Włochy - Polska. Głupi rzut karny rzuca cień na dobry mecz Błaszyczkowskiego w defensywie. W grze do przodu nie istniał

Błaszczykowski rozpoczął mecz z Włochami w wyjściowym składzie. Zagrał jednak na lewej, a nie na prawej pomocy. Długo był niewidoczny, obejrzał żółtą kartkę i rozpoczął akcję bramkową. Dobrze grał w defensywie, choć po sprokurowanym rzucie karnym dla Włochów nikt nie będzie o tym pamiętał. Wobec Kuby należy zmienić oczekiwania. Jerzy Brzęczek zrobił to jako pierwszy.

Wracał za Chiesą i gdy wreszcie go dogonił mógł powstrzymać się z interwencją. Włoch był z piłką na skraju pola karnego, w bezpiecznej odległości od bramki Fabiańskiego. Błaszczykowski zagrał poszedł na całość. Zaryzykował jedyny raz w tym meczu i fatalnie się pomylił. Rzut karny dla Włochów wykorzystał Jorginho.

Dodatkowy obrońca

Jakub Błaszczykowski przyjechał na zgrupowanie reprezentacji z bardzo lekkim bagażem minut rozegranych w klubie. Zaledwie siedem minut w Pucharze Niemiec i brak miejsca w kadrze Wolfsburga na mecze w Bundeslidze nie przeszkodziły Jerzemu Brzęczkowi zaprosić Kuby na swoje pierwsze zgrupowanie.

Zaskoczyć mogło jego ustawienie na lewej pomocy. Po pierwszych minutach wszystko było jasne. Swoim doświadczeniem i taktyczną odpowiedzialnością miał pomagać debiutującemu w reprezentacji Arkadiuszowi Recy. Młodszemu koledze oddawał też pole do ataków. Przed zmianą stron właściwie nie istniał w ofensywie. Po raz pierwszy zaatakował na początku drugiej połowy.

Błaszczykowski budził się dopiero, gdy przy piłce byli gospodarze. Wtedy jako jeden z pierwszych starał się przerywać ich akcje. Udawało się to robić już na połowie Włochów. Bez faulu odbierał piłkę Balotelliemu, Jorginho czy Gagliardiniemu, gdy wślizgiem wybił piłkę na aut i zapobiegł groźniej kontrze. Groźnej, bo większość Polaków była jeszcze wtedy pod polem karnym Donnarummy. Często faulował. Za jedno z takich wejść już w 18. Minucie zobaczył żółtą kartkę.  Nawet przy stałych fragmentach gry Kuba zabezpieczał zespół przed kontratakiem rywala. Po jego zagraniach, komentatorzy powtarzali tylko słowo „mądrze”. O ryzyku nie było za to mowy.

Błaszczykowski ma 32 lata i kilka kontuzji za sobą. Swoją karierę oparł na znakomitej dynamice, szybkości i zaciętości. Tej ostatniej wciąż odmówić mu nie można, ale atuty motoryczne zostały zatracone. Pokazała to sytuacja w pierwszej połowie, gdy miał jedną z nielicznych szans, by wejść w pojedynek z Zappacostą, minąć go i dośrodkować. Przed laty – firmowa akcja. Teraz Błaszczykowski wolał jednak zmienić kierunek biegu, zejść do środka i podać bezpiecznie do Klicha. Polska grała z Włochami bez skrzydłowego, którego stać na wygranie meczu w pojedynkę. Kuba nie zaryzykował aż do momentu, gdy pod koniec meczu sfaulował Chiesę w polu karnym.

Już nie jest frontmanem

To przecież skrzydłowy – powinien mieć fantazję, wyłamywać się ze schematów i kreować sytuacje napastnikowi. Błaszczykowski zagrał natomiast jakby był defensywnym pomocnikiem, którego największym grzechem jest strata piłki. Kibice pewnie chcieliby widzieć dryblera z krwi i kości, którym Kuba był przez pierwsze osiemdziesiąt meczów w kadrze. W takiej roli ma już niewiele do zaoferowania. Trzeba zmienić wobec niego oczekiwania, choć po stu meczach jest to niełatwe. Jerzy Brzęczek już to zrobił i w głównej roli obsadził innych. Błaszczykowskiego pewnie zostawi w kadrze jako solidne uzupełnienie.

Bo Kuba wciąż ma atuty, które tej drużynie mogą się przydać. Nowy selekcjoner jest zdecydowany na grę z wykorzystaniem skrzydłowych, mimo że urodzaj na tej pozycji już dawno w Polsce się skończył. Z gwiazdy Kuba może stać się zadaniowcem. Dobrym uzupełnieniem. Tak, jak w meczu z Włochami, gdy zagrał jako najbardziej defensywny skrzydłowy na świecie. Głupio spowodowany rzut karny rzuca się cieniem na jego dobry mecz w defensywie. Na grę do przodu, selekcjoner Brzęczek musi mieć jednak przygotowaną alternatywę. Najlepiej solidną, choć takiej na razie nie widać.

Więcej o: