Bartosz Salamon: Momentu upadku nie widziałem, byłem wtedy po drugiej stronie boiska. Zwróciłem na niego uwagę dopiero, kiedy zobaczyłem, że leży na murawie. Od razu zauważyłem natomiast, że Arek trzyma się za kolano i powiem szczerze, że szybko pomyślałem o tym, co przeżył w ostatnich miesiącach. Trzymałem kciuki, żeby tylko nie powtórzyła się tamta kontuzja. Spełniły się jednak czarne scenariusze.
- Nikt z naszych nie faulował Arka. Miał ewidentnie pecha. Próbował się odbić, źle ułożył nogę, kolano wykręciło się do środka i więzadło nie wytrzymało.
- Tak, oczywiście, z Arkiem i Piotrkiem Zielińskim mamy bardzo dobry kontakt. Po meczu poszedłem do autokaru Napoli, aby zapytać Arka jak się czuje. I o dziwo z autobusu Aro wyszedł sam, o własnych siłach. Stał spokojnie, nie sprawiał wrażenia piłkarza z zerwanymi więzadłami. I chyba sam nie spodziewał się tego. Dlatego tuż po meczu ja też byłem pełen nadziei, że ominie go operacja.
- Terminarz ułożył się tak, że w czterech kolejkach graliśmy z Interem Mediolan, Milanem i Napoli. W tych meczach każdy inny rezultat, niż porażka, byłby dużym sukcesem. Nie udało się, ale mimo to zebraliśmy dużo pochwał. Może nie za wyniki, ale za styl, walkę, zaangażowanie. A trzeba mieć świadomość o co walczymy w tym sezonie.
- Zgadza się. Utrzymanie będzie sukcesem. A takie mecze, jak te ostatnie, dają nam zaufanie i pewność siebie. Bo ani Milan, ani Napoli nas nie zgniotły. Nie ukrywam, że niezłe były także moje występy. Gram regularnie, z każdym meczem czuje się coraz lepiej. Szkoda oczywiście straconych bramek, ale wiele nie mogę sobie zarzucić.
- Nie, nie czułem zawodu. Nie sądziłem, że już teraz wrócę do kadry. Wiem jednak, że jestem w kręgu zainteresowań trenera Adama Nawałki. Jeżeli moja forma wciąż będzie szła w górę to sądzę, że powołanie będzie kwestią czasu.
- Trener Nawałka dzwonił do mnie ostatnio, przekazał mi, że śledzi moje poczynania w Serie A i mam szansę na powrót do reprezentacji. Ale wszystko zależy ode mnie.
- Moim celem jest mecz z Crotone. Nie chcę daleko wybiegać w przyszłość. Poza tym nie ma dla mnie innej drogi do powrotu, niż świetne występy w Italii.