybkością podejmowanych decyzji, ale przy tym wcale nie zaniedbywali kwestii taktycznych. Akurat to ostatnie najwyraźniej było widoczne po 75. minucie, już przy stanie 2:1 dla zawodników z Ameryki Południowej, kiedy trochę bardziej skoncentrowali się na rozkładaniu sił. Mniej było szarży, więcej przemyślenia.

Konsekwentne ustawienie było najwyraźniej widoczne, kiedy Jankesi starali się zawiązać akcję od tyłu. W zależności od tego, jaki kierunek ataku wybrali, wyglądało to różnie, ale najczęściej najpierw celowali w boczny sektor, później środek, a następnie przeciwległą stronę. Na tej podstawie bardzo dobrze było widać, jak przesuwa się cały kwartet ofensywny Ekwadoru, który wykonywał kawał dobrej roboty właśnie w tej fazie gry. Najpierw JhonEspinoza i Gonzalo Plata ograniczali przestrzeń na flance, następnie ten drugi, zaledwie 18-letni gracz Sportingu, wspomagał Leonardo Campanę w centralnej strefie, a kiedy akcja przeniosła się ponownie bliżej skrzydła, to pałeczkę przejmowało trio Alexander Alvarado-JordyAlcivar-Luis Castillo (dwaj ostatni to zmiennicy).

Jednocześnie należy podkreślić, że reprezentanci Stanów Zjednoczonych grali w tym czasie dość wolno, raczej w jednym tempie, a w ten sposób ich zadanie wydawało się być szczególnie utrudnione. I to nawet mimo że SerginoDest przejął wówczas (jeszcze) więcej obowiązków w ofensywie. Już wcześniej notorycznie okupował prawą flankę i od czasu do czasu ścinał do środka, żeby poprawić swoją pozycję lub wykorzystać wolną przestrzeń, ale w końcowej części spotkania znacznie częściej pojawiał się również w rozegraniu. Wówczas zajmował miejsce bezpośrednio przed linią obrony, a po podaniu od razu ruszał do przodu. Natomiast jeśli w pierwszej połowie zdarzały mu się takie manewry, to raczej przeprowadzał je skrzydłem.

Magiczne buty

Zanim jednak gracze Jorge Celico zmienili tryb gry na minimalnie bardziej energooszczędny, można było odnieść wrażenie, że futbol to dla nich świetna zabawa. Bardzo wyraźnie było to widoczne na przykładzie zawiązania ataku od tyłu, kiedy akcje dynamizowano wymianą krótkich piłek na jeden kontakt. Zawodnicy ustawiali się na tyle blisko siebie, że w niemalże każdej chwili mogli domagać się podania zwrotnego. Nie wchodzili sobie w drogę, więc ta sieć połączeń była naprawdę rozbudowana.

Wystarczy rzucić okiem na to, z jaką łatwością Espinoza rozgrywał z Rezabalą i Cifuentesem w bocznej strefie, żeby momentalnie akcja przeniosła się do środka pola. Jednocześnie, dokładnie w tej samej chwili, pojawiała się opcja przeniesienia ciężaru gry do Alvarado. W ten sposób dość łatwo przedostawali się pod pole karne Jankesów. Tylko że ta dynamika nie brała się znikąd – zaczynała się w kierunkowym przyjęciu, czerpała z dobrej komunikacji i jeszcze zahaczała o wyszkolenie techniczne. To ostatnie rzucało się w oczy zwłaszcza w przypadku Platy, dla którego nie robiło różnicy czy jest to sytuacja 1v1, czy 1v2. Po prostu pakował się w drybling i doskonale wiedział, co chce taką grą osiągnąć. I najważniejsze – zwykle realizował swój cel. To samo tyczy się decyzyjności, bo kiedy miał oddać strzał, to po prostu to robił. Nie musiał poprawiać sobie piłki na nodze.

Ale nie tylko Ekwadorczycy dostali zawyżony przydział na magiczne buty. Pod tym względem, z podopiecznych Taba Ramosa najbardziej na pierwszy plan wybijał się Alex Mendez. 18-latek zwracał na siebie uwagę świetną kontrolą nad piłką, którą łączył z dobrą oceną sytuacji. Warto zatrzymać się zwłaszcza przy tym drugim elemencie, bo często właśnie ten zawodnik zajmował się wprowadzeniem piłki do gry. Kiedy to robił, nie wybierał kierunku akcji dopiero w momencie podania –zdawało się, że od dłuższego czasu ma w głowie cały plan. Poza tym dysponuje niezłym uderzeniem z dystansu i raczej – podobnie jak Plata – nie ma problemu z decyzyjnością. Trochę gorzej w jego przypadku wyglądała asekuracja defensywy. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że obie drużyny nie nałożyły sobie większych ograniczeń. Ich gra była na tyle efektowna, że gdyby było można, to po wielu zagraniachwystrzeliłyby fajerwerki. Ale nie jestem przekonana, czy zawodnikom zrobiłoby to większą różnicę, bo pierwsze miejsce w hierarchii ich priorytetów bezsprzecznie okupowała radość z gry w piłkę nożną.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ