Reprezentacja Polski przejęła inicjatywę już na początku meczu, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. To znaczy, mieliśmy kilka akcji, ale albo marnował je Milik, albo Piątek nie był w stanie poprawnie przyjąć piłki.
I choć to my przez długi czas sprawialiśmy wrażenie drużyny lepszej, to jako pierwsi bramkę zdobyli goście. W 51. minucie O'Dowda dośrodkował w pole karne, a kompletnie niepilnowany O'Brien z najbliższej odległości pokonał Szczęsnego. |
Głównymi winowajcami straconej bramki byli nasi stoperzy Kamiński i Glik, a także Błaszczykowski, który nie zablokował dośrodkowania. Obrońca AS Monaco chwilę później opuścił boisko, a w jego miejsce zameldował się Bednarek. Po godzinie gry na murawie pojawił się także Klich, który zmienił debiutującego w kadrze Piątka. Jednak napastnik Genoa nie przełożył formy klubowej na reprezentację. Właściwie to żadnego Polaka nie można po tym meczu pochwalić. A najgorszym na boisku był Karol Linetty, który miał wziąć ciężar gry na siebie, ale kompletnie zawiódł.
Mijały kolejne minuty, a mecz stawał się coraz nudniejszy. Irlandczycy umiejętnie zagęszczali środek pola, a Polacy nie potrafili się przedostać pod bramkę rywali. I kiedy wydawało się, że przegramy we Wrocławiu 0:1 to ładną dwójkową akcję przeprowadził Klich z Milikiem. Pomocnik Leeds United umieścił piłkę w siatce, po efektownej asyście napastnika Napoli.
Chwilę później Klich mógł zdobyć decydująca bramkę, ale zbyt lekko kopnął z dystansu, więc Randolph bez kłopotów złapał piłkę. Później wynik już się nie zmienił. Pocieszenie jest takie, że był to jedynie mecz towarzyski.
Najbliższe mecze reprezentacji Polski
11 października, Chorzów, godz. 20.45: Polska - Portugalia
14 października, Chorzów, godz. 20.45: Polska - Włochy
***
Polska - Irlandia. Nieudane eksperymenty Jerzego Brzęczka. "Tato, a gdzie jest Robert Lewandowski?"