Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Reprezentacja Polski. O`Piłki Marciniaka: Raport mniejszości

Polski Związek Piłki Nożnej przekonuje, że prowadzi transparentną politykę i zgodnie z zapotrzebowaniem społecznym publikuje mundialowy raport Adama Nawałki. Decyzja o upublicznieniu była dobra, ale wykonanie kiepskie. To tak, jak z naszą reprezentacją w Rosji. Warunki optymalne, niemal wszystkie podjęte przez sztab decyzje były trafne, ale na boisku zupełnie tego nie było widać.

Sprawozdanie selekcjonera nie dało odpowiedzi na fundamentalne pytanie: skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle? Po lekturze 90 stron spostrzeżeń dominuje rozczarowanie, bo zabrakło pogłębionej analizy, nieoczywistych wniosków. Zamiast nich dostajemy garść ogólników i niewiele wnoszących statystyk.

Uważnie wczytując się w treść reportu można wyłowić konkrety, a one bywają zastanawiające. Okazuje się, że czerwcowe sparingi wprowadziły w zbyt duży optymizm, a co za tym idzie utrudniły realną ocenę zespołu. Zamazały prawdziwy obraz. To dziwne, bo po meczu z Litwą Robert Lewandowski przekonywał, że trudniej czasem strzela się gole podczas gierki na treningu. Po spotkaniu z Chile mankamenty też łatwo było dostrzec – w drugiej połowie, po zmianie systemu na 1-3-4-3 nie utrzymywaliśmy się piłce, zamiast zaryglowania dostępu do naszej bramki widzieliśmy rywali zamykających nas w obrębie pola karnego. Skąd więc ten optymizm zakłamujący rzeczywistość, o którym czytamy w raporcie? Odpowiedzi na to pytanie już w nim nie ma.

>> Zbigniew Boniek broni raportu Nawałki. Ale ma uwagi do powołań

Podobnie jak nie dowiedzieliśmy się o kryteriach wyboru zawodników objętych szczegółowym monitoringiem. Wiosną 2018 roku, na etapie bezpośredniej selekcji kadry na Mundial znalazło się tam 69 piłkarzy. Kilka nazwisk zaskakuje, ale pokazuje też, że Adam Nawałka i jego sztab starali się szukać kandydatów do „gabinetu cieni”. Na liście widzimy Rafała Wolskiego, którego piłkarska wiosna skończyła się w lutym. Po tym jak zerwał więzadło nie mógł być brany pod uwagę w kontekście wyjazdu na Mundial. Monitorowano też występy Bartłomieja Pawłowskiego z Zagłębia Lubin, sprawdzano regularnie czy Bartosz Kapustka przebił się do meczowej kadry Freiburga, ale zabrakło czasu, chęci i ochoty, by zobaczyć jak prezentuje się choćby Adrian Mierzejewski. Wśród obrońców drobiazgowo oglądano mecze Bartłomieja Kopacza czy Kamila Pestki, ale nie wzięto pod uwagę regularnie grającego lidze rosyjskiej Macieja Wilusza. To może zaskakiwać, ale tylko do momentu, gdy w raporcie trafiamy na zdanie:

„Na podstawie dokonanych analiz personalnych dokonano najbardziej optymalnego (pisownia oryginalna, warto było przed publikacją raport zredagować, by uniknąć takich lapsusów – przyp. KM) wyboru kadry 23 zawodników na MŚ 2018.”

Selekcjoner i jego współpracownicy wychodzą zatem z założenia, że nikt wartościowy nie został pominięty.

>> Eksperymenty Brzęczka i manewry obronne. Na Włochy i Irlandię najciekawiej może być w defensywie

Jeszcze bardziej zastanawiający jest sposób tworzenia rankingu na poszczególnych pozycjach. Sama metoda jest bardzo pożądana, pozwala w klarowny sposób ocenić przydatność i formę zawodników. Przeglądamy zatem rankingi i wypatrujemy logicznych podstaw decyzji o powołaniu do kadry na Mundial Sławomira Peszki. Bilans wiosennych meczów Ekstraklasy ma gorszy niż konkurenci: Damian Kądzior czy Przemysław Frankowski. Oni mieli więcej goli i asyst. Pod względem liczby rozegranych minut też nie ma szału. Aż 20 piłkarzy Ekstraklasy wziętych pod lupę grało więcej niż skrzydłowy Lechii. No to może argumentem będą dobre występy w wiosennych meczach kadry? Niekoniecznie. Peszko nie zagrał w żadnym z czterech sparingów. Brak choćby jednej miarodajnej oceny z meczów towarzyskich nie przeszkodził w zajęciu drugiego miejsca w rankingu selekcjonera. W ustawieniu 1-4-4-2 na prawej pomocy wyżej oceniono tylko Błaszczykowskiego. W systemie 1-3-4-3 Peszko był rozpatrywany jako prawy wahadłowy, a tam w oczach selekcjonera przegrywał tylko z Bereszyńskim. W jaki sposób piłkarz Lechii wypracował tak silną pozycję? Tego z raportu się nie dowiemy. System oceniania piłkarzy po każdym pozwala za to lepiej zrozumieć dlaczego do Rosji Karol Linetty pojechał jak na wycieczkę i ani razu nie pojawił się na boisku. Pomocnik Sampdorii grał mało w meczach sparingowych i zbierał za nie kiepskie noty. W tym przypadku zawartość sprawozdania uzasadnia wybór trenera.

>> Włosi stracili napastnika przed meczem z Polską

Po publikacji raportu czuję zawód z jeszcze jednego powodu. To była świetna okazja, by podnieść poziom debaty publicznej dotyczący polskiej piłki. Ostatnie miesiące zostały zdominowane przez epitety, nawoływania do bojkotu produktów reklamowanych przez piłkarzy, rezygnacji z urlopów, a już na pewno publikowania wakacyjnych zdjęć w serwisach społecznościowych. Takie były spostrzeżenia po porażkach. Szczebelek wyżej stali ci, którzy przyczyn niepowodzenia szukali w braku motywacji, wewnętrznych konfliktach i imprezach odbywających się podczas zgrupowań. Z moich obserwacji wynika jednak, że najliczniejsza jest grupa wyznawców „fizycznego zajechania” i „złego przygotowania motorycznego”. Takie spostrzeżenia słyszę po niemal każdej porażce dowolnego zespołu na świecie. Paradoks polega na tym, że w jednym tygodniu po porażce w lidze zespół może wyglądać fatalnie pod względem fizycznym, ale już tydzień później, gdy mecz wygra okazuje się, że ten problem przestał istnieć. Nie kupuję takich tłumaczeń, bawią mnie one, bo najczęściej są spłycaniem tematu. Tym bardziej żałuję, że w raporcie zabrakło fachowej analizy i tłumaczenia związku między treningiem 17 czerwca, a meczem rozgrywanym dwa dni później w Moskwie. Poza tym, że „objętość i godzina odbycia jednostki” mogła mieć wpływ na niezadowalającą postawę piłkarzy nie dowiadujemy się niczego więcej. Teoria o przesunięciu zajęć to gdybanie, które nie daje gwarancji uniknięcia podobnych błędów w przyszłości. Ten raport mógł rzucić nowe światło na wiele aspektów przygotowania zespołu. Pokazać negatywny wpływ napięcia mentalnego na możliwości fizyczne. Wyjaśnić dlaczego brak rytmu meczowego jednym przeszkadzał bardziej, a innym mniej. Rzetelnie opisać okoliczności kontuzji i diagnozowania Kamila Glika. Tego na 90 stronach nie znajdziemy, więc wygląda na to, że po następnych niepowodzeniach znowu jesteśmy skazani na pokrętne tłumaczenia.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ