Liga Narodów. Włochy - Polska. Remis w pierwszym meczu Brzęczka

Reprezentacja Polski zremisowała swój pierwszy mecz w Lidze Narodów z Włochami (1:1). Biało-czerwoni długo prowadzili 1:0 i prezentowali się naprawdę dobrze, ale gola stracili po faulu Jakuba Błaszczykowskiego w 78. minucie.

- Zagramy na boisku Włochów i choćby z tego powodu to oni są faworytami tego starcia. Poza tym to naprawdę mocna drużyna, wystarczy spojrzeć na nazwiska zawodników, którzy tworzą trzon tej reprezentacji. Występują w najlepszych europejskich ligach, a w szczególności w Serie A. Przylecieliśmy do Italii z szacunkiem i respektem do przeciwnika, ale nie mamy też obaw. W karierze dwa razy grałem przeciwko Włochom, jeszcze w reprezentacji olimpijskiej. Najpierw zremisowaliśmy bezbrakowo, a na igrzyskach wygraliśmy 3:0. Do piątkowego meczu podchodzę z pokorą, ale i dużym optymizmem – mówił przed piątkowym spotkaniem Jerzy Brzęczek.

I ten optymizm, o którym debiutujący w Bolonii selekcjoner Polaków wspominał, widać było od początku. Polacy od pierwszych minut grali bardzo dynamicznie, czym zaskoczyli Włochów. Już w 7. minucie na listę strzelców wpisał się Piotr Zieliński 24-latek wbiegł szybko w pole karne, znalazł się w sytuacji sam na sam z Donnarummą, ale strzelił prosto w niego.

To, co Zielińskiemu nie udało się jednak na początku starcia, udało mu się zrobić na cztery minuty przed przerwą. Wszystko zaczęło się jednak od dobrego przejęcia Mateusza Klicha, który zabrał piłkę Jorginho, podał do Roberta Lewandowskiego, ten idealnie dograł w pole karne do Zielińskiego, który bardzo mocnym strzałem nie dał szans Donnarummie.

W drugiej połowie gra biało-czerwonych wyglądała już jednak nieco gorzej, szczególnie w sektorze Jakuba Błaszczykowskiego. 32-latek w piątek był jednym z najsłabszych zawodników na boisku, często tracił piłkę, podawał niecelnie i bezsensownie faulował. Jedno z takich przewinień zakończyło się rzutem karnym dla gospodarzy, kiedy skrzydłowy zaatakował wślizgiem Federico Chiesę. Do wykonania jedenastki podszedł Jorginho, który zmylił Fabiańskiego i doprowadził do wyrównania.

W ostatnich minutach Polacy próbowali atakować, ale na próbach się kończyło, bo to Włosi kontrolowali przebieg gry. Nie dopuszczali do groźnych sytuacji pod swoją bramką, a w dodatku niebezpiecznie atakowali. Gola też nie zdołali jednak strzelić, dzięki czemu mecz zakończył się remisem.

Więcej o: