Włochy- Polska. Niedosyt Klicha, zamienieni skrzydłowi, ambitny Reca dobre stałe fragmenty [Spostrzeżenia]

Błaszczykowski i Kurzawa po przeciwnych stronach. Trudno powiedzieć co zabieg Brzęczka dał reprezentacji. Klich krótko i z niedosytem. Reca był ambitny, ale zabrakło doświadczenia lub umiejętności. Stałe fragmenty i gra w środku pola miło zaskoczyły. Oto spostrzeżenia po zremisowanym 1:1 meczu Polski z Włochami.

Zaskakujący skrzydłowi

Jakub Błaszczykowski po prawej stronie, Rafał Kurzawa po lewej – tak było bardziej w teorii czy na telewizyjne grafice. Brzęczek ustawił swoich skrzydłowych po przeciwnych stronach. Pewnie liczył i zakładał, że będą częściej schodzili do środka i dość naturalnie korzystali ze swoich lepszych nóg. Być może intencją ustawienia Kuby po stronie Arkadiusza Recy była też chęć pewnego wsparcie (choćby doświadczeniem) debiutującego w biało-czerwonej koszulce zawodnika Atalanty.

Zamiana pozycji obu skrzydłowych nie dała jednak kadrze jakiegoś przełomu. Odnieść można było raczej wrażenie, że nasze boki w starciu z Italią funkcjonują słabo. Najgroźniejsze akcje Polaków mieliśmy po wymianach Lewandowskiego z Zielińskim w środkowej strefie boiska, dalekich podaniach, czy stałych fragmentach gry.

Błaszczykowski na lewej stronie był mało widoczny. W jednej z akcji defensywnych faulował rywala niedaleko pola karnego. Przez to szybko, bo w 18 minucie zarobił żółtą kartkę. Nie napędzał akcji Polaków. Trzeba jednak zaznaczyć, że to on po słabym podaniu Jorginho odbił piłkę do przodu i zapoczątkował bramkową akcję naszej kadry. W kilku sytuacjach widać było jednak jego boiskowy spryt, szczególnie gdy sam dał się sfaulować niedaleko pola karnego gospodarzy, czy gdy po pociągnięciu kilku metrów strzelał z dystansu.

W ostatnim kwadransie meczu Błaszczykowski faulował w polu karnym Chiesę, trafił co prawda w piłkę, ale rozpędzony rywal przeleciał przez jego nogi. Italia karnego wykorzystała.

Kurzawa był od niego nieco bardziej aktywny. Kilka razy próbował przedrzeć się prawą stroną. W kilku akcjach dobrze zagrywał kolegom na środek boiska. Mocniej i skuteczniej pomagał też w defensywie. Wygrał kilka górnych pojedynków przy stałych fragmentach gry.

Niedosytem z Klichem

Trudno rozpisywać się na temat występu Mateusza Klicha. Zawodnik, który błyszczy i gra regularnie w Leeds United, w spotkaniu w Bolonii wystąpił przez 55 minut. Szybko, bo w 14 minucie  obejrzał żółtą kartkę za ostry faul na rywalu. Zresztą nie było to jego jedyne  nieprzepisowe wejście w 1. połowie. Być może z tego powodu Brzęczek nie chciał za długo trzymać go na boisku. Na plus pomocnikowi zapisać trzeba dogranie do Lewandowskiego przy bramkowej akcji Polaków. Czy jeszcze coś więcej? Po jego występie pozostaje lekki niedosyt.

Reca z ambicjami, ale...

Na występ debiutanta patrzyliśmy ze szczególną uwagą. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy gracz Atalanty wykorzystał szansę, którą dała mu kontuzja Rybusa. Nie można mu było odmówić ambicji i tego, że bardzo chciał się pokazać. Na boisku w Bolonii wyglądał jednak jak piłkarz właśnie wyjęty z polskiej ekstraklasy. Futbolówka często mu uciekała, lub przyjmował ją tak, że nie ułatwiał sobie kolejnego ruchu. Starał się włączać w ofensywne akcje, ale czasami robił to narażając nas na kontry. Nie były one groźne bo 23-latek był na szczęście dobrze asekurowany. Regularna gra w Serie A na pewno sprawiłaby, że jego boiskowa odwaga i chęci przekładałyby się na pewniejszy i skuteczniejszy występ.

Stałe fragmenty

W meczu z Włochami Polacy, chociaż nie mieli wiele czasu, sprawiali wrażenie dobrze przygotowanych na stałe fragmentach gry. Było ich sporo w pierwszych 30 minutach spotkania. Po rzutach rożnych widzieliśmy kilka wariantów rozegrania. Wrzucenie piłki na bliższy słupek i przedłużenie jej głową, przez jednego z naszych pomocników mogło się skończyć golem Krychowiaka. Zawodnik Lokomotiwu uderzał na bramkę Donnarummy z bliskiej odległości. 

Dobre były też dogrania do wbiegającego na pełnej szybkości w pole karne Glika, który zresztą te ofensywne warianty z zapałem ćwiczył za trenera Ventury, będąc jeszcze graczem Torino.

Bramkarski podział

Mecz z Włochami nie przyniósł wielkich rozstrzygnięć jeśli chodzi o pozycję polskiego golkipera. Łukasz Fabiański nie popełnił w nim błędów. Ze starć z gwiazdami Napoli, Juventusu czy Nicei przeważnie wychodził obronną ręką. Popisał się też refleksem w sytuacji z 69 minuty, gdy odbił piłkę uderzaną z bliskiej odległości. Stresować się wtedy nie musiał i tak był spalony. Goręcej było kilka minut później, gdy piłka w stronę jego bramki zmierzała po rykoszecie jednego z naszych obrońców. Gola Fabiański puścił dopiero z karnego.

Fakt, że spotkanie może zaliczyć do udanych nie zmieni ustaleń, że Brzęczek będzie chciał w kadrze sprawdzić także jego rywali. Odbył rozmowę ze wszystkimi naszymi zaproszonymi na zgrupowanie bramkarzami i powiedział że na jesieni każdy z nich dostanie szansę. Oznacza to, że w następnym spotkaniu Ligi Narodów UEFA wystąpi Wojciech Szczęsny. Obaj nasi główni golkiperzy rozegrają po dwa spotkania o punkty. Łukasz Skorupski będzie mógł natomiast zaprezentować swoje możliwości w starciach towarzyskich. To oznacza, że rywalizacja na polskiej bramce będzie ciekawa.

Więcej o: