Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mateusz Borek: Lewandowski imponuje nie tylko formą, ale i postawą. Przy nim wszyscy stają się lepsi

W Erywaniu uwypukliliśmy atuty, pokazaliśmy jakość i udowodniliśmy, że jesteśmy w innej piłkarskiej galaktyce, niż Armenia - mówi Sport.pl komentator Polsatu Sport Mateusz Borek.

Sebastian Staszewski: Zdziwił pana rozmach z jakim polscy piłkarze zagrali w Erywaniu?

Mateusz Borek: Wynik brzmi super. Kluczowe było to, jak ułożył się mecz. Po pierwszej bramce prowadziliśmy, po kwadransie było 2:0. W Armenii wiele rzeczy poszło po naszej myśli. Drużyna zagrała świetne zawody, aż trudno wskazać kto był najlepszy, a kto najgorszy, bo na zwycięstwo zapracowali wszyscy. W zasadzie poza kilkoma minutami, kiedy Ormianie prowadzili grę, to my przeważaliśmy. Uwypukliliśmy atuty, pokazaliśmy jakość i udowodniliśmy, że jesteśmy w innej piłkarskiej galaktyce, niż nasi rywale.

Wypił pan lampkę ormiańskiego koniaku na zdrowie Roberta Lewandowskiego? Przechodzi pan do historii wraz z nim, jako komentator, który miał zaszczyt opowiedzieć o nowym najlepszym strzelcu reprezentacji Polski.

- Kiedy Robert strzelił 50 bramkę postanowiłem z premedytacją skomentować to trafienie w stylu bulwarowym. Zachowałem podziw, szacunek, ale powiedziałem, że „Lewy” właśnie walnął pięćdziesiątkę. Rozmawiałem wielokrotnie z Włodkiem Lubańskim, dotychczasowym rekordzistą, i pytałem go czy będzie mu trochę smutno. Włodek zawsze odpowiadał, że jest fanem talentu Roberta. Poza tym nie ma jak porównywać możliwości, medycyny, ilości meczów i tak dalej. Tamte czasy były po prostu inne. Ale 5 października i tak przechodzi do historii naszej piłki, a sama piłka pewnie powędrowała do Monachium

Prezes PZPN Zbigniew Boniek powiedział w rozmowie ze Sport.pl, że teraz Robert zacznie śrubować wynik tak, że jeszcze za 20-30 lat wciąż będzie goniony.

- To niesamowita historia. W wieku 29 lat ten chłopak z Warszawy został najwybitniejszym strzelcem Polski. Powiem więcej, w Erywaniu „Lewy” zdobył 13, 14 i 15 bramkę w eliminacjach mistrzostw świata i jeśli się nie mylę, to nowy rekord w historii FIFA.

Robert jest o krok od zdobycia korony króla strzelców eliminacji mundialu. I to drugiej z rzędu, bo przecież triumfował także w kampanii przed mistrzostwami Europy we Francji.

- Ten facet jest nieporównywalny. Nie ma co prawda tylu trofeów co prezes Boniek, szczególnie drużynowych, ale to i tak zawodnik klasy światowej. Należy mu bić brawo. Bo Lewandowski dla reprezentacji to nie tylko strzelec i kapitan, ale też piłkarz przy którym inni grają o 30 proc. lepiej. Imponuje mi nie tylko bramkami, ale i postawą. Chociażby taką, jaką zaprezentował po trafieniu Rafała Wolskiego. Niby to był szósty gol, niby strzelił go nowy chłopak w kadrze, a „Lewy” cieszył się z tej bramki, jak ze swojej.

Po meczu napisałem, że tym razem Kamil Grosicki zakręcił, ale obrońcami. Zaskoczyła pana ambicja i motywacja z jaką skrzydłowy Hull City wyszedł na murawę w Erywaniu?

- „Grosik”, jak to „Grosik”. Daje impulsy i akcenty. Na nim się wszystko zaczęło, na nim się skończyło. Ale ja chciałbym pochwalić Błaszczykowskiego. Wydaje mi się, że to był Kuba z dawnych lat. Przez 90 minut było widać w nim pazerność, chęci, duże umiejętności. Forma obu skrzydłowych napawa nas optymizmem przed niedzielą.

Gorzej wypadli za to środkowi pomocnicy z Serie A: Piotr Zieliński i Karol Linetty…

- Lepiej z tej dwójki pokazał się Zieliński. W środku pola po raz kolejny dostaliśmy jednak lekcję pod tytułem „Jak ważny dla Polski jest Grzegorz Krychowiak”. Jego siła, kilogramy, centymetry, prezencja i pewność siebie były dziś widocznie. Ten chłopak w takiej formie jest tej kadrze niezbędny. A jeśli chodzi o Linettego to faktycznie nie zagrał wielkiego meczu. Ale na reprezentację patrzmy kompleksowo i gratulujmy wszystkim chłopakom.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ