Portugalia - Polska. Grzegorz Krychowiak: Stać nas, by wygrywać mecze z lepszymi od siebie [ROZMOWA]

- Skuteczna defensywa, walka jeden za drugiego. To wszystko w przeszłości dawało nam wyniki. Teraz też stać nas, by wygrywać mecze z lepszymi od siebie - twierdzi Grzegorz Krychowiak, reprezentant Polski, która we wtorek o 20.45 zakończy rok meczem z Portugalią w Lidze Narodów.

Bartłomiej Kubiak: Po czwartkowej porażce 0:1 z Czechami da się w ogóle znaleźć jakieś pozytywy?

Grzegorz Krychowiak: Pozytywna była np. nasza reakcja po straconej bramce. Ale wcześniej, szczególnie w pierwszej połowie, graliśmy słabo. Czesi stwarzali sobie za dużo sytuacji po naszych błędach. Prostych błędach.

Prostych, czyli jakich?

- Były za duże odległości między zawodnikami, szwankowała komunikacja. W ogóle uważam, że od jakiegoś czasu brakuje nam takiej stabilności. Na boisku są momenty, w których przez 10-15 minut gramy dobrze, a potem jeden czy dwa proste błędy sprawiają, że tracimy bramki. Na szczęście w łatwy sposób - analizując, rozmawiając, powtarzając pewne schematy na treningach - można te błędy wyeliminować.

„Obecnie widzimy Krychowiaka, który biega w jednym tempie, krzyczy i gestykuluje” - tak po meczu z Czechami twój występ w „Polsacie Sport” ocenił były reprezentant Polski Paweł Golański.

- Nie chcę tego komentować. Każdy ma prawo do oceny i własnego zdania.

Reprezentacja. Artur Jędrzejczyk nie zagra z Portugalią

Brzęczek twierdzi, że prawdziwego Krychowiaka zobaczymy dopiero na wiosnę, po tym, jak w końcu dobrze przepracuje okres przygotowawczy. Zgadasz się?

- Prawda jest taka, że przez cztery ostatnie lata - z różnych powodów - nie przepracowałem porządnie żadnego okresu przygotowawczego. Latem też nie. Przed sezonem zaliczyłem raptem cztery treningi. Ale jak będzie na wiosnę? Nie wiem, zobaczymy. W tej chwili nikt tego nie wie.

Jesteś w tej reprezentacji długo, przypominasz sobie tak trudny moment?

- Mieliśmy taki całkiem niedawno - kilka miesięcy temu, w lipcu, po mistrzostwach świata. Wtedy było gorzej. A nawet dużo gorzej, bo spadła na nas większa krytyka, nastroje były zdecydowanie podlejsze.

Czego najbardziej potrzebuje obecna reprezentacja?

- Zwycięstwa.

Takiego spektakularnego jak np. cztery lata temu z Niemcami?

- Nie, po prostu zwycięstwa. Zwykłej wygranej, na którą czekamy od pięciu spotkań.

Polska - Portugalia. Jerzy Brzęczek powinien przetestować kilku piłkarzy

W Guimaraes, gdzie we wtorek zmierzycie się z Portugalią, może być o to niezwykle trudno.

- Rywal jest bardzo wymagający, ale jestem pozytywnie nastawiony. Mało kto na nas liczy, lecz ja cały czas uważam, że stać nas na lepszą grę niż ostatnio. Nadal, jak udawało nam się to dwa lata temu, możemy wygrywać mecze z lepszymi od siebie. By to osiągnąć, trzeba ciężko pracować - wiadomo. Ale potrzebny jest też czas - wspólne minuty na boisku, bo w gruncie rzeczy jesteśmy nowym zespołem. Zwłaszcza w defensywie.

Brzęczek mówi, że defensywa to w tej chwili największy problem reprezentacji.

- Mamy problemy w strefie obronnej. Mówię strefie, bo bronimy całym zespołem. Każdy z nas, poczynając od napastnika, jest odpowiedzialny za grę w defensywie. Nawet najlepsza czwórka obrońców na świecie nie poradzi sobie, gdy reszta zespołu im nie pomoże. W tym aspekcie musimy zrobić postęp. Wrócić do tego, co było, do tych najlepszych lat reprezentacji, kiedy przez skuteczną obronę, dzięki walce jeden za drugiego, osiągaliśmy dobre wyniki. Może nie były one spektakularne, ale pewnie ogrywaliśmy rywali 1:0, 2:0.

Reprezentacja. Robert Lewandowski prawdopodobnie nie poleci do Portugalii. Kapitan kadry ma kłopot z lewym kolanem

Miesiąc temu mówiłeś, że w przeszłości chciałbyś się przenieść z pomocy na środek obrony. Może to jest właśnie ten moment, by pod nieobecność kontuzjowanego Kamila Glika pomóc tej reprezentacji z tyłu?

- Jeżeli selekcjoner będzie ode mnie tego oczekiwał, jestem do dyspozycji. Nie widzę żadnego problemu. Tym bardziej że w Lokomotiwie grywałem na środku obrony. Uprzedzając jednak kolejne pytanie: na razie nic o takiej zmianie nie wiem. Ani nie trenowaliśmy takiego wariantu, ani nie rozmawiałem o tym z selekcjonerem. Choć akurat rozmawiać chyba nie muszę, bo trener doskonale wie, że mogę też mu się przydać z tyłu, na środku obrony.

Dla ciebie to byłaby duża zmiana?

- Praktycznie żadna. Gra wyżej, w pomocy, może daje nieco więcej przyjemności: zawsze masz więcej kontaktów z piłką, kopiesz ją częściej do przodu, ale to są detale. Najważniejsze, żebyśmy wygrywali.

Więcej o: