Polska - Chile 2:2. Jakub Błaszczykowski, wyspa spokoju

Zwycięzcą tego remisu jest ustawienie z czterema obrońcami. A najlepszą wiadomością: że znów można wierzyć w dobry turniej Kuby Błaszczykowskiego. Nawet jeśli w drugiej połowie i Kubę wessał wielki chaos.

Ostatnie minuty horroru z Armenią w eliminacjach mundialu. Przed chwilą rywale mieli sytuację na 2:1 i gdyby ją wykorzystali, to kto wie, jak potoczyłyby się dalej eliminacje i czy dziś Polska grałaby przedmundialowe sparingi. Tuż po zmarnowanej okazji rywali jest rzut wolny dla Polaków. Do piłki podchodzi Kamil Grosicki. Ale Robert Lewandowski i Adam Nawałka niemal jednocześnie krzyczą: Kuba! Kuba! Zamiast Grosickiego podchodzi Błaszczykowski. Dośrodkowuje, Lewandowski uderza głową. 2:1. Mecz wygrany, sytuacja opanowana. Nastroje uspokojone na tyle, że można zrobić porządki po aferze hotelowej. Jak trwoga to do Kuby. Już od tylu lat. Gdy w pierwszej połowie sparingu z Chile trzeba było kogoś, kto powalczy, przyspieszy, uspokoi kiedy trzeba, zobaczy więcej, doskoczy w porę do rywala gubiącego się w rozegraniu, też cały czas zgłaszał się Błaszczykowski. Czy ma opaskę na ramieniu, czy nie, i tak czuje się odpowiedzialny za grupę. A może nawet odkąd nie ma opaski bierze tę odpowiedzialność rozsądniej, już bez szarżowania. Adam Nawałka zmienił kapitana, ale Błaszczykowskiego pytać o zdanie w ważnych sprawach nie przestał.

Setny mecz w kadrze podczas mundialu?

Na mistrzostwach świata Kuba może rozegrać mecz numer 100 w reprezentacji. Na razie ma 98 występów i jedzie na pierwszy mundial w karierze. Ten pierwszy mógł być już w 2006, ale szansę zabrała mu kontuzja. A potem pierwszym wielkim turniejem mogło być Euro 2008, ale znów zawiodło zdrowie. Teraz też były obawy o to, czy zdąży się wyleczyć. Nie, czy zdąży się przygotować, jak przed Euro 2016, gdy mało grał w klubie. Ale czy w ogóle będzie mógł się przygotowywać. Kuba nie grał w kadrze od jesieni 2017, w Wolfsburgu leczył uraz pleców tak długo, że klub nie mając nic do stracenia pozwolił w końcu Błaszczykowskiemu rehabilitować się w Wiśle Płock, gdzie trenerem jest jego wujek Jerzy Brzęczek. Adam Nawałka jeszcze na początku zgrupowania mówił, że ani Błaszczykowski ani Arkadiusz Milik nie mają jeszcze siły na 90 minut. Ale w Poznaniu, po zgrupowaniu wyrównawczym w Juracie, z wewnętrznymi gierkami aranżowanymi dla piłkarzy z zaległościami, i po mocnej pracy w Arłamowie, wystawił Błaszczykowskiego na cały mecz. I dostał znakomitą pierwszą połowę, z dynamicznymi rajdami po skrzydle, dokładnymi podaniami, dobrą współpracą z Łukaszem Piszczkiem.

Kiedy drużyna oddycha pełną piersią

Okazało się, że przy wszystkich pożytkach ćwiczonego uważnie ustawienia z trójką obrońców, jednak nadal lepiej sprawdza się w drużynie Nawałki to z czterema. Gdy gotowi do gry są wszyscy najlepsi kadrowicze, i grają jak w pierwszej połowie, wtedy ta drużyna oddycha pełną piersią. Zrywa się do kontrataków tak, że rywal nie nadąża, wykonuje wiele rzeczy automatycznie, co szczególnie widać właśnie na prawej stronie. A gdy w drugiej połowie po zmianie ustawienia zapanował na boisku chaos, najgorsze 45 minut kadry w systemie z trójką w obronie, to wyhamował też Błaszczykowski, któremu przypadła już mniej ofensywna rola niż przed przerwą, mniej okazji do zaskakiwania rywali. Trener niby wybrał po przerwie wariant ofensywny, a wcale ofensywnie się od tego nie zrobiło. Schematy się rozsypały. A i sił w pewnym momencie zaczęło brakować, choć tego akurat sztab spodziewał się po wszystkich piłkarzach, bo ostra walka w Arłamowie musiała wejść w mięśnie. Najważniejsze, że Błaszczykowski wytrwał do końca, i za jednym zamachem rozegrał więcej minut, niż we wszystkich poprzednich przedmundialowych sparingach tej kadry razem wziętych. Euro 2016 miał znakomite, z dwoma golami i asystą. Czy jest już przygotowany na tyle, by myśleć o powtórce – to byłoby wróżenie z fusów. Ale już samo to, że będzie można na nim polegać kolejnego ważnego lata, i krzyknąć „Kuba!”, gdy trzeba będzie drużynie czegoś ekstra, jest dla Nawałki bezcenne.

Więcej o: