Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Portugalia - Polska. Kamil Grosicki: Piłkarze z młodzieżówki będą na nas naciskać. Nasza piłka nie ma przyszłości? To nieprawda

Musimy pamiętać o zawodnikach z młodzieżówki. Oni na pewno będą naciskać na pierwszą kadrę. Nie jest tak, że polska piłka nie ma przyszłości. Moim zdaniem tą przyszłość ma - powiedział po zremisowanym 1:1 meczu z Portugalią reprezentant Polski Kamil Grosicki. Piłkarz Hull pochwalił Piotra Zielińskiego i Thiago Cionka.

Jest pan zadowolony z przebiegu meczu z Portugalią?

Kamil Grosicki: Trzeba cieszyć się z punktu, który daje nam pierwszy koszyk. Wielu ludzi spisywało nas na straty; mówiono, że gramy bez podstawowych piłkarzy i nie mamy szans. A my wiedzieliśmy, że idziemy w dobrym kierunku. Udowodniliśmy to na murawie: mieliśmy dobre sytuacje bramkowe, każdy walczył za każdego. Portugalia przeważała, miała piłkę przy nodze, ale to normalne, bo nie graliśmy z byle kim. Jako kapitan jestem dumny z tej drużyny.

Wynik 1:1 jest lepszy niż gra, czy gra była lepsza od wyniku?

W pierwszej połowie przegraliśmy 0:1 i nie mieliśmy wielu sytuacji, ale robiliśmy to, czego oczekiwał od nas trener i wyglądało to fajnie. Nie baliśmy się brać odpowiedzialności za grę. W kadrze jest wielu nowych zawodników, choćby w defensywie, która zaprezentowała się z dobrej strony. Piotrek Zieliński zagrał jak za najlepszych czasów. W obronie solidną firmą był ThiagoCionek. Drużyna pokazał się z dobrej strony i trzeba się z tego cieszyć. Oczywiście, że chcieliśmy wygrać, ale trener Brzęczek i tak był zadowolony, że po ciężkich momentach potrafiliśmy się podnieść i wywalczyliśmy remis, który dał nam upragniony pierwszy koszyk.

Jak ocenia pan swoją grę? [OCENY POLAKÓW]

Więcej było mnie w defensywie, niż w ofensywie. Graliśmy nisko w pressingu, bo z takim zespołem jak Portugalia przede wszystkim trzeba dobrze bronić. Może czasami zabrakło ostatniego podania, czasem wyprowadzenia piłki, ale na pewno nie zabrakło mi serducha.

Kiedy dowiedział się pan o tym, że Jerzy Brzęczek przekaże panu kapitańską opaskę?

Kiedy usłyszałem, że Robert Lewandowski wyjedzie ze zgrupowania to przekalkulowałem sytuację i domyśliłem się, że mogę być brany pod uwagę. Nie wiedziałem tylko czy trener powierzy opaskę zawodnikowi, który ma najwięcej występów, czy podejmie inną decyzję. Ostatecznie to ja zostałem kapitanem i miałem przyjemność wyprowadzenia reprezentacji na mecz z tak silną drużyną jak Portugalia. Cieszę się, że we wtorek nie przegraliśmy, a wręcz pokazaliśmy się kibicom z dobrej strony. Myślę, że powinniśmy się z tego rezultatu cieszyć.

Stresował się pan, kiedy Arkadiusz Milik drugi raz podchodził do rzutu karnego?

Przede wszystkim cieszę się, że Arek w końcu się przełamał. Wiemy przecież, że presja ciąży na nim od dawna. Dziś powtórzył karnego i udowodnił, że jest graczem silnym psychicznie.

Kto podjął decyzję o tym, że karnego wykonywać będzie Milik?

Selekcjoner przed meczem to ustalił. Arek już za kadencji Adama Nawałki był wyznaczony do strzelania jedenastek zaraz po Robercie Lewandowskim. W Guimaraes pokazał wielką klasę, bo powtórzenie karnego to nie jest łatwa sprawa. Przy drugim strzale pilnowałem linii, bo ostatnio widziałem w Internecie filmik na którym sędzia powtarzał karnego trzydzieści razy. Pomyślałem sobie: Jezus Maria, może ten sędzia będzie powtarzał to w nieskończoność!

Remis przywieziony z Portugalii dajenam przed przerwą zimową nieco nadziei?

Przed nami długa przerwa. Wszyscy ci, którzy mają w klubach problemy, muszą to sobie poukładać, bo jak przyjedziemy na reprezentację w marcu to musimy być w top formie. Trzeba pamiętać, że są chłopaki z młodzieżówki, którym gratuluję super wyniku. Oni na pewno także będą naciskać na pierwszą drużynę. Nie jest więc tak, że polska piłka nie ma przyszłości. Bo przyszłość ma. Trzeba tylko trochę spokoju i wiary, a wyniki przyjdą.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ