Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga Narodów. Polska - Portugalia. Bez skrzydeł, pomysłu i efektów. Eksperyment nie wypalił

- Graliśmy pierwszy raz w tym ustawieniu, trenowaliśmy go bardzo krótko, więc trudno wymagać, by wszystko od razu działało jak należy. Wiadomo jednak, że trener traktuje te mecze jako poligon doświadczalny - przyznał po meczu z Portugalią (2:3) Mateusz Klich. Wtórowali mu inni piłkarze, którzy zdawali sobie sprawę, że eksperyment gry bez skrzydłowych nie wypalił.

W to, że Portugalia jest od Polski zespołem lepszym przed meczem nie wątpił chyba nikt. Wystarczy bowiem spojrzeć na pary, które na murawie Stadionu Śląskiego stanęły naprzeciw siebie. Pomocnik Manchesteru City (Bernardo Silva) mierzył się z rezerwowym pomocnikiem Amiens (Rafał Kurzawa) i obrońcą, który dopiero odbudował formę w Legii Warszawa (Artur Jędrzejczyk). Napastnik Sevilli (Andre Silva) biegał w sektorze rezerwowego obrońcy Southampton (Jan Bednarek), a wciąż szukający formy pomocnik Łokomotiwu Moskwa (Grzegorz Krychowiak) walczył o dominację w środku pola z zawodnikiem, który w ostatnich latach rozegrał niemal 200 spotkań w Sportingu (William Carvalho). Jerzy Brzęczek doskonale wiedział, że Portugalczyków trzeba czymś zaskoczyć, by ich pokonać, zdradzali to również zawodnicy. - Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Zdawaliśmy sobie sprawę z jakości i umiejętności Portugalczyków. Robiliśmy wszystko, by ich zaskoczyć i dobrze się przygotować, ale to nie wystarczyło - przyznał po czwartkowym meczu Rafał Kurzawa.

>> Polska - Portugalia. Stały fragment gry i długo, długo nic

Bez skrzydeł i środka pola

Selekcjoner wymyślił, że groźne skrzydła reprezentacji Portugalii zneutralizuje… formacją z brakiem skrzydłowych. Zdecydował się bowiem na wystawienie trzech środkowych pomocników (Klich, Krychowiak, Kurzawa), a przed nimi postawił na Piotra Zielińskiego. Głównym założeniem takiego sposobu gry było przejęcie kontroli nad środkiem pola i spokojne rozprowadzanie akcji. Wydaje się, że do tego jednak potrzebni byli piłkarze o nieco innej charakterystyce. Klich od początku meczu był bowiem niewidoczny, pojawił się tylko raz, pod koniec pierwszej połowy, by później się znowu odmeldować. Po zmianie stron potruchtał jeszcze kilkanaście minut i został zdjęty z boiska. A może kilkanaście minut pobiegał, bo gdyby jego poruszanie nazwać truchtaniem, to poruszanie się Krychowiaka trzeba byłoby nazwać czołganiem. 28-latek zachowywał się bowiem tak, jakby ktoś kazał mu grać w zwolnionym tempie. W każdym kolejnym zagraniu wyglądał, jakby mu nie zależało, jakby się nie chciało. Biegał, bo trzeba było sprawiać pozory, podawał, bo trzeba się było pozbyć piłki. Blokował strzały, ale tylko dlatego, że cofał się zbyt głęboko. Krótko mówiąc: poza jednym dobrym podaniem (które ogólnie było jednym z jego pierwszych kontaktów z piłką), nie pokazał kompletnie nic, a dowodem i podsumowaniem jego słabej gry była sytuacja z końcówki meczu, gdzie Renato Sanches przebiegł spokojnie obok niego i oddał strzał w kierunku naszej bramki, ostatecznie obroniony przez Łukasza Fabiańskiego. Wymowne było to, jak wówczas spojrzał się na niego Jan Bednarek (wcześniej na starszego kolegę krzyczał), czy Artur Jędrzejczyk, który całą akcję skwitował krótkim spojrzeniem i zakryciem twarzy dłońmi.

>> Mateusz Klich: Początek był niezły, ale na nasze nieszczęście mecz trwa 90 minut

Krychowiak zawiódł i irytował. Nie tylko jednak on spisał się słabo. Podobnie zagrał bowiem wspomniany już Klich, ale także Rafał Kurzawa. To po jego błędzie w ustawieniu Portugalczycy strzelili gola na 1:1. Starając się często pomagać w ataku, zapominał o asekuracji Jędrzejczyka. A nawet jak nie zapominał, to po prostu nie umiał pomóc na tyle, by powstrzymać zawodników rywali. Najgorzej zachował się jednak przy trzecim golu gości. Biernie przyglądał się biegnącemu z piłką Bernardo Silvie, który spokojnie minął pięciu polskich zawodników, a następnie posłał mierzone uderzenie przy słupku. Fabiański nie był w stanie sobie z nim poradzić.

>> Kamil Glik: Tak nie może to wyglądać. Gramy nierówno, nie stwarzamy sytuacji

Potrzeba czasu i automatyzmów?

Gra bez skrzydłowych, taką grą była jednak tylko w teorii. W praktyce wiadomo było, że na boki boiska najczęściej schodzić mają Klich i Kurzawa. Pierwszy miał pomagać Bereszyńskiemu, a drugi Jędrzejczykowi. Ani jeden, ani drugi tego jednak nie robił. Pomocnik Leeds skutecznie asekurował zawodnika Sampdorii jedynie w pierwszym kwadransie, później często o tym zapominał, a o swoich obowiązkach zapominał też sam Bereszyński, który w czwartek nie przypominał zawodnika prezentującego się bardzo dobrze we Włoszech. Możliwe jednak, że wynikało to właśnie z innego ustawienia, w którym 26-latek częściej musiał podłączać się do akcji ofensywnych.

>> Zbigniew Boniek: Straciliśmy bramki po głupich błędach

Zupełnie inaczej było jednak z lewej strony, gdzie ustawiony w teorii za napastnikami Kurzawa miał wspierać Jędrzejczyka. Nie od dziś jednak wiadomo, że piłkarz Amiens do najszybszych i najzwrotniejszych nie należy. Już w pierwszej połowie wykorzystywał to Rafa Silva, a kiedy Bernardo Silva zobaczył, jak funkcjonuje współpraca Kurzawy z Jędrzejczykiem, a w zasadzie jej brak przez obowiązki Polaka w środku pola, bezlitośnie zaczął z tego korzystać.

Taka sytuacja może wynikać z braku automatyzmów i tego, że biało-czerwoni w podobnym ustawieniu trenowali zaledwie kilka dni. - Czy gra bez nominalnych skrzydłowych to jest przyszłość tej reprezentacji? Ciężko powiedzieć. Na pewno w meczu z Portugalią popełnialiśmy dużo błędów w tym ustawieniu, brakowało automatyzmów. Ale to były błędy indywidualne, dosyć proste, które łatwo można naprawić, wyeliminować - mówił po meczu kapitan reprezentacji, Robert Lewandowski.

>> Robert Lewandowski o przyczynach porażki z Portugalią: Popełnialiśmy proste błędy

Nie było drużyny

Nowa formacja odsłoniła także inne braki. Pokazała bowiem, że w drużynie Brzęczka duży problem leży w komunikacji i współpracy. Piłkarze nie reagowali na pressing rywali, a przeciwnikom wbiegających z piłką na ich połowę nie utrudniali życia. Zagęszczony środek pola przyniósł efekt dokładnie odwrotny do zamierzonego - każdy patrzył na kolegę i czekał, aż ten spróbuje powstrzymać rywala, aż ktoś "wyskoczy" i zabierze piłkę. Tak było m.in. przy trzecim golu dla Portugalii, kiedy Kurzawa grzecznie odprowadził pod swoje pole karne Silvę, tak było też w końcówce, kiedy Sanchesa Krychowiak tylko odprowadzał wzrokiem. Nowy system sprawił więc, że nie tylko nie funkcjonowały skrzydła i środek pola. Biało-czerwoni nie funkcjonowali też jako drużyna. Brakowało wzajemnego wsparcia, dobrej energii.

>> Fernando Santos ocenił mecz Polski. Kurtuazja albo niezbyt dokładne oglądanie meczu

Wyrwa w środku pola

Wspomniane kłopoty to nie wszystko. Najgorzej wyglądało bowiem kontrolowanie przestrzeni między formacjami, a także między poszczególnymi zawodnikami w środku pola. Krychowiak cofał się zbyt głęboko, Kurzawa i Klich często nie wiedzieli, jak i gdzie mają się ustawiać, a wszystko sprawiało, że Portugalczycy bez problemu omijali drugą strefę. A nawet jak Polacy im to trochę utrudniali, to ich długie podania niemal zawsze docierały do adresatów, podczas gdy piłkarze Brzęczka - jak przy stracie drugiego gola, gdy Bereszyński i Glik nie poradzili sobie z podaniem na pięćdziesiąt metrów - biernie patrzyli, jak piłka spada pod nogi Silvy. Przy bramce na 1:2 Glik co prawda próbował jeszcze interweniować, ale trudno mu było uniknąć gola samobójczego. 

>> Mateusz Klich nie zagra z Włochami. Problem też w obronie?

Największe braki widoczne były na wspomnianej lewej stronie obrony. Jak przyznał po meczu Piotr Zieliński, Kurzawę, który miał asekurować Jędrzejczyka, zabezpieczać miał właśnie on. I wydaje się, że to wszystko było dla piłkarzy po prostu zbyt skomplikowane. Za dużo bowiem w nowym systemie założeń nietypowych dla danych graczy. Takich, do których kompletnie nie są przyzwyczajeni, a czas na naukę był krótki. - Nowe ustawienie? Potrzeba czasu, by je dopracować. Ale nie wiem, czy w kolejnych meczach będziemy nim grać, proszę pytać trenera. Dla mnie, jeśli mam być szczery, gra z typowymi skrzydłowymi a bez skrzydłowych, bardzo się nie różni. Może w tym pierwszym wariancie częściej schodzę do boku. To znaczy, taki schemat ćwiczyliśmy przed meczem. Że jeśli Rafał Kurzawa ruszał skrzydłem, to miałem go zabezpieczać. Czy wychodziło? Nie chcę mówić na gorąco. To materiał do analizy - przyznał po czwartkowym spotkaniu Zieliński.

>> Portugalskie media: Błaszczykowski odmienił Polskę

Materiału do analizy rzeczywiście jest sporo, ale jeśli sztab szkoleniowy zauważy wszystkie braki nowego ustawienia, w meczu z Włochami raczej już z niego nie skorzysta, nawet pamiętając o tym, że - jak stwierdził Mateusz Klich - Liga Narodów to poligon doświadczalny. Skorzysta natomiast, najprawdopodobniej, z Jakuba Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego, bo ta dwójka po wejściu na boisko w starciu z Portugalczykami pokazała, że niezależnie od swojej sytuacji w klubach, w kadrze jest niezastąpiona. A gra bez nominalnych skrzydłowych, to gra bez pomysłu, efektów i szans na powodzenie.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ