Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski. Wykonawcy wciąż poszukiwani. Jerzy Brzęczek zaczyna ostatni etap przygotowań kadry do eliminacji Euro 2020

Jerzy Brzęczek zaskoczył po raz kolejny. Na ostatnim etapie przygotowań do eliminacji Euro 2020 selekcjoner zdecydował się dać szansę piłkarzom Pogoni Szczecin, pokazać żółtą kartę Karolowi Linettemu i jeszcze raz wyciągnąć dłoń do Kuby Błaszczykowskiego.

W poniedziałek selekcjoner Jerzy Brzęczek ogłosił swoje trzecie – i ostatnie w tym roku – powołania. Kolejne dopiero za cztery miesiące, przed meczami eliminacji mistrzostw Europy. Trener zamyka pomału swoje laboratorium, choć podczas meczów towarzyskich z Czechami i Portugalią postanowił jeszcze raz poeksperymentować. Szansę otrzymali obserwowani od kilku tygodni młodzi piłkarze Pogoni Szczecin: Hubert Matynia i Adam Buksa. Powołań nie otrzymali natomiast zawodnicy, którzy do tej pory nie martwili się o miejsce w kadrze: Karol Linetty i Rafał Kurzawa. Walka o miejsce w drużynie, która będzie walczyć o awans na Euro 2020, trwa więc na całego. Dziś pewne jest tylko to, że selekcjoner Brzęczek nie będzie już kombinował z ustawieniem. Kadra ma wrócić do klasycznej taktyki z dwoma skrzydłowymi.

Reprezentacja Polski. Od poważnej kontuzji do kadry narodowej. Hubert Matynia powołany przez Jerzego Brzęczka

Brzęczek kolejny raz wyciąga dłoń do Kuby

Duże kontrowersje po raz kolejny budzi powołanie przyspawanego do ławki rezerwowych, a ostatnio wręcz do trybun, Jakuba Błaszczykowskiego. Sytuacja 32-letniego skrzydłowego dotychczas była zła lub bardzo zła. Teraz jest już dramatyczna. Od początku sezonu Kuba pojawił się na murawie dwukrotnie: w Bundeslidze rozegrał 7 minut, w Pucharze Niemiec 12. Także ostatni mecz obejrzał siedząc wśród kibiców. Cios zadany Polakowi przez Bruno Labbadię był o tyle bolesny, że Wolfsburg grał z poprzednim klubem Błaszczykowskiego – Borussią Dortmund. Poza kadrą Kuba znalazł się także, gdy „Wilki” mierzyły się z Fortuną Dusseldorf i Bayernem Monachium. Całe szczęście, że coraz głośniej mówi się o powrocie piłkarza do Wisły Kraków. Gdyby zimą nie udało się zrealizować tego transferu, szanse na powołanie Błaszczykowskiego na marcowe mecze eliminacji Euro 2020 spadłyby do zera. Tym razem Brzęczek zdecydował się kolejny raz podać dłoń swemu siostrzeńcowi i powołał go mimo, iż w tym sezonie Kuba gra mniej, niż pominięci Arkadiusz Reca i Rafał Kurzawa.

Reprezentacja Polski. Hubert Matynia: Na początku pomyślałem, że telefon od selekcjonera to żart

Żółte kartki dla Linettego i Kurzawy

Reca i Kurzawa mogli liczyć na wiele cierpliwości selekcjonera, ale ta dobiegła końca. W Bergamo obrońca jest tylko widzem. 23-latek może się pochwalić tylko jednym meczem rozegranym w eliminacjach Ligi Europy, bo w Serie A nie zdążył zadebiutować. Najpierw na przeszkodzie stanęła jego forma sportowa, a później kontuzja, która wykluczyła go z gry w spotkaniach z Parmą i Bolonią. Uraz doskwierał mu już podczas zgrupowania w Katowicach. To właśnie problemy zdrowotne są oficjalnie powodem niepowołania ulubieńca Brzęczka.

Na brak problemów nie narzeka Kurzawa, którego francuskie media okrzyknęły niedawno „odludkiem” i zarzuciły mu brak znajomości jakiegokolwiek języka obcego. Polak w Ligue1 zebrał 200 minut, ale biorąc pod uwagę, że udało mu się to przez 12. kolejek, to nie ma się czym chwalić. W październiku i listopadzie skrzydłowy trzykrotnie nie pojawił się na boisku, a gdy trener Christophe Pelissier dał mu szansę przeciwko Nantes, ta trwała tylko 11 minut.

Brzęczek długo wysyłał sygnały, że powołaniami chce pomóc swoim piłkarzom. Do tej pory dając im kredyt zaufania naraża się jednak głównie na krytykę. W meczu z Włochami w Chorzowie Reca należał do najsłabszych na boisku; w trzech spotkaniach (z Włochami, Irlandią i Portugalią) Kurzawa biegał z zarzuconą na plecy peleryną niewidką; Kuba – choć strzelił gola Portugalii – był zamieszany w utratę bramek w spotkaniach z Italią i Irlandią. Miarka się przebrała i na kolejne mecze zaproszenie dostał wyłącznie ten ostatni. Jeśli Reca i Kurzawa do wiosny nie wrócą do regularnej gry, to z kadrą mogą pożegnać się na dłużej.

Jerzy Brzęczek powołał piłkarzy do reprezentacji Polski. Decyzje wzbudziły spore kontrowersje

Posiłki ze Szczecina zamiast Żurkowskiego

Brzęczek jeszcze raz zaskoczył. Na swoje pierwsze zgrupowanie powołał Rafała Pietrzaka z Wisły Kraków, a także Adama Dźwigałę i Damiana Szymańskiego z Wisły Płock. Tym razem szansę dostali inni młodzi piłkarze, z Pogoni Szczecin: 23-letni Hubert Matynia i rok młodszy Adam Buksa. Selekcjoner nie mógł jednocześnie skorzystać z kilku innych graczy. Z kontuzją pachwiny wciąż zmaga się obrońca Lokomotiwu Moskwa Maciej Rybus, który dopiero po wizycie w Warszawie u doktora reprezentacji Jacka Jaroszewskiego zaczyna wychodzić na prostą. Urazu barku w meczu z Pogonią nabawił się Maciej Makuszewski, którego teraz czeka trzytygodniowa przerwa. Do pełni sił wraca też Taras Romanczuk, który przez ostatnie kilka tygodni leczył uszkodzony kręgosłup. Powołanie prawdopodobnie otrzymałby pomocnik Szymon Żurkowski, którego sztab obserwuje od dawna. Ma on jednak pomóc reprezentacji U-21, która niedługo powalczy z Portugalią o awans do młodzieżowych mistrzostw Europy.

Mimo problemów ze zdrowiem czy regularną grą niektórych kadrowiczów, Brzęczek kolejny raz zignorował kilku piłkarzy. Pominięci zostali grający regularnie w Serie A Thiago Cionek i Bartosza Salamon, podstawowy stoper Rostowa Maciej Wilusz i Jarosław Jach z Rizesporu. Tradycyjnie powołania nie otrzymał Adrian Mierzejewski, który po ostatnim meczu ligi chińskiej znów znalazł się w jedenastce kolejki u boku Alexa Teixeiry. Również Kamil Wilczek, mający w tym sezonie już trzynaście bramek, nie znalazł się na opublikowanej w poniedziałek liście. Największym zaskoczeniem jest brak Karola Linettego, który od początku kadencji Adama Nawałki, czyli od pięciu lat, był piłkarzem powoływanym. W ostatnich meczach Karol regularnie jednak zawodził i Brzęczek postanowił pokazać mu żółtą kartkę.

Reprezentacja Polski. Powołania na mecze z Czechami i Portugalią

Eksperymenty będą, ale nie z taktyką

Przed zgrupowaniem jedno wydaje się jasne: selekcjoner chwilowo porzucił testy taktyki bez skrzydłowych i na ostatnie w tym roku mecze wróci do ustawienia z bocznymi pomocnikami. Tego domagali się zresztą sami zawodnicy, a i prezes PZPN Zbigniew Boniek stwierdził w końcu, że skoro kadrowicze chcą tak grać, to należy im to umożliwić. W niedawnej rozmowie ze Sport.pl Brzęczek tłumaczył: „Mam świadomość, że w tej chwili brakuje nam trochę czasu, aby ten sposób gry dalej doskonalić. Sprawa wygląda mniej więcej tak: z jednej strony nie mam czasu, z drugiej widziałem, że po zmianie taktyki na tą ze skrzydłowymi prezentowaliśmy się lepiej. Wiem, że zawodnicy są przyzwyczajeni do grania w systemach 4-4-2 czy też 4-2-3-1”. Znakiem zapytania pozostają więc jeszcze wykonawcy taktyki. A ci – co selekcjoner Brzęczek udowodnił listopadowymi powołaniami – wciąż są poszukiwani.

Reprezentacja Polski. Zbigniew Boniek nie godzi się na pomysł Jerzego Brzęczka

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ