Rumunia oczami kadrowiczów. Teodorczyk chwali, Lewandowski przestrzega, Rybus obiecuje

Gdy na zgrupowaniu reprezentacji rozmawiamy z piłkarzami o najbliższym rywalu w el. MŚ 2018, wrażenie jest jedno: wygrana 3:0 w Bukareszcie nie usypia niczyjej czujności. - Oni nie mają nic do stracenia, ale zagramy z zębem i zaangażowaniem - obiecuje Maciej Rybus. Początek meczu Polska - Rumunia w sobotę o godz. 20.45. Relacja na żywo w Sport.pl

Rumunia to rywal Polakom dobrze znany. Te dwie reprezentacje spotykały się często. W sumie 36 razy. Zwykle tych pojedynków mogliśmy się obawiać. Zdołaliśmy wygrać tylko sześć, przegraliśmy aż 14 starć. Rola faworyta jednak ostatnio się odwróciła. Listopadowe, wyjazdowe spotkanie zakończyliśmy pewnym zwycięstwem 3:0, po fantastycznym trafieniach Kamila Grosickiego i Roberta Lewandowskiego, a także kolejnej bramce naszego kapitana z rzutu karnego.

Wszyscy w biało-czerwonej kadrze twierdzą jednak zgodnie, że rewanżowe spotkanie na PGE Narodowym będzie zupełnie inne. Na pewno trudniejsze. Rumunii są o wydarzenia w Bukareszcie mądrzejsi.

- To będzie inny mecz niż w Rumunii. Cięższy. Oni będę bali się otworzyć, więc istotną rzeczą będzie nasz atak pozycyjny. Trzeba będzie zagrać mądrze i bez błędów – oceniał Robert Lewandowski. O Polaku w Rumunii pisze się sporo, jak o każdej międzynarodowej gwieździe. Takiej w obecnej kadrze Rumunii szukać próżno, co nie znaczy jednak, że nie ma tam wartościowych piłkarzy.

Teodorczyk chwali swoich

W 25 osobowej reprezentacji Rumunii 10 piłkarzy pochodzi z ligi krajowej. Pozostała 15 gra w Europie. Rozpoznawalnych dla przeciętnego kibica jest co najwyżej kilku. To m.in. bramkarz Ciprian Tatarusanu – podstawowy zawodnik Fiorentiny, obrońca Vlad Chiriches czyli klubowy kolega Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego, bramkostrzelny Florin Andone z Deportivo La Coruna, który w minionym sezonie w Primera Division strzelił 12 goli czy wreszcie Nicolae Stanciu i Alexandru Chipciu z Anderlechtu.

To oni dostarczali w minionym sezonie sporo piłek Łukaszowi Teodorczykowi, a ich klub zdobył tytuł mistrza Belgii.

- Dla mnie to jest dwójka najlepszych rumuńskich piłkarzy – chwali pomocników Polak. – Alex ostatnio ma nową pozycję, bo gra czasem też jako drugi napastnik. W tym przypadku stawiają na jego szybkość. Nico natomiast potrafi zagrać znakomitą piłkę za obronę. Na to trzeba będzie szczególnie uważać – przestrzega napastnik. – Przyglądam mu się dużo na treningach, jest jednym z najbardziej wartościowych ludzi w Anderlechcie – ocenia Teodorczyk.

Chipciu i Stanciu pozycję w kadrze mają mocną, ale zdaniem analityka kadry Huberta Małowiejskiego, w przeciwieństwie do Danii czy Armenii, nie ma tam obecnie zawodników pokroju Eriksena czy Mchitarjana.

- To zespół złożony z solidnych graczy, finalista ostatniego Euro. Brak tam może gwiazd pierwszej wielkości, ale przez to ich drużyna jest bardzo wyrównana i wymagająca. Ich gra jest często niewygodna. W sobotnim starciu oczekujemy zatem niezwykle zdeterminowanej drużyny – ocenia Hubert Małowiejski, analityk kadry.

 - Rumunii prezentują wysoki poziom jeśli chodzi o organizację gry. Ważne będzie, by trzymać się naszego planu taktycznego – dodaje trener Biało-Czerwonych Adam Nawałka.

Wszyscy są zgodni, że kadra Rumunii to zestawienie graczy zdolnych i perspektywicznych. W ich szeregach warto zwrócić jeszcze uwagę m.in. na młodego pomocnika Razvana Marina ze Standardu Liege. Dysponuje dobrym strzałem z dystansu, o czym przekonał wszystkich golem z Armenią. O tym jak wyrównany jest skład Rumunów, niech świadczy fakt, że na ich obecne zgrupowanie nie został zaproszony pomocnik Alexandru Maxim z VfB Stuttgart. W minionym sezonie był jednym z wyróżniających się piłkarzy 2.Bundesligi. Wcześniej był też jednym z podstawowych graczy eliminacji Euro 2016. Trener Christoph Daum teraz w ogóle z niego zrezygnował.

- Rozmawiałem z nim, myślał że dostanie powołanie. Był zawodnikiem, który w ostatnim czasie dużo VfB pomógł. Miał duży wpływ na nasze wyniki. Pewnie był blisko kadry, ale jednak się w Warszawie nie spotkamy – dziwi się jego klubowy kolega Marcin Kamiński.

Ofensywni Rumunii?

Jak zaprezentują się w sobotę Rumunii? Domyślać się można, że bardziej ofensywnie. Patrząc na ich cztery eliminacyjne mecze (z pięciu) to wychodzili na nie czwórką w obronie i grali w systemie 4-2-3-1. Z Danią jednak zmienili ustawienie na 3-4-1-2. Ta opcja nie przełożyła się wprawdzie na gole, ale dała im bezbramkowy remis. Bardziej ofensywne ustawienie Rumuni zaprezentowali też pod koniec listopadowego meczu z Polską, gdy po boisku biegali trójką nominalnych napastników (Claudiu Keseru, Florin Andone, Bogdan Stancu).

– Grali wtedy dość agresywną piłkę. Najbliższy mecz może wyglądać podobnie – ocenia Karol Linetty, który w Bukareszcie wystąpił przez 70 minut.

- Myślę, że w Warszawie będą chcieli nas zaskoczyć. Nie mają nic do stracenia, w tabeli muszą nas gonić – prognozuje z kolei Maciej Rybus. – Mieliśmy już ich analizy, oraz podsumowanie naszego spotkania z Czarnogórą. Wiemy, co robimy dobrze, a co źle. Wróciliśmy też do tego meczu z Rumunią. Znamy ich mocne strony. Nasz sztab trenerski wybierze odpowiednich ludzi na boisko. Wyjdziemy i zagramy z zębem i zaangażowaniem – dodaje zawodnik Olympique Lyon i uśmiecha się pytany o pomoc Teodorczyka w rozszyfrowaniu graczy Anderlechtu: – Jeszcze nic nie mówi.

- Jakieś wskazówki mogę podrzucić naszemu lewemu czy środkowym obrońcom. Wiem jak lubi grać Nico czy Alex – przytakuje król strzelców ligi belgijskiej. – Na koniec sezonu w Belgii, były zresztą małe powody do żartów i drobne zakłady między nami odnośnie spotkania w Warszawie – uśmiecha się Polak. Jeśli dostanie szansę gry zrobi wszystko, by rozstrzygnąć spotkanie według typowanego scenariusza.

Mecz z 46. obecnie drużyną w rankingu FIFA w sobotę od 20:45. Na te zestawienie lepiej jednak za długo nie patrzeć.  - Zaznaczę jedno, mimo że Rumunię się krytykuje, to w naszej grupie zdołała pokonać ją tylko Polska – przypomina Małowiejski.

Więcej o: