Tak ma wyglądać skład Polaków na Łotwę. Wirus może popsuć plan Jerzego Brzęczka

Jak będzie wyglądał skład reprezentacji Polski na mecz z Łotwą w eliminacjach Euro 2020? Kluczowe decyzje personalne mogą zapaść dopiero kilka godzin przed spotkaniem. Winny temu jest wirus, który może popsuć plan Jerzego Brzęczka. Niepewna jest gra m.in. Jana Bednarka czy Bartosza Bereszyńskiego.
Zobacz wideo

Wirus, który Polacy prawdopodobnie przywieźli z Wiednia, zaatakował połowę składu, który w Austrii eliminacje rozpoczął od zwycięstwa. Na sobotniej konferencji prasowej selekcjoner Jerzy Brzęczek przyznał, że z problemami zdrowotnymi borykają się Wojciech Szczęsny, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Mateusz Klich czy Krzysztof Piątek. W oficjalnym treningu co prawda udziału nie wzięli tylko Bednarek z Bereszyńskim, ale grupa piłkarzy osłabionych infekcją jest szersza. Do tego doszedł krwiak Piotra Zielińskiego, który pojawił się po upadku w meczu z Austrią. Decydując się na wybór jedenastki, Brzęczek będzie musiał kierować się więc nie tylko umiejętnościami piłkarskimi i formą zawodników, ale także stanem zdrowia. To sprawia natomiast, że kluczowe decyzje mogą zapaść dopiero kilka godzin przed meczem.

Najwięcej znaków zapytania jest w obronie

Jeżeli sztab medyczny na czele z doktorem Jackiem Jaroszewskim postawi zawodników na nogi, na kilku pozycjach nie będzie niespodzianek. W bramce – tak jak w Wiedniu – stanie Wojciech Szczęsny. Parę obrońców stworzą Kamil Glik i Jan Bednarek. Gdyby jednak stoper Southampton nie był w stanie wystąpić od początku, jego miejsce może zająć Michał Pazdan, który w Turcji powrócił do żywych. Jego postawę selekcjoner docenił już w czwartek, gdy 31-letniego obrońcę posłał do boju w ostatnich minutach arcyważnego meczu. Również na skrzydłach ponownie powinniśmy zobaczyć Bartosza Bereszyńskiego (na lewej obronie) i Tomasza Kędziorę. Stan Bereszyńskiego jest jednak na tyle poważny, że jego występ stoi pod znakiem zapytania. Gdyby najlepszy spośród reprezentacyjnych bocznych obrońców zasiadł na ławce, na prawej flance znów powinien zagrać Kędziora, a na lewej zagra Arkadiusz Reca, który w tym roku zaliczył trzy mecze, w których zebrał tylko 23 minuty. Innych rozsądnych opcji Brzęczek nie ma, bo do dyspozycji pozostali tylko Artur Jędrzejczyk i Robert Gumny.

Brzęczek: Piątek zagra jeśli będzie zdrowy

Rzadko zdarza się, aby selekcjoner dzień przed meczem zdradził swoje decyzje personalne. W sobotę Brzęczek przyznał jednak, że szykowany do wyjściowej jedenastki jest Krzysztof Piątek. – Jeżeli wszystko będzie dobrze, to zobaczymy Krzyśka w podstawowym składzie – powiedział na konferencji trener. Dodał też: „W grupie przeziębionych niestety jest Krzysiek. Zastanawialiśmy się, czy ma wziąć udział w treningu, ale ostatecznie pojawi się na zajęciach (…). Był w trzyosobowej grupie, która na dzień dzisiejszy najbardziej ucierpiała ze względu na infekcję. Ale z Krzyśkiem podjęliśmy decyzję, że stan nie jest aż tak zaawansowany, żeby nie wyszedł na trening. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało w sobotę wieczorem i tuż przed meczem”. Piątek prawdopodobnie stworzy więc duet z Robertem Lewandowskim, którego występ nie jest zagrożony. Oznacza to, że na ławce rezerwowych zasiądzie Arkadiusz Milik.

Pomoc nie potrzebuje pomocy

Żadnych zmian nie powinno być wśród pomocników. Na środku ponownie zagrają Mateusz Klich i Grzegorz Krychowiak, a na skrzydłach Kamil Grosicki z Piotrem Zielińskim. Wielkie nadzieje pokładane są szczególnie w tym drugim. W Wiedniu Piotr kilkukrotnie udowodnił swój talent. W niedzielę będzie miał kolejną szansę, aby zespół poprowadzić do zwycięstwa. Na boisku – choć pewnie nie od początku – możemy zobaczyć Przemysława Frankowskiego, który był jasnym punktem otwarcia eliminacji mistrzostw Europy. W tej chwili jest on bliżej gry, niż Kuba Błaszczykowski, który na razie przegrywa rywalizację z graczem Chicago Fire.

Gdyby selekcjoner zdecydował się na taki właśnie skład, oznaczałoby to, że mecz zaczniemy w ustawieniu 1-4-4-2. Ten sam system był pierwszym z którego skorzystali Polacy w Austrii. Po przerwie Brzęczek przesunął na boisku kilku zawodników i kadra zaczęła grać taktyką 1-4-2-3-1. Być może także w Warszawie zobaczymy te ustawienie, choć na PGE Narodowym w spotkaniu z Łotwą reprezentacja Polski od pierwszej do ostatniej minuty powinna atakować.

Przewidywany skład na mecz z Łotwą: Wojciech Szczęsny - Bartosz Bereszyński (Arkadiusz Reca), Kamil Glik, Jan Bednarek (Michał Pazdan), Tomasz Kędziora - Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich, Kamil Grosicki, Piotr Zieliński - Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek.

Więcej o: