Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Eliminacje MŚ. Maciej Szczęsny: Wojtek jest u Nawałki numerem jeden

- Byłem bardzo zaskoczony - mówi Maciej Szczęsny, komentując decyzję Adama Nawałki o zmianie w bramce reprezentacji Polski. W wygranym 6:1 meczu z Armenią w Erywaniu wystąpił Wojciech Szczęsny, a grający ostatnio Łukasz Fabiański był rezerwowym. - Wojtek i Łukasz pracowali razem przez kilka lat w Arsenalu i być może "Fabian" już wtedy ocenił, że brakuje mu 10 procent od Pana Boga. Może wtedy pogodził się z myślą, że przy Wojtku ciężko będzie mu się przebić - zastanawia się były bramkarz kadry, a prywatnie ojciec Wojciecha Szczęsnego

Łukasz Jachimiak: Był Pan zaskoczony, że w Erywaniu z Armenią w bramce reprezentacji Polski zagrał Wojciech Szczęsny, a nie Łukasz Fabiański?

Maciej Szczęsny: Byłem bardzo zaskoczony. Ale w jakiś sposób trener Nawałka przyzwyczaił do tego typu ruchów. Mam wrażenie, że już nie raz i nie dwa pokazał, że u niego Wojtek jest numerem jeden. Tak to odbieram. Podobno Wojtek powiedział, że nie był zaskoczony, a wręcz był absolutnie gotowy, bo już na początku zgrupowania dowiedział się, że zagra.

Powiedział nawet, że dużo wcześniej selekcjoner wyjaśnił im, że we wrześniu zagra Fabiański, a w październiku on.

- Tak? Być może to jest taka deklaracja trenera, że Wojtek wraca na pozycję numer jeden, skoro wrócił do gry w klubie. Bo może nie gra w pełnym wymiarze, ale jednak gra. A może trener w ten sposób powiedział: „ok, Panowie, obaj jesteście pewni, w dobrej formie, w takim razie grajcie jeden we wrześniu, a drugi w październiku”. Jednak ja to czytam w ten sposób, że Wojtek jest u Nawałki numerem jeden, że jeśli jest w zdrowiu i w formie, jeśli gra w klubie nawet tyle ile teraz w Juventusie, to jest pierwszym wyborem. Ale nie wiem tego na pewno, bo ani z trenerem Nawałką, ani z Wojtkiem nie rozmawiałem.

Chyba dobrze czyta Pan sytuację, bo rzeczywiście trener Nawałka nie pierwszy raz wybiera Szczęsnego w momencie, w którym wszyscy mówią, że Fabiański nie zrobił nic, by stracić miejsce. Pamięta Pan, jakie zdziwienie wywołała decyzja Nawałki, że to Pana syn będzie pierwszym bramkarzem na Euro 2016?

- Wtedy to był odważny ruch trenera, ale dziwny o tyle nie, że rozmawiałem ze Zbyszkiem Bońkiem 31 maja w Gniewinie, dzień przed towarzyskim meczem z Holandią w Gdańsku, i on mi powiedział, że był parę dni na zgrupowaniu w Arłamowie i wszyscy zapieprzają nieprawdopodobnie, wszyscy bramkarze są w superformie, ale Wojtek jest w genialnej. Powiedział, że z jednej strony nie zazdrości Nawałce tego, że znowu będzie musiał wybierać, a z drugiej strony w zasadzie ma ten komfort, że jak nie wybierze, tak będzie dobrze. Podobno Wojtek był wtedy zapięty na ostatni guzik. Boniek, który nie jest skory do rozdawania pochwał na wyrost, sam zaczął ten temat, ja go nie wypytywałem. Stwierdził nawet, że bramkarza w takiej formie to jeszcze nigdy w życiu nie widział.

Mimo trudnych relacji z synem kibicuje mu Pan i cieszy się jego sukcesami, ale wiem, że bardzo ceni Pan też Fabiańskiego. Szkoda zawodnika, który niczego nie zawala, cały czas się sprawdza, a i tak co jakiś czas jest odstawiany od składu, prawda? Chyba trudno wytrzymać taką sytuację.

- Pewnie rzeczywiście trudno. Ale Wojtek i Łukasz pracowali razem przez kilka lat w Arsenalu i być może „Fabian” już wtedy ocenił, że brakuje mu 10 procent od Pana Boga; może warunków fizycznych, może temperamentu i charakteru. Może wtedy pogodził się z myślą, że przy Wojtku ciężko będzie mu się przebić. O tym może świadczyć fakt, że w końcu się wyniósł do Swansea. Zrobił to w momencie, w którym jeszcze nikt nie wiedział, że za jakiś czas Wojtek jednak nie będzie w Arsenalu ani pierwszym, ani drugim. Myślę, że tamta decyzja Fabiańskiego była efektem uświadomienia sobie, że z Wojtkiem będzie mu ciężko wygrać rywalizację.

Chce Pan powiedzieć, że Fabiański mógł się już przyzwyczaić do tego, że trudno wygrać ze Szczęsnym?

- Tak myślę. Generalnie to jest tak, że jeden trener uważa, że broni ten, który zagrał ostatni mecz i się dobrze spisał, więc nie ma potrzeby go z bramki wyciągać, a drugi ma jakąś swoją hierarchię i trzyma się jej, może nawet czasem z bólem serca, bo sobie myśli „przecież u tego, którego w swojej głowie usadziłem jako numer dwa, tak naprawdę trudno wskazać jakieś słabsze elementy”. Pewnie nawet wypuszczając tego, który jest numerem jeden, trener zawsze ma jakiś dylemat. A już na pewno tak się dzieje wtedy, kiedy nie zawodzą i numer jeden, i numer dwa. W takich przypadkach zawsze jest temat do dyskusji, zawsze znajdą się tacy, którzy wyżej cenią jednego bramkarza i tacy, którzy za lepszego uważają tego mającego u trenera numer dwa.

Skoro Nawałka z dużym wyprzedzeniem dzieli bramkarzy meczami, to znaczy, że ma aż taki komfort, aż taką pewność, że obaj będą w formie?

- Ta umowa na pewno była albo jasno, albo chociaż w domyśle obwarowana warunkami, że obaj bramkarze będą w zdrowiu i w formie. Ona też mogła wynikać z tego, że – ale to już jest absolutny, czysty domysł – było wiadomo, że „Fabian” od początku sezonu będzie bronił w Swansea wszystko, a Wojtek po zmianie klubu będzie potrzebował trochę czasu na rozkręcenie się. Wiadomo, że nawet będąc w najwyższej formie nie będzie grał w Juventusie wszystkiego, no chyba że Gianluigi Buffon się rozsypie, ale tego nie wolno zakładać. Być może taka umowa, że „Fabian” broni we wrześniu, a Wojtek w październiku została zawarta właśnie po to, żeby dać Wojtkowi czas na pokazanie w jakiej jest formie. To na pewno nie była deklaracja: „Wojtku, bez względu na wszystko będziesz grał w październiku”. Na pewno musiał zacząć grać w Juventusie i pokazać, że jest w dobrej formie.

A jak Pan ocenia formę żartu Wojtka z Grzegorza Krychowiaka na jednej z konferencji? Pytam, bo w bardzo ostrych słowach pańskiego syna ocenił za to Tomasz Hajto.

- Musiało mi to umknąć. Co powiedział?

Że to nie żart, tylko idiotyzm stopnia n-tego, że musimy zachowywać się poważnie, a to była żenada i że za podobną w Juventusie Wojtek dostałby dużą karę finansową.

- Zupełnie nie miałem świadomości, że coś takiego miało miejsce ze strony Hajty. Sytuację z konferencji odebrałem wyłącznie w ten sposób, że w drużynie jest dobra atmosfera, że ludzie czują się wyluzowani. W dodatku Wojtek z Grześkiem się znają od dziecka i nie raz sobie robili przytyki, nie raz się wygłupiali, nie raz kręcili filmiki dla Łączy nas Piłka, gdzie robili mądrzejsze czy głupsze rzeczy, jakieś konkursy kulinarne, gdzie mądrzej lub mniej mądrze z siebie żartowali. Są przyzwyczajeni do tego, myślę, że tak naprawdę jeden za drugiego by w ogień wskoczył. Żart Wojtka według mnie pokazał tylko, że jest czas na ciężką robotę i poważne sprawy, ale jest też czas na to, żeby sobie porobić jaja. Przygotowywać się do meczu tylko w śmiertelnej powadze? To zupełnie bez sensu. Zwłaszcza że po poprzednim meczu eliminacyjnym, mimo że wygranym, kadrowicze nie odzyskali pewności siebie, bo wcześniej i wysokość porażki z Danią, i styl, ich zasmuciły, bardzo dotknęły. Oni czuli się rozczarowani i czuli, że wszyscy są nimi rozczarowani. Teraz nadmierne napięcie przed meczem, którego się jednak wszyscy obawialiśmy, nie byłoby dobre. Dzisiaj łatwo nam mówić, że Armenia to byli kelnerzy, ale konia z rzędem temu, kto przed meczem powiedziałby, że wygramy wysoko, kto poszedłby do bukmachera i obstawił, że wygramy różnicą czterech-pięciu bramek. Moim zdaniem to fajnie, że chłopaki potrafią pożartować. Poziom żartu to jest zupełnie inna sprawa i nie chcę oceniać poziomu tego żartu. Ale jeśli piłkarz wie, że zrobi coś dla atmosfery, dla kolorytu i że nikt się na nikogo nie obrazi, to czemu nie? Bo, umówmy się, chyba „Krycha” sobie zdaje sprawę z tego, że jest – powiedzmy eufemistycznie – bardzo ekstrawagancki w doborze strojów. Czyli on bierze na klatę takie żarty, a już zwłaszcza od Wojtka, z którym się znają sto lat. Tu nie ma żadnego powodu, żeby się ciskać. Skupianie się akurat na tym kto i jak z kogo zażartował oraz jak cały świat ma to odbierać jest taką truskawką na torcie. Ale naturalnie uważam, że powinno się wprowadzić odgórny nakaz przyjeżdżania na zgrupowania kadry w ciuchach od Gianniego Versace.

  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ