Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Portugalia - Polska. Milik sobie postrzelał, ofensywa nie myślała o Lewandowskim, fatum minęło

Spotkanie Polski z Portugalią (1:1) idealne nie było, ale miało kilka pozytywów. Wreszcie bez porażki, znów z golem, a Arkadiusz Milik pokazał, że do bramki rywala trafić może nawet dwa razy.

Milik czekał ponad rok

Arkadiusz Milik na bramkę w kadrze czekał 14 miesięcy, ponad 550 minut. I nie zawiódł w decydującym momencie, nawet gdy trzeba było powtórzyć rzut karny. Oddychał głęboko, na swoją próbę czekał długo, stojąc przed szansą zapewnienia Polsce pierwszego koszyka w eliminacjach Euro, z 11 metrów uderzył idealnie.

W każdym razie Milika nikt już nie będzie pytał, kiedy strzelił ostatniego ważnego gola w kadrze i dlaczego było to na Euro w meczu z Irlandią Północną. Po leczeniu dwóch okropnych kontuzji, po słabszym mundialu, radość, którą dało mu to trafienie, widać było z daleka. 

Polska - Portugalia 1:1. Komentarze: "Powtórka meczu z Japonią"

Bez Lewandowskiego też jest atak

Mecz z Portugalią pokazał, że absencja Lewandowskiego nie jest dramatem naszej ofensywy. Jeśli skrzydłowi funkcjonują na odpowiednim poziomie, a w akcje włączają się też boczni obrońcy, Polska stwarza sobie sytuacje. W meczu z Portugalią ich egzekutorem mógł być Przemysław Frankowski. Graczowi Jagiellonii zabrakło niewiele, by wykorzystać którąś z dwóch dobrych sytuacji. Za to ambicji, chęci gry do przodu, ganiania za rywalami i odbierania im piłek nie można było mu odmówić. Frankowski po słabszym w kadrze wrześniu, w październiku nie zagrał wcale. Za to w listopadzie jego 156 minut z Czechami i Portugalią z ciekawością każą wyczekiwać marca.

Blisko strzelenia gola był w Portugalii Tomasz Kędziora, który po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego (przeszedł u Brzęczka ciekawą drogę: od braku powołania we wrześniu, do opaski kapitańskiej w listopadzie) z wolnego trafił w słupek. Bartosz Bereszyński też starał się pomagać kolegom z ofensywnych formacji. Nie zawiódł ani z przodu, ani z tyłu, gdzie grał przecież na lewej obronie, czyli nie na swojej nominalnej pozycji prawego defensora. W sumie Brzęczek po manewrach w obronie wyjeżdżał z Portugalii bez większego szwanku, choć strach i niepewność była, bo sytuację kadrową miał nie do pozazdroszczenia.

Pod nieobecność Lewandowskiego nieco bardziej aktywny niż z Czechami starał się być Zieliński. Na tym jednak pochwały jego występu trzeba by zakończyć. Jeden celny z trzech oddanych strzałów to wynik przeciętny. Ofensywne walory starał się też pokazywać w Portugalii Damian Kądzior..

Tu narodziła się kadra Jerzego Brzęczka? Reprezentacja w końcu zagrała na miarę możliwości

Fatum kadry zakończone

- Nie wiem, co od pewnego czasu wisi nad tą drużyną. Mieliśmy sytuacje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Straciliśmy gola po prostym błędzie - mówił po jednym z meczów kadry Kamil Grosicki. Jego słowa można właściwie dopasować do wszystkich spotkań za kadencji Brzęczka. Szczególnie do ostatnich starć z Czechami i Włochami. Jeśli los był w nich dla nas  szczególnie okrutny, to w Portugalii zaczął się lekko uśmiechać. Gol stracony przez kadrę nie był z gatunku tych dwóch anormalnych w meczu z tym samym rywalem z Chorzowa. Nie padł w 93. minucie tak jak w meczu z Włochami. Nie był wynikiem jakichś rażących błędów indywidualnych (choć pewnie niektórzy zauważą bierność Klicha), a raczej precyzyjnego dośrodkowania Sanchesa i fenomenalnej główki Silvy.

Sytuacja z rzutem karnym też była dla kadry dość szczęśliwa. Danilo nie faulował Arkadiusza Milika bardzo wyraźnie, a jednak skończyło się to podwójną karą dla Portugalii: jedenastką i czerwoną kartką.

Przyjmijmy zatem wersję, że w Portugalii, w ostatnim meczu przed losowaniem eliminacji Euro 2020 polecimy już bez problemów z losem.

Nikt nie narzeka na wynik

Niedosyt, jeśli chodzi o wynik reprezentacji, mieliśmy ostatnio w meczu w Bolonii. Tam wygrana z Włochami wydawała się być w naszym zasięgu. Kolejne cztery spotkania przyniosły jednak rozczarowanie. Po listopadowym meczu z osłabioną i napoczętą Portugalią można było iść za ciosem. Szukać ofensywnego wariantu z Krzysztofem Piątkiem, nie wymieniać nudnych podań między obrońcami, nie kraść każdej sekundy nawet kosztem żółtej kartki. Można było, ale po co? By poprawić sobie humor? W obliczu chudego lata i jesieni kadry, zawalonego mundialu i spadku do grupy B Ligi Narodów bardziej chodziło o uniknięcie kolejnej porażki – utraty rozstawienia przed losowaniem el. Euro 2020.

Na teren rywala - który nie przegrał meczu od czerwca, a patrząc tylko na spotkania o stawkę to od 15 miesięcy - jechaliśmy z celem wyszarpania punktu. Ekipa Brzęczka grała o wynik i ten wynik osiągnęła. Utrzymała się w pierwszym koszyku kosztem Niemców.  Pomogła sobie przed losowaniem 2 grudnia. I warto tę zadaniowość kadry we wtorkowy wieczór mimo wszystko docenić. 

Portugalia - Polska 1:1. Jerzy Brzęczek wysłał specjalne pozdrowienia jednemu z krytyków

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ