W czerwcu przebłysk Bartosza Kapustki nie wystarczy. "Wymagam od siebie więcej"

Młodzieżowe Mistrzostwa Europy w Polsce mają przywrócić Bartosza Kapustkę wielkiej piłce, ale towarzyski mecz z Włochami w Krakowie pokazał, że łatwo nie będzie. Zawodnik Leicester musi poznać styl zespołu Marcina Dorny, do którego wrócił po 651 dniach.
Bartosz Kapustka
KUBA ATYS

- Potrafimy grać w piłkę, udowodnimy to w kolejnych meczach - powiedział po przegranym spotkaniu z Włochami (1:2) Bartosz Kapustka. 20-letni pomocnik, pierwszy raz od Euro 2016 we Francji, nie dostał powołania od Adama Nawałki do pierwszej reprezentacji Polski. Brak regularnej gry w Leicester sprawił, że młody piłkarz dostał szansę odbudowania się w reprezentacji do lat 21.

Powrót do piłki młodzieżowej Kapustka potraktował więc bardzo poważnie. Pokazał to już w pierwszych minutach spotkania z Włochami, kiedy kilka razy odważnie ruszył skrzydłem próbując indywidualnych akcji. - Wymagam od siebie więcej. Na pewno przeanalizuję swój występ i mam nadzieję, że wyciągnę wnioski - podsumował swoją grę były piłkarz Cracovii.

Łatwego zadania w czwartkowy wieczór jednak nie miał. To Włosi dominowali na murawie, dłużej utrzymywali się przy piłce, a gra przez większość czasu toczyła się na połowie Polaków. - Rzeczywiście, trochę się nabiegaliśmy. Tak nie może być. Musimy bardziej przeciwstawiać się rywalom, pokazywać jakość. Nieważne w jakim ustawieniu gramy - zaznaczył Kapustka.

Uczestnik Euro 2016 rozpoczął mecz z Włochami na lewym skrzydle. Nie potrafił jednak znaleźć porozumienia z kolegami z zespołu, przez co często schodził do środka i wspierał Patryka Lipskiego w rozegraniu. Szukał piłki, ale dostawał ją bardzo rzadko. Porozumienia brakowało nawet we współpracy z Mariuszem Stępińskim, z którym Kapustka był na Euro 2016 we Francji.

Co nie udawało się ze Stępińskim, udało się z Dawidem Kownackim. Piłkarz Leicester zauważył wychodzącego na dobrą pozycję napastnika Lecha, sprytnym balansem ciała zwiódł włoskiego obrońcę i umożliwił Kownackiemu pokonanie bramkarza rywali. Nie był to jednak wypracowany schemat. Kapustka efektowną asystę zawdzięcza przede wszystkim swoim umiejętnościom.

Gdyby nie jego przebłysk, Polska byłaby w czwartkowy wieczór całkowicie bezradna w ofensywie. Słabe spotkanie zagrał w Krakowie Mariusz Stępiński, a obecność na boisku Patryka Lipskiego ograniczała się głównie do wykonywania stałych fragmentów gry. Ofensywa Polaków była więc uzależniona od duetu: Kapustka - Kownacki.

Z Włochami wystarczyło na jednego gola, ale podczas czerwcowych mistrzostw Europy będzie zdecydowanie trudniej.

Zobacz wideo