Boniek dla Sport.pl: "Ci którzy mówili, że Bońka w Europie nie lubią, mają dowód"

"Ludzie w Europie, jak widać mieli do mnie zaufanie" - mówi sport.pl prezes PZPN Zbigniew Boniek. Od kwietnia będzie on zasiadał również w Komitecie Wykonawczym UEFA. Do tej pory Polska tylko raz miała tam swojego przedstawiciela. "Ta funkcja na pewno daje trochę prestiżu, ale się tym specjalnie nie zachłystuje - tłumaczy.

Zbigniew Boniek został wybrany na czteroletnią kadencję. W głosowaniu podczas 41. Kongresu UEFA w Helsinkach prezes PZPN zebrał 45 głosów z 55 możliwych. To było czwartym wynikiem wśród 12 kandydatów ubiegających się o tę funkcję .

Kacper Sosnowski: Dostał pan ponad 80 procent głosów. Czym pan przekonał do siebie głosujących?

Zbigniew Boniek, prezes PZPN, członek Komitetu Wykonawczego UEFA: Szczerze to nie liczyłem prawie na aklamację. Myślałem, że tych głosów będzie mniej. Ja jestem tylko reprezentantem pewnej grupy, a ludzie w Europie jak widać mieli do mnie zaufanie. Mój sukces to jest sukces PZPN, naszej reprezentacji, trenera Adama Nawałki czy nawet Roberta Lewandowskiego. To dlatego, że jesteśmy postrzegani jako poważna federacja, która robi poważną piłkę i ma poważnych graczy. Poważnych ludzi się inaczej ocenia i szanuje. Jak ktoś był w Polsce na meczu w ostatnich czterech, pięciu latach to mógł nabrać do nas zaufania. Miło, że dostaliśmy takie poparcie.

Pana program, spotkania w Europie, mówienie m.in. o usprawnieniu mechanizmu tzw. Solidarity, czy odejsciu od Europy różnych piłkarskich prędkości - to było decydujące?

Ludzie wiedzą, że ja jestem człowiekiem konkretnym. Jak za coś się wezmę, to realizuję. Pół roku chodziłem z projektem solidarity payement (odprowadzenie pewnej kwoty transferu do klubów, które brały udział w wyszkoleniu zawodnika - przyp. red). To nie jest system efektywny. Drużyny w ciągu ostatnich 15 lat nie dostały prawie miliarda trzystu tysięcy dolarów. Zaczęło się o tym w Europie mówić. Podszedł do mnie nawet w tej kwestii Gianni Infantino. Nie jest prawdą, że ta sprawa interesuje tylko małe federacje. Byłem z tym na spotkaniu w Lichtensteinie, ale byłem też w federacji Niemieckiej. Na równi traktuje wszystkich, w rozmowach nie pomijam nikogo.

Naprawa wspomnianego sytemu solidarity, który zapewnia czasem niemałe pieniądze również polskim klubom to odległa perspektywa?

Myślę, że to kwestia kilku miesięcy. Będzie to pierwsza z rzeczy, na którą będę mocno nalegał i starał się od razu ją realizować.

Funkcja w europejskich strukturach zabierze sporo czasu?

To, że będę w komitecie wykonawczym absolutnie nie zmienia mojego życia. Na pierwszym miejscu jest polska piłka i PZPN. Jestem człowiekiem dobrze zorganizowanym, wiem co i kiedy mam robić. Na Komitecie Wykonawczym będę jednym z kilkunastu ludzi, którzy będą w jakiś sposób decydowali o kierunku europejskiej piłki. To człowiekowi na pewno daje trochę prestiżu, ale się tym specjalnie nie zachłystuję. Podchodzę do sprawy spokojnie. Nie zmieni to mojego życia, ale po prostu jestem zadowolony. To ukoronowanie moich działań.

Na zjeździe rozmawiał Pan z Giannim Infantino. Może już o przyszłości w UEFA?

To mój kolega więc po prostu porozmawialiśmy, oczywiście mi gratulował. Nie chce teraz za dużo mówić o moich koneksjach w Europie, nawet przed wyborami unikałem tego tematu jak mogłem. Niech tak zostanie. Trochę się tylko śmiałem jak pewna grupa ludzi mówiła, że koneksje Bońka w Europie są śmieszne, bo go tam nikt nie lubi. Dzisiaj mieli dowód.